LM.

Nie żebym był wielkim kibicem, bo nie kwalifikuję się nawet na piknika – a już na pewno nie Legii.

01jak_oni_sie_tam_dostali

Nie, żebym wczorajszy mecz oglądał w całości. Tak po prawdzie, rzuciłem parę razy okiem.

Przez te parę okorzutów nie mogłem się jednak oprzeć wrażeniu, że Legia awansowała tylko dlatego, że grała rozpaczliwy mecz o odpadnięcie z eliminacji LM i nawet tę rywalizację przegrała.

Po tygodniu ciężkich badań…

… często brudni i bez śniadań,

trzej fizycy z Budapesztu

uzyskali sok z agresztu.

Yet, our best estimates find that the Seattle Minimum Wage Ordinance appears to have lowered employment rates of low-wage workers. This negative unintended consequence (which are predicted by some of the existing economic literature) is concerning and needs to be followed closely in future years, because the long-run effects are likely to be greater as businesses and workers have more time to adapt to the ordinance. Finally, we find only modest impacts on earnings. The effects of disemployment appear to be roughly offsetting the gain in hourly wage rates, leaving the earnings for the average low-wage worker unchanged. Of course, we are talking about the average result.

Tu, o. Jak widać, ruskie trolle z 0H przerzuciły się na promowanie libertarianizmu – no ale skoro Cichy popiera Macierewicza, to najwyraźniej mamy czasy ostateczne i wszystko staje się możliwe 🙂 Anyway, z takimi tęgimi głowami z Uniwersytetu Waszyngtońskiego reszta światowej nauki nie ma najmniejszych szans.

O defekacji w ujęciu historycznym.

Ktoś tutaj ściemnia.

Włócząc się nie od dzisiaj po różnych zamkach i czytując nie od dzisiaj książki historyczne i parahistoryczne dowiedzieć się można, iż do czasu wynalezienia kanalizacji możni tego świata fenyv cb xągnpu i gdzie popadnie, a w momencie zapełnienia się, kehm, dotychczasowych rezerwuarów zmieniali po prostu komnatę [ci ubożsi] albo wręcz pałac [ci bogatsi].

Podczas zeszłotygodniowego pobytu we Włoszech przestałem jakoś to kupować. Nawet nie dlatego, że panuje tam niemożebny syf.

Bo z grubsza w tym samym czasie istniały już przecież miasta, gdzie ów problem – pomimo braku kanalizacji – rozwiązywano połowicznie i drastycznie, ale jednak. Mieszczanie [zapewne straszni] nie zmieniali przecież lokali jak wielmoże, tylko hardkorowo, acz skutecznie wylewali nocniki wprost na ulicę [przed czym przechodnie bronili się krzykami „Idzie się! Idzie się!”] Tak samo chłopi, idąc za chałupę i nie zmieniając co kwartał swoich czworaków.

Koncepcje więc już istniały. A nawet, gdyby w jakiś sposób były one „ponad wielmożów”, tych ostatnich powinna przywrócić do pionu ekonomia. Koniec końców nowy pałac parę grzywien jednak kosztował.

Kropkę nad „i” postawiła jedna tabliczka w którejś komnacie florenckiego Palazzo Vecchio, którą to komnatę opisywano jako siedliszcze jakiejś infanfki czy innej księżniczki. Jak to tak, to jedni mogli spędzić połowę życia w jednej komnacie [przepięknie zresztą udekorowanej], a reszta po defekacji okolicy zmieniała co i rusz okolicę? W czasach, kiedy nie było jeszcze Orbisu, o Airbnb nie mówiąc? W czasach, gdy już nawet o porządek w stajniach dbali stajenni?

Opowieści dziwnej treści o częstych przeprowadzkach wielmożów musiały więc zostać wyssane z brudnego palca, najprawdopodobniej jakiegoś socjalisty. Albo nie ma tego nawet w oficjalnej historiografii, a ja miałem słabych nauczycieli. Ale raczej to pierwsze.