Hm.

rzeczy w niebie i na ziemi, o których ani się śniło waszym fizjologom.

Niby paręnaście lat przepracowanych we wdrożeniach do CV z czystym sumieniem wpisać mogę. Niby w trakcie tych lat coś średnio koło połowy etatu – obok wdrożeń czy helpdeski, w pewnym momencie nawet pełnoetatowo – zajmowało mi kodzenie. Niby po końcu tej przygody nigdy z kodowaniem – niechby i okazjonalnym – nie rozstawałem się na dłużej. I nie, że jako programista HTML, a przynajmniej: nie tylko. Ba, nawet obiektowo! Raz okazjonalnie C++, tu i ówdzie python, gdzieniegdzie php, parę stubów w tym i owym…

Ale dopiero dzisiaj popełniłem pierwszy raz obsługę wyjątku. Ever. Z przerwą na „Ojca Mateusza” i któryś odcinek drugiej serii „Belfra” nie wychodzę z szoku od siedemnastej trzydzieści. Nieogarnialne.

5 thoughts on “Hm.

  1. No to trochę specyficzne wymagania/zastosowania miałeś. Cokolwiek co łączy się po sieci i musi dać gwarancję wykonania, nawet celem zgłoszenia błędu, wymaga obsługi wyjątków. Ja musiałem w Perlu obsłużyć, wieki temu.

    Polubienie

      1. Żadna prowokacja. W kwestii kodu stricte sieciowego albo przychodziłem na gotowe i obsługa wyjątków była zaszyta niżej, albo rzeczy, które pisałem, to były w większości albo parsery, albo procedury przy już istniejącym połączeniu, albo rzeczy przed-sqlowe (kto normalny pisał masowo obsługę wyjątków w obsłudze dbfów Clipperowych? :D).

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s