Inkąpetąs, część trzynasta.

Cztery CV. Cztery telefony. Głuche telefony. W godzinach pracy, może nie mogą rozmawiać. OK. Wieczorem powtórzyłem. Pierwsza odebrała, nie jest źle. Reszta bez zmian.

Wczoraj powtórka. Niby święto, ale skoro oni chcą i ja chcę, to nic strasznego, prawda?

To samo. Prawie, jedna oddzwoniła później.

A podobno ludzie szukają pracy. Jeśli to jest szukanie pracy, to jak nazwać odebranie telefonu lub oddzwonienie? Ekstremalne szukanie pracy? Xhejn, no.

* * *

Żeby nie było, że tylko o kobietach. Z CV młodego mężczyzny:

Inne zalety oraz zainteresowania: (…) zakupy w sieci.

Lubimy ludzi z pasją. Zakupy w sieci pochłaniają go widać do tego stopnia, że nawet poprawnej pisowni patrona szkoły nie miał czasu sprawdzić. A może to nie zainteresowanie, tylko zaleta? Ludzie, piszcie dokładniej swoje CV, bo rekruterzy się gubią się.

Drobny edit: po napisaniu powyższego stwierdziłem, że może czepiam się szczegółów, a pomijam naprawdę istotne powody aplikowania. Jak można się domyślać, przeczucie nie zwiodło mnie. Otóż wzmiankowany idealnie nadaje się do nas [pisownia oryginalna]

z powodu rozwiniętych umiejętności komunikacyjnych, a także rozwiniętym umiejętnością analitycznym oraz pracy w zespole

16 thoughts on “Inkąpetąs, część trzynasta.

  1. @rozie:

    Sorry, ale telefony służbowe w święto? Nieelegancko.

    Toż piszę przecież:

    Wczoraj powtórka. Niby święto, ale skoro oni chcą i ja chcę, to nic strasznego, prawda?

    W święto zadzwoniłem dopiero DRUGI raz. Pierwszy raz – w godzinach pracy w zwykły dzień roboczy.

    @Św:

    Może BBC tych aplikacji trafia do PUP-y, żeby się czepiała, tylko wypłacała zasiłek?

    Jeśli tak naprawdę miałeś na myśli „Może BCC tych aplikacji trafia do PUP-y, żeby się NIE czepiała, tylko wypłacała zasiłek?”, odpowiedź brzmi „Być może”. Jeśli miałeś na myśli co innego… prześlij mi swoje CV, postaram się Ci pomóc 😛

    Lubię to

  2. Tak, właśnie to miałem na myśli. Chyba za wcześnie rano komentuję notki. Ale gdybym miał w tym stanie pracować, to w sumie chyba byłoby jeszcze gorzej… 😀

    A CV mogę przesłać i tak, jeżeli potrzebujesz „pana od komputerów” i nie naciskasz za bardzo na używanie windowsów. Aktualnie jestem na etapie poszukiwania innej pracy akurat i mam definitywnie dość korpo. :p

    Lubię to

  3. Świętomir: Przyznaj się, że zdemolowałeś pokój jak okazało się, że kolejny projekt jest na Windows Server 😉

    torero: kiedy tak wybrzydzasz, wydaje mi się, że szukasz jakiegoś stratega ekonomicznego do analizy opłacalności inwestycyjnych. Mam nadzieję, że nie chodzi o te słynne „sprzątaczki z magistrem”. 😉

    Lubię to

  4. @sprae: nie wybrzydzam, a raczej: nie sądzę, żebym robił to jakoś ekstremalnie. Twoim zdaniem wymagania „bazowe” dla osoby pracującej sporą część czasu z klientem i będącej wizytówką firmy, oscylujące w zasadzie dokoła dobrze ukończonej podstawówki i podobnie zwykłego dobrego wychowania, są zbyt wygórowane?

    Lubię to

  5. „W święto zadzwoniłem dopiero DRUGI raz. Pierwszy raz – w godzinach pracy w zwykły dzień roboczy.”

    Nie odebrali w godzinach pracy – OK, nie odebrali. Ich prawo jakby. Ale czy to upoważnia Cię do dzwonienia w święta albo w nocy, „bo to nie pierwszy telefon!”? No chyba jednak nie.

    Zresztą, odrobina empatii. Jak ktoś wysyła kilkadziesiąt CV, to może nie mieć ochoty rozmawiać później ze wszystkimi. Szczególnie, jeśli np. już znalazł interesującą ofertę. Podobnie jak firma szukająca pracowników nie odpisuje na wszystkie CV. Symetria, prawda?

    Nawiasem, jak rekrutowałem ludzi (bleh, nie lubię), to odebranie telefonu (w godzinach pracy) i „obsłużenie zdażenia” dostarczało mi sporo informacji o kandydacie. Szczególnie zapadł mi w pamięci człowiek, który stwierdził, że nie może rozmawiać bo jest w pracy, a poproszony o zaproponowanie innego, dogodnego terminu stwierdził „no w sumie nie wiem”. Kurtyna.

    Lubię to

  6. Nie odebrali w godzinach pracy – OK, nie odebrali. Ich prawo jakby. Ale czy to upoważnia Cię do dzwonienia w święta albo w nocy, „bo to nie pierwszy telefon!”? No chyba jednak nie.

    Ambiwalentnie, rzekłbym. Z tych telefonów po godzinach i święto dwie rozmowy wyszły, więc widać zostało mi to wybaczone, a i „suma dobra” w takim miniukładzie wzrośnie, jeśli z kimś się dogadam. „Cel uświęca środki” 😉

    Co do odbierania w godzinach pracy – zwróć uwagę, że niektóre modele komórek mają bardzo głośne mikrofony, a mało kto zawraca sobie głowę czy potrafi bezproblemowo zmienić głośność w trakcie rozmowy. To więc, co bierzesz za „wielemówiące” zachowanie, oceniaj również z uwzglęnieniem zaskoczenia.

    Lubię to

  7. Zresztą, odrobina empatii. Jak ktoś wysyła kilkadziesiąt CV, to może nie mieć ochoty rozmawiać później ze wszystkimi. Szczególnie, jeśli np. już znalazł interesującą ofertę. Podobnie jak firma szukająca pracowników nie odpisuje na wszystkie CV. Symetria, prawda?

    No, symetria. Ja na przykład oczekuję od firmy, że odpowie na moją ofertę pracy. Jeżeli nie, to więcej nic do nich nie wyślę. Jeżelibym sam szukał pracowników, to uważam, ża punkt honoru odpisać każdemu choćby krótkie „dziękuję, nie jestem zainteresowany” lub „dziękuję, zatrudniliśmy już kogoś innego”. Tak więc symetria jest pełna, oczywiście.

    To, że ktoś nie umie się zastosować do zasad dobrego wychowania, nie uprawnia jego „ofiar” do postępowania w ten sam sposób.

    Lubię to

  8. @torero „Cel uświęca środki” 😉

    Ta jasne, a potem dla „wspólnego dobra” i w ramach uświęcania środków dorzućmy pracownikowi śmieciówkę. Itd.

    „niektóre modele komórek mają bardzo głośne mikrofony” – głośny może być głośnik, mikrofon może być czuły. Ergo: nie wiem co chciałeś przekazać. Zakładam, że jeśli ktoś podaje numer w celu kontaktu, to go odbiera (lub oddzwania). Ew. po prostu nie odbiera, jak nie może rozmawiać. Ew. może wyjść w miejsce, gdzie może komfortowo rozmawiać lub po prostu zakomunikuje, kiedy może rozmawiać.

    Świętomir: „zastrzegamy prawo do kontaktu z wybranymi kandydatami” załatwia IMO temat, tzn. wysyłający wie, czego się spodziewać. I chyba nie rekrutowałeś z ogłoszenia nigdy? Połowa CV wysyłana jest chyba wg klucza „miasto się zgadzało” albo „ojej, myślałem, że to praca zdalna”, czyli magazynier wysyła na stanowisko administratora sieci (nie mam nic przeciwko, tylko z CV nijak nie wynika, że on ma blade pojęcie o sieciach), a miejsce pracy podane w ogłoszeniu. Albo listy motywacyjne z „chciałbym pracować w firmie ………, gdyż” (tak, puste/wykropkowane miejsce, albo nazwa zupełnie innej firmy).

    Zgadzam się, że odpisywanie jest miłe, ale wg mojej wiedzy w Polsce nie jest standardem. Plus, jeśli już odpisywać, to IMO nie spławiającym i w sumie nic nie wnoszącym „nie jestem zainteresowany”, tylko z odniesieniem do konkretnej oferty/kandydata. Czas, czas, czas… To ja już wolę pogadać z bardziej rokującymi przez 10-15 minut przez telefon, tym bardziej, że CV potrafią być mylące (w obie strony).

    Lubię to

  9. @rozie, szło mi o głośne głośniki, tzn. głośniki słyszalne w całym pokoju. A o ile nie przeszkadza to [pewnej kategorii osób], kiedy dzwoni kolega, o tyle niespodziewany kontakt od rekrutera na cały pokój może wpędzić w nerwicę, produkującą zachowania mogące być uznane za „wiele mówiące”.

    A żeby nie było, żem hipokryta, to sam również przyznam się do buractwa. No, niech będzie semiburactwa. Nie oddzwaniam, ale kandydatom mówię mniej więcej tak: „Wiem, że powinienem oddzwonić i że tak byłoby fair, ale nie oddzwonię, o czym mówię prosto w oczy. Jest mi z tego powodu niezmiernie głupio, ale wolę o tym powiedzieć teraz i być szczerym, niż naobiecywać, a potem się wypiąć. Próbowałem oddzwaniać i nie dawałem rady. Zadzwonię do deadline’u, jeśli będziemy zainteresowani. W pozostałych przypadkach niestety nie, przepraszam, ale to jest nr tel, pod którym jestem dostępny zawsze, można dzwonić, gdyby było potrzebne wcześniejsze info.”

    Co do śmieciówek, subiektywnie [choć sami zatrudniamy na ucp NAPRAWDĘ sporadycznie]:
    1. Opinia, że stała umowa jest lepsza, bo jest trwalsza, to zabobon i różnica głównie psychologiczna, niewiele więcej. Techniczna różnica w ucp vs. umowie stałej to raptem kilka tygodni [podobnie zresztą, jak tylko psychologiczna jest „wyższość stałego zatrudnienia nad własnym biznesem”. o czym w zamierzchłych czasach pisał nawet Kosa].
    2. UCP jest realnie gorsza chyba tylko przy kredycie.
    3. Umiem sobie wyobrazić branżę, w której idzie na noże tak, że bez śmieciówki ze studentami [KOSZTY!] zwyczajnie nie poradzisz. W pozostałych przypadkach ucp ma obiektywne wady, które imo nie rekompensują nijak jej zalet: niepewni pracownicy, koszty powtórnych rekrutacji i szkoleń, negatywny sygnał dla pracowników.

    Ergo: jeśli trafiają się ucp w zawodach wymagających wiedzy / doświadczenia, to wynika to raczej z „nanożowej” branży z p. 3, ewentualnie z odjechania szefa, niż z realnej potrzeby czy wykorzystania warunków.

    Lubię to

  10. Opinia, że stała umowa jest lepsza, bo jest trwalsza, to zabobon i różnica głównie psychologiczna, niewiele więcej.

    Święta prawda. To, czy trwalsze jest lepsze, czy nie, zależy głównie od warunków. Znam z opowieści wielu osob, w której na gwałt wypowiada się umowę o pracę zanim miną magiczne dwa lata, po których to dramatycznie wydłuża się ustawowy okres wypowiedzenia. Podobnie jak idiotyczne jest dla mnie „wydłużająca” interpretacja długości okresu wypowiedzenia, jako rzekomo „korzystniejsza dla pracownika”. Okres wypowiedzenia nie chroni pracownika, tylko stronę, która umowy nie wypowiada. Jeżeli to pracownik wypowiada umowę, okres wypowiedzenia chroni pracodawcę. Ale komuniście nie wytłumaczysz…

    Lubię to

  11. @torero „A żeby nie było, żem hipokryta, to sam również przyznam się do buractwa. No, niech będzie semiburactwa.” A to tak samo mam. Z drugiej strony miałem i człowieka, który na drugi dzień pracy stwierdził, że „sorry, ale dostałem lepszą ofertę”. No, trochę bardziej owinął w bawełnę może. Ale najbardziej wygrał (już nie u mnie, ale w firmie obok) człowiek, który został przyjęty, papiery podpisane. Ma zacząć od poniedziałku. Robota czeka. Godzina 10, gościa nie ma, no ale może awaria jakaś. 11 dzwonią – „a nie, się rozmyśliłem, nara”.

    Ad 1. Parę tygodni, czyli 3 m-ce. Typowa siła najemna jest w tym czasie w stanie ogarnąć sobie inne zajęcie. W miesiąc też. Urlop i L4, to dwa. Cywilizowane, normowane godziny pracy, to trzy. Świadczenia przy poważniejszych problemach ze zdrowiem, to cztery (no, niezupełnie kwestia pracodawcy). Ochrona przed zwolnieniem w przypadku ciąży, to pięć. I pewnie parę innych się znajdzie. Ale tak, jak młodzi, zdrowi, wykwalifikowani, to działalność się może bardziej opłacać, zwł. przy odprowadzaniu minimalnych składek. Plus trochę inne zasady rozwiązywania współpracy, jednak. A kto bardziej pogrywa czyim kosztem, to już musiałbyś zerknąć w statystyki spraw z sądów pracy.

    Ad 2. Nie tylko. Patrz wyżej.

    Ad 3. Też umiem. Ba, większość branż. Kolejny krok to „kupmy u Chińczyka, lepiej i taniej”. I tak, każda forma ma swoje wady/zalety. Bo jednak trochę co innego jakiś specjalista, którego względnie trudno zastąpić, a co innego proste prace fizyczne, gdzie „się szkoli” w parę h.

    @Świętomir „Znam z opowieści wielu osob, w której na gwałt wypowiada się umowę o pracę zanim miną magiczne dwa lata, po których to dramatycznie wydłuża się ustawowy okres wypowiedzenia.” Piękna patologia. Ale to prawie jak śmieciówka… I jak pisałem wyżej, nie samym okresem wypowiedzenia człowiek żyje. Ogólnie umowa o pracę zabezpiecza interesy obu stron, ale bardziej jednak pracownika. Niestety, wlecze patologię, jaką jest ZUS, a którą inne formy zatrudnienia pozwalają minimalizować.

    Lubię to

  12. @rozie: ale ja nie twierdzę, że prawo pracy jest złe, czy niepotrzebne. Sam obecnie pracuję na umowie o pracę, bo jak sobie pomyślę o stertach papierów i niuansach przepisów, które znając mnie, na pewno przeoczę, to mi się odechciewa. Chodziło mi głównie o to, że wszystko zależy od warunków okoliczności. Oraz o to, że jak napisałem, wykładnia przepisów „na korzyść pracownika” czasem ma zupełnie kuriozalny charakter…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s