Dominion, podejście N.

O grze pisałem już dawno temu, tu, o. Ogrywamy ją niekiedy z Forkiem i faktycznie w wersji podstawowej przypomina ona bardzo mocno „równoległe układanie pasjansa na czas”, choć nawet taka, wydawałoby się, nieatrakcyjna forma okazuje się ciekawa i dostarczająca phunu [gra w zasadzie niemal w całości strategiczna, a siakoś prawie non stop dostaję baty – czyżby „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”?…]

dominion-prosperity-300x300Wczora z wieczora spróbowaliśmy rozegrać ją trochę bardziej – primo w czwórkę, miast jak dotychczas w duecie, secundo z niedawno zanabytym dodatkiem, reedycją polskiej wersji „Prosperity” – „Złoty wiek” [swoją drogą gracze planszówkowi wyglądają na najmniej klasę średnią RP – zajrzyjcie na stronę zrealizowanych projektów planszówek na wspieram.to, z którego korzystali również reedytorzy ZW]. Na półce kurzy się co prawda wersja angielska, ale czasu na samodzielne przetłumaczenie brakło i nie zagrałem w nią ani razu.

Wnioski? Są, dwa. Pierwszy – Dominion nie odstaje specjalnie od innych planszówek, jeśli porównywać grę dwu- z więcejosobową; różnice są kolosalne [w tym sensie „nie odstaje od innych”, bo u innych gra w duecie i prawdziwy multiplayer to też niebo a ziemia]. Największa dotyczy wydłużenia czasu rozgrywki – o ile w duecie przeciętną partię kończymy w okolicach 2-3 kwadransów, o tyle wczoraj po godzinie z okładem żadne z nas nie rozpoczęło nawet etapu akumulacji kart zwycięstwa, więc rozgrywka, gdyby chcieć dograć ją do końca, mogła potrwać nawet parę godzin.

Drugi wniosek… cóż, póki co polski dodatek podzielił los angielskiego i na razie również leży nieograny; w pierwszej i zarazem ostatniej rozgrywce ćwiczyliśmy tylko podstawkę. Reklamowana więc siła „Złotego wieku”, jakim miała być znacznie większa interakcyjność pomiędzy graczami, pozostaje dalej ledwo w sferze pobożnych życzeń. Inna sprawa, że ogrywane pierwszy raz decki ze Złodziejem i jego dewastującym wpływem na talię przeciwników poprzez ekspediowanie na śmietnisko wrażych miedziaków sprawiają, że gra, szczególnie wieloosobowa, na interakcyjności zyskuje wiele i główny walor „Złotego wieku” nie wygląda już tak atrakcyjnie, jak jeszcze wczoraj przed południem.

Ale przegrać to kiedyś trzeba w końcu będzie tak czy siak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s