O wojnie secesyjnej.

Koleżanka z oboku popełniła była wzmiankę o książce opisującej KKK. I mam wrażenie, że zarówno w tejże wzmiance, jak i tzw. powszechnym mniemaniu obecnych jest tyle założeń, kompletnie odmiennych od mojej wiedzy w tym temacie – i to nie tylko tej zdobytej samodzielnie, ale również na studiach – że postanowiłem popolemizować z tym cytatami. Wszystko poniższe pochodzi z książki G. Edwarda Griffina, „Finansowy potwór z Jekyll Island” – swoją drogą polecam bardzo mocno. Cytaty w cudzysłowiu stanowią oczywiście wypisy z innych autorów. Wszystkich cytatów w temacie co niemiara, a ja jestem leniwy, wybaczcie więc niekiedy zbyt drastyczne cięcia – swoim urokiem osobistym gwarantuję, iż żaden z nich nie został wyrwany z kontekstu. Przypisy w klamerkach wszędzie moje.

Niewolnictwo było jakimś punktem spornym [„casus belli” dla wojny secesyjnej], jednak najważniejszą przyczyną wojny był konflikt interesów gospodarczych Północy i Południa. Nawet kwestia niewolnictwa miała ekonomiczne podstawy. Być może stanowiła ona zagadnienie natury moralnej na Północy, gdzie dobrobyt generowały maszyny ciężkiego przemysłu, jednak na agrarnym Południu, gdzie uprawy rolne wymagały dużych nakładów siły roboczej, było to przede wszystkim zagadnienie natury ekonomicznej. To, że problem niewolnictwa był względnie mało istotną przyczyną wojny, jasno wyraził sam Lincoln podczas swojej kampanii prezydenckiej w 1860 r (…) „Mieszkańcy południowych stanów obawiają się, że dojście do władzy republikańskiej administracji zagraża ich własności, pokojowi i osobistemu bezpieczeństwu (…) Nie mam zamiaru, bezpośrednio lub pośrednio, ingerować w instytucję niewolnictwa w stanach, w których ona obecnie istnieje. Wierzę, że nie mam prawa tego robić i wcale się ku temu nie skłaniam.”

(…) Lincoln był rasistą w ścisłym tego słowa znaczeniu. (…) „Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem wprowadzenia w jakikolwiek sposób ani społecznej, ani politycznej równości białej czarnej rasy – nie jestem ani nigdy nie byłem zwolennikiem czynienia z Murzynów wyborców ani sędziów, ani też uprawniania ich do sprawowania urzędów czy poślubiania białych” (…) Nie znaczy to, że Lincoln pozostawał obojętny w stosunku do instytucji niewolnictwa, był on bowiem przekonany, że stanowiła ona pogwałcenie osobistej i państwowe moralności, ale wiedział także, że niewolnictwo stopniowo zanika na całym świecie – z możliwym wyjątkiem samej Afryki – i wierzył, że zniknie niedługo także w samej Ameryce zwyczajnie w wyniku działania naturalnych sił oświecenia w systemie politycznym (…)

Południe, które było przede wszystkim regionem rolniczym, musiało importować w zasadzie wszystkie towary z północnych stanów lub z Europy, które to regiony odwzajemniały się tworzeniem rynków dla bawełny z południa. (…) Republikanom [rządzącym] taki układ się nie podobał. (…) Twierdząc, że robią to w imię „interesu państwa”, nałożyli wysokie cło na niemal wszystkie pochodzące z Europy towary, które wytwarzano również na Północy. Nie dziwi, że nie nałożono cła na bawełnę, która najwyraźniej nie była towarem wagi państwowej. Jednym ze skutków było to, że kraje europejskie odpowiedziały wstrzymaniem zakupów bawełny z USA, co poważnie dotknęło południową gospodarkę. Innym skutkiem było to, że producenci z Północy mogli podnieść ceny, nie obawiając się konkurencji, a Południe było zmuszone więcej płacić za niemal wszystkie potrzebne artykuły. (…)

Lincoln był republikaninem i był całkowicie zależny od przedsiębiorców z Północy, którzy kontrolowali partię. (…)

I chyba najwięcej mówiący cytat:

Jednym z najwnikliwszych obserwatorów był w tym czasie kanclerz Niemiec Otto von Bismarck. (…) Bismarck stwierdził: „O podziale Stanów Zjednoczonych na federacje o równej sile zadecydowały na długo przed wojną secesyjną elity finansowe Europy. Bankierzy ci bali się, że USA, jeżeli dalej tworzyć będą jeden blok jako jeden naród, osiągną gospodarczą i finansową niezależność, co osłabi ich finansową dominację nad Europą i światem. (…) Wysłali zatem w teren swoich emisariuszy, którzy mieli wykorzystać niewolnictwo, aby skłócić ze sobą dwie części Unii. (…) Rozłam między Północą a Południem stał się nieunikniony. Władcy europejskich finansów poświęcili wszystkie swe siły, by do tego doprowadzić i obrócić w swoją korzyść”. Strategia była prosta, ale skuteczna. W przeciągu kilku miesięcy po pierwszym starciu zbrojnym Północy z Południem francuskie wojska zeszły na ląd w Meksyku. Do roku 1864 Meksykanów podbito, a francuski monarcha ustanowił Ferdinanda Maximiliana marionetkowym władcą. (…) W tym samym czasie Anglia wysłała jedenaście tysięcy żołnierzy do Kanady, gdzie kazała im zająć pozycję wzdłuż północnej granicy Unii, a także postawiła swoją flotę w gotowości bojowej.

7 thoughts on “O wojnie secesyjnej.

  1. Nie do końca rozumiem z czym polemizujesz. Nigdzie nie napisałam, że przyczyną wojny secesyjnej była chęć walki z niewolnictwem, nic z tych rzeczy. Były na Północy stany, w których niewolnictwo było zakazane, stany, w których było dozwolone, ale to wpływ Północy popchnęło sprawę do przodu.

    P.S.
    To samo było kiedy pisałam o terytorium Izraela – wystarczy jeden skrót myślowy żeby wywołać oburzenie. Przepraszam, polemikę.

    Lubię to

  2. Wiesz, to jest trochę tak, jakbym napisała wpis o hipotetycznym nowym rządzie PiS-u i ewentualnym zwolnieniu z TVP Tomasza Lisa i użyła takich słów: „Tomasz Lis miał w TVP program, w którym celnie krytykował działania PiS-u. PiS widział to jednak inaczej i po objęciu władzy zwolnił Lisa i zdjął jego program z anteny”. A Ty po przeczytaniu czegoś takiego zrobiłbyś trackbacka i napisał: „pozwolę sobie polemizować z koleżanką, bo wedle mojej wiedzy motywacją PiS-u do objęcia władzy nie była chęć zwolnienia z TVP Tomasza Lisa”.

    Lubię to

  3. Nie wiem, czym się tak bardzo oburzasz – o ile dobrze odczytałem Twój komentarz…

    Jak wspomniałem, odnosiłem się do wrażeń [nie twierdzeń] i założeń gdzieś w tle, czasem – co również zaznaczyłem w notce – obecnych w powszechnej świadomości, ergo niezbyt udowadnialnych czarno na białym [nomen omen :D]. Że Lincolnowi zależało, że Północ była ta dobra, a Południe to złe. Nie wykluczam oczywiście istnienia niezerowej grupy Twoich czytelników, dla których wstępne założenia lektury były diametralnie inne od tych z poprzedniego zdania.

    W skrajnie kontestacyjnym duchu możesz nawet przyjąć, że Twoja notka stała się po prostu ledwo pretekstem do tych paru moich copypast, a użycie słowa „polemika” jest z mojej strony nadużyciem – jeśli to ma cokolwiek zmieniać, nie ma problemu 🙂

    Lubię to

  4. użycie słowa „polemika” jest z mojej strony nadużyciem – jeśli to ma cokolwiek zmieniać, nie ma problemu 🙂

    Dziękuję 🙂

    Może jestem przewrażliwiona, ale mam wrażenie, że za każdym razem kiedy podejmuję jakąś tematykę, hmm… społeczną, a nie nawijam o swoich emocjonalnych doznaniach, to ktoś zawsze przychodzi i wyciąga jakieś zdanie, czasem tylko sformułowanie z mojego tekstu i na jego podstawie coś obala. I mam wrażenie, że nie chodzi tu ani o dyskusję, ani o polemikę, tylko o „mam cię!”, „szach mat!” 😉

    Oczywiście, Północ nie walczyła bezpośrednio o zniesienie niewolnictwa, ale dla nowych władz, które nastały po wojnie sprawa niewolnictwa nie była obojętna. Zaczął się okres tzw. Rekonstrukcji, kiedy to Północ próbowała scalić z Unią zbuntowane stany i zintegrować czarnych z białymi. Nowe władze próbowały zadośćuczynić krzywdy czarnym w sposób histeryczny i nieodpowiedzialny. Zdarzało się, że niepiśmienni Murzyni dostawali pracę na wysokich, urzędniczych stanowiskach, państwo patrzyło przez palce nawet na ich zbrodnie i gwałty. To był szok dla białych uważających się za namaszczonych przez Boga. Tedy KKK, który na początku był zabawą znalazł sobie niszę.

    Wszystko co podaje książka, o której napisałam jest poparte obszerną bibliografią i zdjęciami. O osobistym kontakcie autorki z Rycerzami KKK nie wspomnę. Nie jest to też książka o wojnie secesyjnej, ale wydaje mi się, że jest rzetelna.

    Lubię to

  5. Torero, zresztą nie tylko On i nie tylko tutaj 😛 lubi „mieć rację” czasami się trochę pomyli jak np. w temacie mojej sympatii do PO ale nieszczególnie mi się chcę go wyprowadzać z błędu bo czasami miło trochę poflejmować :]
    Jogger ma poziom ciut wyższy niż komcie na onecie więc czasami się można nawet czegoś ciekawego dowiedzieć 🙂
    komć powyższy należy traktować jako luźne spostrzeżenie a nie jako chęć polemiki z kimkolwiek

    Lubię to

  6. czasami się trochę pomyli jak np. w temacie mojej sympatii do PO

    Nie mam czasu szukać grafiki do mema na podstawie Heroesów, ale w tym miejscu winieneś sobie wyobrazić mapę z okienkiem „Populacja fanbojów PO zmniejsza się. O jakieś 33%” 😛

    Jogger ma poziom ciut wyższy niż komcie na onecie

    To bezsprzecznie zasługa komentatorów z poziomem ciut wyższym, niż onetowy…

    Lubię to

  7. Ale ja do tej populacji nigdy nie należałem 🙂
    To że nie trawię PiSu nie oznacza automatycznie że uwielbiam PO. Z jednego naprawdę nie wynika drugie a większość fanbojów PiS konsekwentnie to zakłada.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s