Ścinki.

Uporządkowanie strumienia informacji, o którym wspominałem niedawno, przyniosło przerastające mnie efekty. Wspomniana instalacja duetu Instapaper + Inoreader, połączona z nabyciem tabletu, w tydzień wyczyściła do zera moje netowe zaległości czytelnicze z tygodni parunastu, wyeliminowała tworzenie się nowych zatorów [przynajmniej na razie], dała asumpt do rozpoczęcia ogarniania zakładek, sianych dotychczas beztrosko pomiędzy ochnaście kompów, pozwoliła wykonać kolejny krok do możliwości bezbolesnej instalacji dowolnego z posiadanych OSów do gołej ziemi w każdej chwili [choć tutaj odrobinkę naciągam rzeczywistość], pozwoliła rozpocząć śledzenie paru nowych źródeł, które dotychczas śledzić chciałem, ale zawsze odstępowałem z uwagi na perspektywę czasochłonności… no i pozwala na oszczędność czasu [niechby tylko i mentalną]. Dopiero teraz, nie brauzując codziennie w ramach prasóweczki iluś serwisów w poszukiwaniu niusów, zdaję sobie sprawę, ile owo brauzowanie – w lwiej części bezproduktywne przecież – kosztowało mnie czasu. Na tym kończymy, bo łzy wzruszenia kapią mi z oczu i spadają na plecy.

I to mimo tego, że Instapaper w swoim „weekly review” jest tak otwarcie lewacki, że weź.

* * *

Krótkotrwały powrót do manualnej skrzyni biegów [od maja jeżdżę na rozleniwiającym ciało i umysł automacie] nie okazał się bezbolesny, ale również niespecjalnie stresujący. Auto parę razy zgasło przy odpalaniu, bo zapomniałem o sprzęgle, ale potem stare odruchy brały górę i szło; połączenie nerwowe pomiędzy prawą ręką i lewą nogą najwyraźniej jednak pozostało.

* * *

Czyta się… coś tam. Poza autentycznym wstrząsem, wywołanym jakiś czas temu lekturą Dzienniczka s. Faustyny [który godzien jest najmniej wpisu w dedykowanym zestawieniu, jeśli nie autonomicznej recenzji… ale to może innym razem], w tzw. międzyczasie pochłaniam rzeczy miałkie i napisane podle i bez polotu, większej wzmianki niewarte. Nawet „Konan Destylator” nie bawi, jak należy – a może to spsiałe czasy w ujęciu obiektywnym? Książka pisana językiem knajackim NAWET jak na Wędrowycza, ale czemu się dziwić, skoro ani CD-Action, ani „PS” nie gwiazdkują już nawet wulgaryzmów? Na półce kurzy się cała masa lektur poważniejszych, na czele z dłuuugo wyczekiwaną i zanabytą wreszcie ostatnio trzecią częścią „Wojny o pieniądz”, ale nie siadam do nich z racji pewnego usprawiedliwionego lenistwa intelektualnego – ciężko znaleźć warunki do lektury spokojnej, a warunki do lektury niespokojnej tworzą przestrzeń ledwo dla czytania literatury wlatującej oczami, a odparowywanej kąpielą czy wyganianej nocnym snem.

* * *

Dwa kręgi. A właściwie – półtorej; krąg i rozmowa.

Krąg – propagandy sukcesu akurat tam można było się spodziewać. Młodzi bezczelni nie wiedzą jeszcze, że pińćset plus i kontrowersje przy TK nie pozwalają na robienie biznesu – i robią go. Handlują nieruchomościami, zarobkowo utrzymują się z pokera od ochnastu lat, prowadzą firmy i żyją. Samemu robiąc to, i to nawet nie zawsze na styk, chcąc nie chcąc obracam się poniekąd w towarzystwie wannabe-klasy średniej, więc relatywnie takie opowieści szokują mnie nieco mniej, niż prawdopodobnie szokowałyby statystycznych [o ile dotrwaliby do końca i nie pieprznęli wszystkim w połowie, wyrzekając na układ/pisizm {niepotrzebne skreślić}]. Ale i tak muszę zawczasu obwiązywać szczękę, żeby nie opadła.

Rozmowa z A. Zapomniałem o obwiązaniu szczęki i mam za swoje. Biznesy z pierwszego kręgu to przy niej maciupkie żuczki, a znając ją wiem, że zaczynała od zera, a właściwie od porwanych studiów. A teraz – miliony na śniadanie, miliardy na kolację. Kuźwa, słów brakuje. W zasadzie jedyna Kobieta z Głową Naprawdę Do Interesów, Którą Znam; i tyle na temat „kobiet w biznesie”. Przynajmniej Biznesie Tego Kalibru.

No, może poza P. Jej siostra ignorantka nie dość, że nie wiedziała, że niesprzyjający klimat, to jeszcze nie wiedziała, że już na pewno biznesu nie robi się w Polsce C. Wzięła i zrobiła, od czerwca na DG zatrudniając 5 osób. Bo nie chciało się jej gotować mężowi, więc wymyśliła, że zrobi jadłoprodukcję, a mężowi będą gotować jej pracownicy. Nie umiem przestać się śmiać.

Oglądając się za siebie – na dalszych etapach czy przy budowie fabryk ma może znaczenie wielkość kapitału [nawet A. nie zrobiłaby nic z pińćset plus], ale na początku liczy się Mentalność i Zaangażowanie i coraz ciężej przekonać mnie, że jest inaczej. Mentalność i Zaangażowanie, bez nich pozostaniesz wyrobnikiem; może nawet dobrym, ale tylko wyrobnikiem.

Problem u mnie z niemożnością postawienia drugiej nóżki polega na tym, że nóżkę chciałem stawiać m.in. z kimś, dla kogo jedyny termin spotkania i pogadania w ciągu dwóch miesięcy okazał się nierealny, ponieważ akurat wtedy musiał pojechać koniecznie porobić coś na działce, albo z kimś, kto arkusz z cenami paru artykułów budowlanych wypełniał przez kwartał [o wypełnianiu innych arkuszy zmilczę, bo inni potencjalni wypełniacze mogą mnie czytać…] Mentalność pracodawcy i mentalność pracownika; A. wzięła i wystawiła halę za parę milionów i dopiero teraz ogarnia te wszystkie leany i pięć sigm, bo siakoś wcześniej nie miała czasu. a teraz goni ją czas, bo niby jeszcze dokłada do interesu, ale zamówienia ma już z połowy Europy. A ty dalej nabijaj się z Kiyosakiego i spółki.

Gdybym z tych inspirujących przykładów umiał wyciągnąć jakieś sensowne wnioski, byłbym milionerem, któremu A. może czyścić buty. A tak? A tak ja czyszczę jej. Taki lajf. Może kiedyś naumiem się i wyciągnę coś więcej, poza krótkotrwałym zastrzykiem energii.

„Wiesz, jest taki kuter…”

4 thoughts on “Ścinki.

  1. Może tak: wcześniejszy bałagan wynikał z a) odnośników [do artów, zakładek, etc.] porozrzucanych na kompie domowym i fabrycznym, gdzie każdorazowo musiałem przeklikiwać się przez zakładki w poszukiwaniu nowej treści, b) telefonu, na którym bym chętnie przeczytał coś w komunikacji miejskiej, w której jednak nie miałem wspomnianych linków, c) … gdybym miał większy ekran, bo jednak wzrok powoli zaczyna siadać, d) obawą przed drastyczniejszymi upgradami, mogącymi za sobą pociągnąć incydentalne kasacje zbiorów zakładek. Dwa serwisy w chmurze plus tablet i wszystkie powyższe rozwiązane.

    Tablet to Galaxy S2, bez modemu. Działa 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s