Go VIX, young man!

Zdaje się, że powinienem tutaj umieścić disclaimer, więc miejmy to za sobą: Przedstawione informacje są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów
finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).
Czytelnik musi być świadomy, że wyłącznie on ponosi odpowiedzialność z tytułu podejmowanych decyzji inwestycyjnych. Każda inwestycja powinna być konsultowana z licencjonowanym doradcą inwestycyjnym.

* * *

Dokoła kryteriów wyboru papierów wartościowych narosło tyleż szkół i interpretacyj, co inwestorów. Niezależnie jednak od tego, czy jesteśmy zwolennikami analizy technicznej, czy fundamentalnej, ryzyko wahnięcia kursu pozostaje, a wraz z nim – ryzyko straty. Uśrednić straty [i zyski] pozwalają w jakimś stopniu ETFy, inwestujące w ten czy inny indeks. Specjalizowane ETFy pozwalają również grać na spadki i takie instrumenty oznaczone są magicznym słowem „Reverse” – z benchmarkiem są one na ogół skorelowane odwrotnie. Rozwiązanie takie bezpieczniejsze jest od krótkiej sprzedaży, ponieważ zabezpiecza nas przed nagłymi wahnięciami waloru w górę, co przy pojedynczym szorcie [nie daj Matko Ziemio z lewarem, ale czytają nas ludzie poważni, nespa?] może okazać się zabójcze.

Ciekawą grupą ETFów są instrumenty, dla których benchmarkiem jest VIX, czyli indeks zmienności rynku. Nie wdając się szczegółowo w jego mechanikę [zainteresowani mogą zerknąć sobie chociażby tu, o] dość powiedzieć, że im wyższa jego wartość, tym większe oczekiwania co do zmienności S&P500 w nadchodzących 30 dniach. Wspomniana en wiki podaje przykład, zgodnie z którym wartość VIX na poziomie 15 oznacza 68% prawdopodobieństwa, że S&P500 nie poruszy się w ciągu nadchodzących 30 dni więcej, niż (15%/sqrt(12))=4,33%. Oczywiście w obu kierunkach – co zazwyczaj oznacza dół; konia z rzędem temu, kto bez udziału czarnych łąbędzi wyprorokuje gwałtowne wzrosty w górę.

VIX fajnie więc nadaje się dla panikarzy, ale nie to stanowi o jego największym uroku; moją uwagę przykuła właściwość znacznie sympatyczniejsza. Aż dziw bierze, że nie trąbią o niej na rogach ulic. A może właśnie dlatego?

Widzicie niskie wartości wykresu? Nie? To popatrzcie jeszcze raz.

Dla tych, którzy wciąż nie widzą: wykres ma dno. Piękne, poszarpane miejscami, ale DNO. Dno denne z samej swej cudownej konstrukcji indeksu, pamiętamy? Tym większa wartość indeksu, im większe oczekiwania zmienności, ergo… im mniejsze oczekiwania zmienności, tym indeks niższy. Oczekiwania zmienności nie mogą być jednak ujemne [w teorii oczekujemy po prostu, że indeks nie poruszy się bezwzględnie w ogóle], więc taka konstrukcja VIX owocuje realnie realnym, twardym dnem; widać to zresztą zdroworozsądkowo z kształtu wykresu, gdzieś w okolicach 10; dokładna wartość nie ma zresztą aż tak dużego znaczenia. Zainteresowani mogą doczytać o detalach i pobawić się rachunkami.

Dla tych, którzy wciąż nie rozumieją: inwestycja w VIX może jawić się [nie „jawi się teraz” – dlaczego, o tym za chwilę] Świętym Graalem inwestowania, oznacza bowiem poszukiwaną chyba przez wszystkich inwestycję o potencjalnie nieograniczonej stopie zwrotu, za to – i to w tym wszystkim najpiękniejsze – znanym z góry, jasno zdefiniowanym ryzyku. Kupując VIX po np. 12 masz niemal pewność, że strata raczej na pewno nie przekroczy circa 17% [i.e. nie spadnie poniżej 10] na podstawie samej matematyki, zaś zyski… cóż, wystarczy jedynie czekać, a triggery typu kolejna grecka tragedia, bankructwo większego banku i wynikające stąd obawy mas same pchną VIX w obszar, w który wystarczy tylko zbyt prędko nie założyć stoplossa… Czyż życie nie jest piękne?

… cóż, nie zawsze. Podczas ostatniego „tąpnięcia w górę” zanadto się pospieszyłem i kupiłem go zbyt drogo w przedwczesnym jak się okazało przekonaniu, że Globalna Amba już się zaczyna – zdolna jednostka jak widać potrafi umoczyć nawet w czymś tak oczywistym. Czekam jednak cierpliwie, bo w przeciwieństwie do konwencjonalnych akcyj nie potrzebuję zawracać sobie głowy sprawozdaniami finansowymi. Trawa z czasem zamieni się w mleko… Bo o ile – powtórzę to jeszcze inaczej – konwencjonalny biznes czy branża potrzebują dla nagłego skoku jakiejś rakiety [utalentowani menadżerowie czy wynalazcy są towarem trudno dostępnym], o tyle wzrost w VIX może zostać spowodowany dowolną wywrotką, a o taką nietrudno, szczególnie ostatnimi czasy.

Jak wejść w ten [niezupełnie jednak]no-brainer? Samym VIXem handlować się po prostu nie da, ja wybrałem ETF na VIX pod nazwą VIXY. Nie odwzoruje on oczywiście stuprocentowo przebiegu swojego benchmarku, jednak korelacja z VIX [75,06%] oraz odwrotna korelacja z SP500 [-69,45%] jak dla mnie są wystarczające i optymalnie dobrane pod obydwa indeksy równocześnie. Istnieją co prawda inne instrumenty [CVOL, VXX, VXZ, VIXM, VIIX, XVIX, VIIZ, wreszcie odwrotny VXUP], jednak VIXY miał dla mnie najodpowiedniejszą kombinację tych korelacji, choć dla porządku dodać muszę również, że dopasowuje się on do obu „benchmarków” dużo lepiej w okresach większych wahnięć [90 dni poprzedzających 18.09.br – VIX 86,15%, SP500 -86,91%].

Dla porządku muszę wspomnieć również o niebezpieczeństwach takiej inwestycji, związanych niekoniecznie z VIX per se, ile z czynnikami towarzyszącymi, których jest sporo:

  • kurs dolara – jeśli ktoś po lekturze tej notki zamierza popędzić do kantoru, niech wstrzyma konia, bo choć osobiście uważam, że USD ma jeszcze dobre przed sobą, to jednak zostaliście ostrzeżeni; furda VIX szybujący w górę, kiedy zamkniemy pozycję, sprzedając dolara za pół ceny,
  • bezpieczeństwo biur maklerskich i depozytów – ta sprawa wykracza znacznie poza temat notki i liczyć należy się z tym, że może przestać być kwestią akademicką; zainteresowanych zachęcam do poczytania o „bezpieczeństwie” depozytów po bankructwie MF Global w październiku 2011,
  • zgodnie z teorią VIX powinien odzwierciedlać obawy inwestorów na giełdzie, którzy podejmują handel opcjami jako zabezpieczenie przed wahaniami rynku, a tymczasem oszołomy z 0H twierdzą jak zwykle, że to ogon macha psem i że to VIX wpływa na giełdę, a nie odwrotnie. Przy takim postawieniu sprawy – jakkolwiek matematyczne założenia koncepcji pozostają niezmienne – może okazać się, że na Wielką Ambę [i idące za tym nasze zanurzenie się w dekadencji] możemy poczekać jeszcze długo, dopóki „powers that be” nie wcisną odpowiedniego guzika. Ale to również zupełnie inny temat.

Trafnych decyzji inwestycyjnych życzy redakcja bloga torero.jogger.pl.

6 thoughts on “Go VIX, young man!

  1. Dzięki za komplement 🙂 Jeśli masz na myśli szczegółowe wyliczenia dotyczące wartości jednostki, to prawdę mówiąc nie jest mi to potrzebne, wszedłem w to na podstawie nieco innych założeń, niż analiza „dzień po dniu”.

    VIXY powinna udostępniać do handlu większość biur mających w ofercie ekspozycję na zagranicę – na pewno oferuje to DM BZ WBK, najprawdopodobniej DM BOŚ, a z domów maklerskich z wyższych półek powinno tym handlować każde. O biurach szerzej rozpisywał się swego czasu trader21. A jeśli już masz założony rachunek w biurze, zlecenia kupna/sprzedaży składasz tak, jak na każdy inny papier.

    No i oczywista oczywistość, że jakkolwiek korelacja między VIXY a „macierzystymi” indeksami jest taka, jaka jest, przekładki „1:1” nie ma, czyli np. aktualnie dla VIX wynoszącego 17,86 jednostka VIXY handlowana jest po 12,84 USD.

    Polubienie

  2. No i jeszcze dodam tylko, że w teorii ekonomii wczorajsza podwyżka stóp w USA powinna wpłynąć „stymulująco” na VIX, ponieważ – w teorii nie wg 0H, tylko ogólnoekonomicznych – wyższe stopy procentowe primo utrudniają dostęp do pieniądza, osłabiając napływ kapitału na giełdę, secundo czynią nie-giełdowe inwestycje atrakcyjniejszymi. Disclaimer inwestycyjny z początku notki oczywiście dalej obowiązuje.

    Polubienie

  3. Dzięki. Bardziej chodziło mi o handel. Skoro „składasz zlecenia jak na każdy inny papier”, to rozumiem, że cenę kształtuje popyt i podaż. Ale każda opcja kiedyś wygasa i wówczas odbierasz za nią pieniądze – w jakiej wysokości? Nie wg dokładnej wartości VIX-a, tylko sa tam jakies przeliczenia tak?

    Na razie i tak nie wybieram się do maklera, spokojnie. 🙂 Chwilowo mam poważniejsze problemy na głowie, a za parę miesięcy może w ogóle już mnie nie będzie w kraju, więc „ekspozycja na rynki zagraniczne” dokonać się może, że tak się wyrażę bezpośrednio. :p

    Polubienie

  4. To nie tak. Przedmiotem handlu nie jest opcja, tylko jednostka ETFu pn. VIXY. To jest to miejsce, w którym wchodzę na lekko grząski dla mnie teren, w każdym bądź razie opcje są rolowane „w tle” i na rachunku nie masz żadnej z nich, tylko VIXy właśnie, i „podspodniość” interesuje nas [a przynajmniej mnie] w takim stopniu, w jakim przeciętnego inwestora interesuje np. wartość środków trwałych podczas wyboru KGHM – tj. może interesować, ale niekoniecznie.

    Gdzie mi leziesz za granicę, przecież mamy robić ten software house! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s