My home, my castle

Absolutnie bez dedykacji. Z przeprosinami dla Natana Tenenbauma, Jacka Kaczmarskiego oraz wszystkich miłośników filmu Ostatni dzwonek. Aha, i absolutnie bez związku z realnymi wydarzeniami.

Modlitwa o zachodzie słońca

Każdy Twój wyrok przyjmę srogi,
skarżyć się, Panie, nie ośmielę.
Lecz nie posyłaj w nasze progi
żadnego gościa nam w niedzielę.

Wszak Ty jesteś dobro niezmierzone,
którego słowa nie wyrażą.
Lecz niech to będzie ustalone,
niech nam w niedzielę nie przyłażą.

Co postanowisz, niech się stanie,
niech się Twa wola spełnia co dnia.
Niedzielnych gości broń nam, Panie,
są przecież inne dni tygodnia.

Kraków, 2006-01-29

Czytanie na własną odpowiedzialność, naprawdę.

Przyszła do mnie. Stanęła i powiedziała po prostu „Bierz mnie!”. Wziąłem ją. „Nie zapomnij o mnie” – powiedziała po wszystkim. Nie zapomniałem.
Poniżej cokolwiek freestyle’owy owoc miłości mojej i mojej Weny, która nawiedziła mnie dzisiaj w okolicach śniadania. Podziękowania dla Tych, co zwykle, przeprosiny dla zmasakrowanego L.J.Kerna, którego wierszyk „Mistrz” [‚Jeśli chodzi o gumę do żucia, nie ma mistrza większego od Gucia’] stał się niewątpliwą inspiracją, o czym rodzice małych dzieci w zasadzie powinni wiedzieć, a reszta właśnie się dowiedziała. A jeśli kiedyś spotkacie Wenę, nie narzekajcie na tematy, które Wam podrzuci. Bo więcej Was nie odwiedzi. I jeszcze raz: zostaliście formalnie ostrzeżeni. Żeby nie było.

Mistrz

Jeśli chodzi o puszczanie gazów,
każdy wskaże wam Jasia od razu.
I choć Jasiu co innego twierdzi,
to wciąż pierdzi, i pierdzi, i pierdzi.

Kiedy bąka wypuści w bohemie,
to udaje, że nie on – on drzemie!
Mały bączek wzlatuje i śmierdzi,
a Jaś pierdzi, i pierdzi, i pierdzi…

Na spotkaniu Młodych Demokratów
puścił bąka z mocą trzystu watów.
Mówca krzyczy: Do wyborów – RAZEM!,
a Jaś puszcza bąki gaz za gazem.

Gdy na poczcie dziś odbierał paczkę,
zabił pierdem przechodzącą kaczkę.
Ty się zdziwisz, skąd na poczcie ptak ten –
Jaś odpierdzi z przytupem i taktem.

W końcu Jasiem zajęła się NASA,
chcąc w zespole mieć takiego asa.
W wahadłowcu, pierdząc nam na głowy,
Jaś za silnik robi odrzutowy.

Gdzieś w kosmiczną pustkę mknie rakieta,
za planetą niknie w dal planeta.
W napędowym module, na żerdzi,
Nasz Jaś pierdzi, i pierdzi, i pierdzi…

Dziecięca piosenka wczesnofeudalna ze wstawkami ekologicznymi

Uwagi wykonawcze: śpiewanie z jodłowaniem. Modyfikacja na podstawie spuścizny zapamiętanej z własnych lat dziecięcych – torero [TM].

Służyłem u pana przez całe lato,
dał ci mi ci mi, dał ci mi ci mi
dał mi gąskę za to.

A ta gęś, pupą trzęś

Służyłem u pana przez całe lato,
dał ci mi ci mi, dał ci mi ci mi
dał przepiórkę za to.

A ta gęś, pupą trzęś
a ta przepióreczka
latała, skakała
koło ogródeczka

Służyłem u pana przez całe lato,
dał ci mi ci mi, dał ci mi ci mi
dał mi kurkę za to.

A ta kurka spadła z murka,
a ta gęś, pupą trzęś
a ta przepióreczka
latała, skakała
koło ogródeczka

Służyłem u pana przez całe lato,
dał ci mi ci mi, dał ci mi ci mi
dał mi krowę za to.

A ta krowa jest jak nowa,
A ta kurka spadła z murka,
a ta gęś, pupą trzęś
a ta przepióreczka
latała, skakała
koło ogródeczka

Służyłem u pana przez całe lato,
dał ci mi ci mi, dał ci mi ci mi
dał mi konia za to.

A ten koń kopie w dłoń,
A ta krowa jest jak nowa,
A ta kurka spadła z murka,
a ta gęś, pupą trzęś
a ta przepióreczka
latała, skakała
koło ogródeczka

Służyłem u pana przez całe lato,
dał ci mi ci mi, dał ci mi ci mi
dał mi pandy za to.

A te pandy robią grandy,
A ten koń kopie w dłoń,
A ta krowa jest jak nowa,
A ta kurka spadła z murka,
a ta gęś, pupą trzęś
a ta przepióreczka
latała, skakała
koło ogródeczka.

Wątek

Oj, straszne skutki bezczynności niedzielnej, naprawdę straszne…

Z dedykacją dla rav‚a, dzięki któremu ponownie uwierzyłem w Poezję 😀 No i oczywiście z przeprosinami dla spadkobierców Juliana Tuwima 🙂

WĄTEK

Zasadził Wojtek wątek w Usenecie,
wszyscy ROTFLują, bo bzdury plecie,
lecz Wojtek nie chce, by go z nim łączyć,
i robi wszystko, by wątek skończyć.
Poci się, stęka, na rzęsach staje,
a głupi wątek skończyć się nie daje.

Lurknęła Jola, wpadła w killfajla,
lecz wątek ciągnie w stylu fristajla.
Poci się, stęka, na rzęsach staje,
a głupi wątek skończyć się nie daje.

Jola za Wojtkiem,
Wojtek za wątkiem,
Pocą się sapią, oj, straszna bida,
przydałoby się wyczyścić feeda.

Przyleciał Grzechu, z nim sprawa prosta,
przeczytał całość, puścił crossposta.
Zeszli się, cicho nie mogli siedzieć,
co to za kretyn, chcą się dowiedzieć.

Lecz arcykretyn to Maniek jest,
forwardnął wszystko na pl.test.
Tam każdy stęka, na rzęsach staje,
a głupi wątek skończyć się nie daje.

Maniek za Grzechem,
Grzechu za Jolą,
Jola za Wojtkiem,
Wojtek za wątkiem,
Pocą się sapią, oj, straszna bida,
przydałoby się wyczyścić feeda.

Obcokrajowiec jakiś, miast kitu,
zbył wszystko krótkim dopiskiem: „/me too”.
Mięso już fruwa, jak gdzieś w masarni,
Woźne sprzątają syf po dzieciarni.

Już cały Usenet tym wątkiem rzyga,
bo Robert tylko dopisał siga,
za to, by uczcić wkład antenatów,
zostawił trzysta kilo cytatów.
I każdy stęka, na rzęsach staje,
a głupi wątek skończyć się nie daje.

Robert za obcokrajowcem,
obcokrajowiec za Mańkiem,
Maniek za Grzechem,
Grzechu za Jolą,
Jola za Wojtkiem,
Wojtek za wątkiem,
Pocą się sapią, oj, straszna bida,
przydałoby się wyczyścić feeda.

Nadmiaru pracy Michał się bał,
wcisnął więc Control, potem C i V.
Anka zechciała wejść do polemiki,
zaczęła cztery nowe offtopiki.

To przypomina już koszmarny sen,
Ktoś wstawił FUTa -> prhn.
Rzecz zeszła w kłótnię, w wątki o fontach,
Jola z Robertem ichczą się po kątach.
I każdy stęka, na rzęsach staje,
a głupi wątek skończyć się nie daje.

Michał za Anką,
Anka za Robertem,
Robert za obcokrajowcem,
obcokrajowiec za Mańkiem,
Maniek za Grzechem,
Grzechu za Jolą,
Jola za Wojtkiem,
Wojtek za wątkiem,
Pocą się sapią, oj, straszna bida,
przydałoby się wyczyścić feeda.

„Ziom” się podpisał, zaczął wprost od gafy,
Człeka plonknęli już za ortografy.
„Ziomek” się spienił jak bańka mydlana,
zobrażał ludzi, mailem ślą Debiana.
I każdy stęka, na rzęsach staje,
a głupi wątek skończyć się nie daje.

Aż koniec ferii, czas iść do roboty…
… wątek się skończył, jako ten sen złoty.
Profesor nawet już nie dojdzie Zoll,
czyim okazał się ten straszny troll:

Ziomek na Michała,
Michał na Ankę,
Anka na Roberta,
Robert na obcokrajowca,
obcokrajowiec na Mańka,
Maniek na Grzecha,
Grzechu na Jolkę,
Jolka na Wojtka,
a Wojtek? Wojtek dziś smacznie śpi,
choć w References jego jest IP.

Kącik klasyki adekwatnej do sytuacji bieżącej

Zapytajcie Majdana
– daję słowo, nie kłamię –
lecz przyszło na Reymonta
sześć słów w tym telegramie:

zaczarowana dorożka,
zaczarowany dorożkarz,
zaczarowany Morientes.

Wisełka jest bezpieczna
– mówiłem Ewie i Madzi –
rzecz w tym, żeby obrona
umiała se poradzić

z zaczarowaną dorożką,
z zaczarowanym dorożkarzem,
z zaczarowanym Morientesem.

Lecz cóż, pokonać Real
to zdobyć Anapurnę…
więc dziś, zamiast pracować
wymyślam rymy durne

do zaczarowanej dorożki,
do zaczarowanego dorożkarza,
do zaczarowanego Morientesa.