Naturalny kontekst lewackiego hipstera.

hate_cards_810_500_55_s_c1Zły jestem na siebie od dłuższego czasu. Niby wiem, że byt określa świadomość, a jednak przechodząc obok jednej z tych lewackich jadłodajni [wicie – rozumicie, Massolit, Krowarzywa, tego typu] nie mogę się powstrzymać i zachodzę. Bo jedzenie pyszne – przynajmniej u moich bohaterów, choć będzie bez szczegółów.

Optycznie mi nie przeszkadza ten ich na jedno kopyto wystrój wczesnobolszewicki. Gdzie bym nie wszedł, wszędzie białe ściany jak w psychiatryku i bare metal [choć ostatnio pojawił się sporadyczny element full color – afisz z manifą], biorę więc, co trzeba i szybko wychodzę. A raczej: będę tak wychodził. Bo do bodajże przedwczoraj zostawiałem tam napiwki.

Kuźwa, ja rozumiem, że taki enturaż przyciąga specyficznego pracownika i że wannabe-koder albo inny biochemik pracować tam nie pójdzie, bo i po co? Zdaję sobie sprawę, że w takich knajpach zbiegają się żyły wodne, przyciągające zapewne studentów politologii, socjologii, bibliotekoznawstwa i gender studies. I być może tamtejsi pracownicy zaczynają zdawać sobie sprawę, że obsługa ekspresu za pieniądze to najlepsze, co może ich w życiu spotkać. Ale takiego schematyzmu i ponuractwa nie spotkałem jeszcze nigdzie – a uwierzcie, byłem kiedyś w Tesco, a po paru wódkach zdarza mi się dyskutować niekiedy nawet o polityce.

Jedno w drugie rurki, kolczyki, tatuaże, bryle w monstrualnych oprawkach i wzrost siedzącego psa, choć fryzjer koniecznie najmniej za pół średniej krajowej. I ten wzrok. Zero uśmiechu, zero życia, zniknęła nawet chęć naprawy świata. „Do widzenia” człowiek usłyszy jeszcze w odpowiedzi w połowie przypadków, ale na uśmiech czy ponapiwkowe „Dziękuję” nie ma absolutnie co liczyć.

Nie żebym był demonem seksu, ale tak, próbowałem uśmiechać się do obsługi. Razy paręnaście, przechodzących w parędziesiąt. Krew w piach. Z napiwkami to samo. W pewnym momencie przestałem wrzucać moniaki gwoli wsparcia sierot, a zacząłem gwoli eksperymentu naukowego – podziękują chociaż raz? Takiego wała. To może jedno z drugim chociaż się uśmiechnie? Ibidem. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale inaczej nie chciałoby mi się pisać już piątego akapitu.

Lewicowość teoretyzująca w zasadzie jest nieszkodliwa. Żyjesz sobie ze swoimi poglądami, w skrytości ducha nadzieję mając, że któregoś dnia ktoś przyniesie Ci na tacy głowę proboszcza albo że w szaleństwie rewolucyjnym uda Ci się, excusez le mot, zamoczyć z jakąś zagraniczną pomocą domową – ale generalnie żyć się da. Tutaj mamy lewicowość praktyczną i To Jest Kuźwa Przerażające. Ci ludzie nie umieją odebrać nawet tak elementarnej lekcji życia, jaką jest zwykła życzliwość. Albo są już tak przerażająco urobieni, że może nawet umieją, ale „nie godzi” im się uśmiechać do drugiego człowieka, bo – cholera wie – kojarzy im się to ze służalczością? Pojęcia nie mam. Ciemny tłum kłębi się i wyciąga ręce, wciąż nie starcza i ciągle chce więcej, jak w „Jeszcze będzie przepięknie”.

A właśnie… naprawdę dopiero teraz przypomniałem sobie, gdzie widziałem podobne twarze. A raczej – kiedy.

Ostatnio – dwadzieścia parę lat temu.

A może to jednak faktycznie kwestia koloru ścian?

 

4 thoughts on “Naturalny kontekst lewackiego hipstera.

  1. Czytam ten wpis i jawi mi się jako bardzo smutny.
    1. Masochistyczne wchodzenie to miejsc, które się nie podobają. A może po prostu poszukiwanie pretekstu do czepialstwa, nie masochizm?
    2. „Jedno w drugie rurki, kolczyki, tatuaże, bryle w monstrualnych oprawkach i wzrost siedzącego psa” – pewnie powinny być wydekoltowane cycate blondyny, przynajmniej metr osiemdziesiąt?
    3. „Nie żebym był demonem seksu, ale tak, próbowałem uśmiechać się do obsługi. Razy paręnaście, przechodzących w parędziesiąt. Krew w piach. Z napiwkami to samo.” – jak pan i władca się uśmiecha, albo NAWET daje kasę, to musowo uśmiech i pierś do przodu?

    A może obsługa zwyczajnie jest smutna, bo ma dość klientów oceniających ją po wyglądzie traktujących w ww. sposób?

    Jakoś tak mi się z http://www.nienawisc.pl/prostytutka-w-ktorej-zakochal-sie-taksowkarz-pan-janek/ skojarzyło.

    Ja na szczęście takich dylematów nie mam – po prostu nie chodzę do lokali w których nie odpowiada mi kolor ścian, wystrój czy obsługa. Takie tam kapitalistyczne głosowanie portfelem.

    Polubienie

  2. 1. Dlaczego tam wchodzę, napisałem w pierwszym akapicie, ale powtórzę: przepyszne jedzenie. A wystrój mi się nie podoba, ale też nie bardzo przeszkadza; wspomniałem o nim tylko dla dookreślenia sytuacji. Też kapitalistycznie głosuję portfelem i – jak również wspomniałem, może tylko niewyraźnie – jestem zły, że portfel wybija się przodem i kubki smakowe przedkłada nad ideolo. Ale nie nad białe ściany czy smutną obsługę, tylko ideolo ogólne.

    2. „pewnie powinny być wydekoltowane cycate blondyny, przynajmniej metr osiemdziesiąt?” – wolę ciut niższe. A poważnie, słowo klucz to RÓŻNORODNOŚĆ.

    3. Dla uzasadnienia Twojego sądu z tego punktu wypadałoby a) znać mnie prywatnie choć trochę, w celu b) uzasadnienia założenia, że wobec obsługi zachowuję się z wyższością czy po chamsku. Otóż nic mi nie wiadomo, żebym zachowywał się w ten sposób – bo sugerowanie mi takiego zachowania tylko na podstawie tego, że narzekam na cokolwiek chamowatą obsługę, jest słabe.

    Pal zresztą diabli ich podejście [nawiasem mówiąc z prawdopodobną motywacją, wynikającą z demonstrowanej dziwnie „godności”, trafiłem jak widać w dziesiątkę], podobne nastawienie mają do wszystkich klientów. A jeśli nie są w stanie ogarnąć, że jeśli nawet okazjonalny zwykły uśmiech nie tyle powinien być atrybutem pracy z klientem, ile zwyczajnie pomógłby prawdopodobnie np. w wyciąganiu większych napiwków… cóż, sam sobie właśnie potwierdzam swoje tezy z notki.

    Polubienie

    1. 1. W prawicowych źle karmią? Pogoń za zyskiem odbija się na jakości czy zwyczajnie nie potrafią gotować?

      2. Może są różnorodni, ale zwyczajnie nie dostrzegasz tej różnorodności? Przecież wszystkie babcie w kościołach to mohery, kierowcy BMW to łysi dresiarze, a młodzi mężczyźni to hipsterzy w rurkach. Czy jakoś tak.

      3. Opieram się wyłącznie na tym, co napisałeś, bo jakże by inaczej. Wytłumacz mi proszę, w jaki sposób białe ściany, rurki, tatuaże itd. świadczą o CHAMOWATOŚCI obsługi? Ja tam widzę najwyżej obojętność.

      Nawiasem, znasz tych ludzi, że piszesz o tym, co studiują, czy jak?

      Zresztą, może i bym uwierzył, ale piszesz „wzrost siedzącego psa” i już widzę to poczucie wyższości. Dosłownie i w przenośni. Bo o ile wygląd to kwestia wyboru, to wzrost zdecydowanie nie jest ani kwestią wyboru, ani stylu życia.

      „zwyczajnie pomógłby prawdopodobnie np. w wyciąganiu większych napiwków” – zakładasz, że zależy im na większych napiwkach. I że w ogóle trafiają do ich kieszeni. Zresztą, nie wiem czy sztuczny/wyuczony uśmiech to taka fajna sprawa.

      Polubienie

  3. 1. Nie twierdzę, że w prawicowych źle karmią. Nie kojarzę po prostu prawicowej knajpy w Krakowie, która by prawicowość demonstrowała. Serio. Ale ja w ogóle mało knajpiany jestem. Z innych jadłodajni też korzystam, swoją drogą.

    2. Może nie dostrzegam tej różnorodności, nie przeczę. Nie przeprowadzałem wiążących statystycznie badań nad populacją generalną personelu lewackich knajp.

    3. Pisałem zdaje się wyraźnie, co IMO świadczy o chamowatości obsługi. Hint: NIE kolor ścian, rurki czy tatuaże. Dywagacje o kierunku studiów oczywiście są dywagacjami.

    4. „Wzrost siedzącego psa świadczy o wyższości” – taaa, jasne. Z moim wzrostem. Uwagę o niższej blondynce przegapiłeś? 😀

    5. Nigdy jeszcze nie słyszałem, żeby napiwki nie trafiały do personelu, ale to może dlatego, że do lewackich knajp chadzam raczej rzadko 😛

    5a. Ponowię [niewypowiedziane] pytanie: cóż jest w tych lewackich knajpach, że o ile brak uśmiechu gdzie indziej BYWA, w „mojej” JEST REGUŁĄ?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s