Wady Sony a6500, o których powinniście wiedzieć, a o których nikt Wam nie powie, bo i po co. Caveat emptor.

  1. Brak wifi w standardzie 5GHz. Najwyraźniej to wciąż żaden standard.
  2. Ekran odchyla się tylko w górę i w dół, a i to bez przekonania. O odchylaniu na boki pora zapomnieć.
  3. … takoż o odwróceniu ekranu „odsie”* „plecami” w sytuacji kadrowania wizjerem. Producent na szczęście to przewidział i w sofcie zamieścił nawet specjalną opcję konfiguracyjną pt. „Touch Pad area set.”, opisaną jako [cyt.] „Sets the area to be used for touch pad operations when shooting with the viewfinder. You can prevent unintentional operations caused by your nose [podkreślenie moje – t.], etc. touching the monitor.” Serio! UX level master. A skoro już o dokumentacji…
  4. … instrukcja w PDFie jest tylko po angielsku, natomiast po polsku [i prawdopodobnie w innych językach] – tylko w formie gustownego HTMLa. W sumie ma to sens, bo po co komu PDF?
  5. A dla tfurcuf PDFa stworzenie spisu treści to zbędny dodatek, dostępny zapewne za dodatkową opłatą jedynie w wyższych modelach. W sumie ma to sens, bo po co komu klikalny spis treści w dokumentacji liczącej ponad 400 stron? Twórcy spędzają zapewne moc czasu na forach, hejtując LibreOffice, w którym PDFa robi się jednym kliknięciem.
  6. PlayMemories Mobile [stowarzyszona aplikacja mobilna] odmawia współpracy w sytuacji odmowy dostępu do kontaktów. W sumie ma to sens, bo po co męczyć się z obsługą wyjątków, skoro wystarczy jeden IF? KISS my ass.

Zostańcie z nami, wracamy po przerwie na meliskę. To pisałem ja, Jarząbek, ledwo po jakichś trzech – czterech weekendowych godzinach korzystania z tego wynalazku. Aparat – teraz już na poważnie – zdaje się porażać poziomem, ale niepokojąco często jest to dla mnie poziom prezesa światowej korporacji, paradującego w śmierdzących gaciach i dziurawych skarpetkach.

* zdroworozsądkowo zdało mi się, że „odsie” znaczy „od siebie”. Tymczasem internety podają, jakoby „odsie” i „ksobie” [a nie „wiśta” i „hetta”] były komendami dla konia do skrętu w lewo i prawo, respectively. Trzecia prawda góralska, rzekłbym; „hetta” i „wiśta” do skręcania konia za pacholęctwa mego wołała cała wieś, nikt „odsie” i „ksobie” nie używał, stąd też moje zdroworozsądkowe podejście. Ufff…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s