O rynku pracownika.

Są serwisy typu GoWork, te wszystkie linkediny, etc… A w nich – opowieści, jak nam źle, jak szefowie januszują, jakie buraki i wogle.

A mi marzy się serwis dla pracodawców. Założony odpowiednio daleko, żeby nie objęła go żadna chromolona jurysdykcja rodowska. Gdzie możnaby zapisywać opinie o kandydatach do pracy, którzy umawiają się na rozmowę, a potem ani nie przychodzą, ani nie zadzwonią, ani nawet telefonu nie odbiorą. Miałby pewnie duże powodzenie, bo na każdy taki wpis potencjalny pracodawca miałby około godziny czasu.

Niech to wszystko już pierdyknie. Mocno, głośno i wyraźnie. Proszę.

2 myśli w temacie “O rynku pracownika.

  1. Ale co by to dało, poza poprawą nastroju paru pracodawców?
    Przecież powodów takiego stanu rzeczy może być wiele. I raczej żaden przyszły pracodawca nie zwróci większej uwagi.

    Nie żebym nie spotkał (choć nie jako właściciel), bo był i człowiek, który przyjął ofertę miał być od poniedziałku 8:00 w pracy jak już się dodzwoniliśmy w tenże poniedziałek około 10:00 to oświadczył, że jednak się rozmyślił, i człowiek, który AFAIK miał podpisaną umowę parę tygodni wcześniej, przygotowany sprzęt i czekało stanowisko, miał być od poniedziałku, a dał znać w… czwartek (sam i wcześniej, jednak), że jednak nie.

    Zresztą, czy pracodawcy odpisują na każdego maila z CV, którego otrzymają, o odzwonieniu nie wspomnę? Nawet obiecanym, po rozmowie o pracę?

    Natomiast jeśli zdarza się to często, niezależnie od strony, i przeszkadza to polecam się zastanowić, czy gra się we właściwej lidze. W wyższych ligach jest zauważalnie lepiej, także jeśli o kulturę zatrudniania chodzi.

    Polubienie

  2. 1. Racja. 2. Racja. 3. Racja.

    1. Owszem, głównie poprawiłoby to humory paru pracodawcom. I rząd mógłby z dumą podać do wiadomości, że ludzie są weselsi 🙂 A może nawet paru potencjalnych kadrowców zajrzałoby tam wcześniej i oszczędziło parę minut?

    2. Sam do nieprzyjętych nie oddzwaniam; próbowałem dawno temu, ale się nie wywiązałem. Więc dlatego też teraz mówię o tym kandydatom prosto w oczy na spotkaniu – że wolę teraz wyjść na ćwoka, niż potem obiecać, nie dotrzymać i wyjść na ćwoka zaocznie, ale jeśli nie będziemy zainteresowani, to nie zadzwonimy. Widzę w oczach zdziwienie, ale chyba się to podoba.

    3. Zapewniam, że chciałbym grać we właściw[sz]ej lidze. Ale to chyba wymaga albo zmiany branży, albo parokrotnego rozrostu…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s