QOTD.

Chromosome 7: Instinct. Many determinist views about human behavior that have all been revoked are listed, such as Freudianism, Marxism and others, and Ridley implies that genetic determinism of human instinct is much more probable. Human grammar is one of the best examples of this – vocabulary is certainly not innate, but grammar might be, because young children can speak with perfect grammar even before learning it. There is a gene on Chromosome 7 that has been linked to a disorder called SLI (Specific Language Impairment), for which the heritability has been shown to approach one hundred percent. Through a study of an English family with history of the disorder, Canadian Myrna Gopnik proposed that SLI does not have its roots in the physical act of speaking, but rather in the ability to learn grammar rules. Individuals with SLI can communicate but must have a much larger vocabulary (past tense verbs would feel like separate, unrelated words) because of the lack of internalized grammar, similar to adults trying to learn a foreign language. It has been found, however, that a mutation to this gene causes a lesion in the brain affecting not only the grammar part, but also the Broca and Wernicke areas which control face movement and hearing respectively. Ridley also ties grammar instincts to natural selection as a means of survival. [tu, o]

Tylko tyle – po półgodzinnym szukaniu, choć być może siedzę oczywiście w niewłaściwym bąbelku – udało mi się znaleźć merytoryki na zapytanie „instinct gene discovered”. Opis jednego dziedzicznego zaburzenia – nie instynktu – którego mechanizm wcale nie musi być taki sam, jak pierwotnego zjawiska, a poza tym dużo kategorycznych naukowych stwierdzeń typu „might”, „rather”, „imply” czy „proposed”. W porównaniu do poznanych mechanizmów dziedziczenia koloru oczu czy włosów – nawet nie zero, tylko minus jeden.

Szach mat, ateiści.

14 thoughts on “QOTD.

  1. Aleosohozi? Przecież instynkt to nie pojedyncza cecha, jak kolor włosów, tylko wielki zbiór zachowań i reakcji, od których trudno oczekiwać, żeby były kodowane przez jeden gen, czy nawet jakąś ograniczoną ich grupę – należy się raczej spodziewać, że kawałki kodu za to odpowiedzialne będą rozrzucone po całym genomie w sposób mocno utrudniający ich wyizolowanie.

    Lubię to

  2. E tam. Cały „instynkt ucieczki” na przykład to raptem jedno „if (nieznane) {…}”, bo przecież samą ucieczkę ma już zaimplementowany mózg i mięśnie. A niezależnie od tego, czy to jeden gen, czy ich grupa, w tej materii poza wątłymi poszlakami nauka pozostaje wciąż na dobrą sprawę w sferze domysłów.

    Zwracam uwagę, że z identyfikowaniem grup genów – tyle, że właśnie nie tyczących się instynktów – nauka radzi sobie przecież już całkiem znośnie. I rozumiem również, że w ramach pewnego światopoglądu ciągłe umiejscawianie instynktu w genach, których jeszcze nie opisaliśmy, ale zaraz to zrobimy, tylko dopiję kawusię, jest niestety jedynym spójnym wytłumaczeniem.

    Lubię to

  3. Od „radzenia sobie całkiem znośnie” daleka droga do rozpoznawania wszystkiego i wywodzenia jakichś wniosków z faktu, że czegoś jeszcze nie rozpoznano. Zwłaszcza, że skoro instynkt mamy wszyscy, to i brakuje materiału do porównań – a generalnie to na ich podstawie wyszukuje się geny podejrzane o odpowiedzialność za daną cechę. Genu odpowiedzialnego za dwunożność też OIMW nie wskazano, ale czy można mieć jakieś wątpliwości, że jest to cecha zdeterminowana genetycznie?

    Lubię to

  4. @Cichy: dwunożność jako posiadanie dwóch nóg czy jako chód dwunożny? Pierwsze – bez wątpienia geny, drugie – zastanawiałbym się, czy jednak nie właśnie coś na kształt „instynktu”, pewnych dyspozycji dla mózgu, ergo zakodowany w genach z taką samą pewnością [lub jej brakiem], co inne instynkty. Ale się nie znam.

    @Świętomir: bawi mnie po prostu, jak ewolucjonistom zdaje się, że w sporze z kreacjonistami * pojedli wszystkie rozumy, a wykładają się na tak zasadniczej rzeczy – a może raczej: nie dysponując racjonalnym i weryfikowalnym wyjaśnieniem, wyzywają drugą stronę od nieuków, zakrzykując własną ignorancję.

    Jak już kiedyś pisałem – cały ten spór to nie moja broszka, siedzę okrakiem na barykadzie i jem popcorn. Może dlatego, że nigdy nie chciało mi się marnować czasu na przeczytanie definicji kreacjonizmu. Nie dlatego, żebym w przeciwieństwie do co poniektórych a priori uważał go za błędny, a raczej dlatego, że ten cały rant nieszczególnie mnie interesuje.

    Lubię to

  5. dwunożność jako posiadanie dwóch nóg czy jako chód dwunożny? Pierwsze – bez wątpienia geny, drugie – zastanawiałbym się

    Już się nie zastanawiaj.

    bawi mnie po prostu, jak ewolucjonistom zdaje się, że w sporze z kreacjonistami * pojedli wszystkie rozumy, a wykładają się na tak zasadniczej rzeczy

    Jeśli ktoś tu się wykłada, to Ty, na niezrozumieniu problemu. Powtarzam: instynkt jest zbyt szerokim pojęciem, by kodował go pojedynczy gen czy grupa, tylko zylion genów odpowiedzialnych za poszczególne elementarne zachowania i reakcje. Poza tym jest on tak stary ewolucyjnie, że wyizolowanie tych genów przy obecnym poziomie znajomości genomu i technologii jego badania graniczy z cudem – równie dobrze mógłbyś oczekiwać znalezienia genów odpowiedzialnych za to, że mamy kręgosłup.

    Lubię to

  6. Już się nie zastanawiaj.

    Ależ oczywiście, że się zastanawiam.

    „Pięcioro kurdyjskiego rodzeństwa powróciło do instynktowej postawy ciała, ZAPISANEJ W GENACH [podkreślenie moje – t.], ale porzuconej w trakcie ewolucji – ocenia we wtorkowym wydaniu „Times’a” antropolog i psycholog ewolucyjny z London School of Economics, Nicolas Humphrey, który brał udział w powstaniu dokumentu BBC.”

    a niedługo potem

    „Podczas gdy Humphrey uważa, że w wychowaniu rodzeństwa mogły odegrać decydującą rolę wpływy kulturowe i tolerancja rodziców, którzy pozwolili dzieciom zachować czworonożną postawę, inni są zdania, że przyczyna tego sposobu poruszania się leży wyłącznie w rzadkiej kombinacji genów.”

    Czyli innymi słowy dalej – nomen omen – poruszamy się, jak pijane dziecko we mgle i gadamy co bądź. A teraz zaskocz mnie i wrzuć coś, co nie potwierdza mojego punktu widzenia.

    Powtarzam: instynkt jest zbyt szerokim pojęciem, by kodował go pojedynczy gen czy grupa, tylko zylion genów odpowiedzialnych za poszczególne elementarne zachowania i reakcje.

    Powtarzam: to jest po prostu wygodne tłumaczenie – instynkt to po prostu „przełącznik” pewnych reakcji fizjologicznych, a tamtymi z kolei kieruje mózg. Nie pytam o gen kierujący całym łańcuchem reakcji sterujących ucieczką – bo to przecież nie zależy od genów per se, tylko od reakcji układu nerwowego – tylko o samo „pierwsze IF”. Nie ma przecież odrębnych reakcji organizmu drapieżnika na większego drapieżnika i ofiarę – w obu wypadkach po prostu drapieżnik zaczyna biec; czynnikiem różnicującym jest tylko właśnie pierwszy bodziec, pytam więc tylko o zakodowanie tej pierwszej reakcji właśnie.

    Lubię to

  7. Humphrey uważa, że w wychowaniu rodzeństwa mogły odegrać decydującą rolę wpływy kulturowe i tolerancja rodziców, którzy pozwolili dzieciom zachować czworonożną postawę

    Wpływy kulturowe ograniczone do jednej rodziny, zupełnym przypadkiem w stu procentach skorelowane z upośledzeniem umysłowym – nie, skąd, to na pewno nie geny. OK, gdyby rodzice nie tolerowali chodzenia na czworakach, być może wymusiliby na dzieciach nauczenie się pionowej postawy, nie wykluczam – ale całej reszty dzieci na świecie przecież jakoś zmuszać do tego nie trzeba.

    Nie pytam o gen kierujący całym łańcuchem reakcji sterujących ucieczką – bo to przecież nie zależy od genów per se, tylko od reakcji układu nerwowego – tylko o samo „pierwsze IF”.

    Mózg to nie komputer – nie ma prostego „if” do czegokolwiek, tylko sieć neuronów, która nie reaguje zerojedynkowo, więc trudno wyizolować nawet samą reakcję, a co dopiero geny za nią odpowiedzialne.

    Lubię to

  8. Ale że co? Że jak nie geny odpowiadają za instynkt, tylko coś innego, to to jest niby jakimś dowodem na istnienie Boga, albo że życie przybyło z kosmosu? No bez jaj…

    Poza tym, Cichy ma rację: to że na chwilę obecną nie potrafimy wskazać przyczyn jakiegoś zjawiska, nie znaczy, że nigdy nie zdołamy. Przy takim założeniu dalej siedzielibyśmy na drzewach i żarli banany. Ewolucjonizm opiera się przynajmniej na solidnych naukowych podstawach, a kreacjonizm to czcze gdybanie. No i tyle.

    A to że ktoś tam ma elastyczną moralność i krytykuje u innych niedomagania, którym sam podelga – to nie jest specjalnie zabawne.

    Lubię to

  9. @Cichy:

    „Wpływy kulturowe ograniczone do jednej rodziny, zupełnym przypadkiem w stu procentach skorelowane z upośledzeniem umysłowym – nie, skąd, to na pewno nie geny.”

    A zauważyłeś, że w podanych przeze mnie cytatach facet zaprzecza sam sobie? Porównaj pierwszy i drugi cytat.

    Mózg to nie komputer – nie ma prostego „if” do czegokolwiek, tylko sieć neuronów, która nie reaguje zerojedynkowo, więc trudno wyizolować nawet samą reakcję, a co dopiero geny za nią odpowiedzialne.

    E tam, akurat encefalograf [?] wykrywa całkiem fajnie w badaniach aktywność poszczególnych obszarów mózgu, jeśli o to Ci chodziło. Ale odbiegamy od tematu.

    @Ś:

    Że jak nie geny odpowiadają za instynkt, tylko coś innego, to to jest niby jakimś dowodem na istnienie Boga, albo że życie przybyło z kosmosu?

    Gdzie ja napisałem, że to DOWÓD? Napisałem, że macie z tym problem – nawet jeśli napisałem to [nie]domyślnie 🙂

    Ewolucjonizm opiera się przynajmniej na solidnych naukowych podstawach, a kreacjonizm to czcze gdybanie.

    No właśnie w kontekście instynktu IMO te podstawy są ciągle i wciąż bardziej życzeniowe, niż konkretne…

    A to że ktoś tam ma elastyczną moralność i krytykuje u innych niedomagania, którym sam podelga – to nie jest specjalnie zabawne.

    Zależy, z której strony barykady patrzeć 🙂

    Lubię to

  10. A zauważyłeś, że w podanych przeze mnie cytatach facet zaprzecza sam sobie?

    Zauważyłem, ale biorąc poprawkę na tłumaczenie i redakcję, zgaduję, że niezupełnie to miał na myśli.

    E tam, akurat encefalograf [?] wykrywa całkiem fajnie w badaniach aktywność poszczególnych obszarów mózgu

    Od badania mózgu encefalografem do znalezienia genu odpowiedzialnego za jakąś konkretną reakcję, jest mniej więcej taka droga, jak od oglądania mapy fizycznej Polski do stwierdzenia, kto zbudował zamek na Wawelu.

    Lubię to

  11. Od badania mózgu encefalografem do znalezienia genu

    Odnosiłem się do „Mózg to nie komputer – nie ma prostego „if” do czegokolwiek, tylko sieć neuronów, która nie reaguje zerojedynkowo, więc trudno wyizolować nawet samą reakcję (…)”. Szczerze mówiąc, od strony implementacyjnej byłoby to właśnie „jedno if” [albo jeden wyjątek], więc brzytwą Ockhama należy w zasadzie przyciąć zarówno dywagacje o licho wie jak skomplikowanych strukturach, jak i samo wnioskowanie, na mocy którego brak genu instynktu / odruchu miałby wynikać z tego skomplikowania właśnie.

    Lubię to

  12. Nie wiem czy słyszałeś, ale mózg jest siecią neuronową, a nie zestawem bramek logicznych, więc żadnych ifów czy wyjątków tam nie uświadczysz – a analiza zachowania takiej sieci, i owszem, jest cholernie trudnym zadaniem. Zwłaszcza gdy tych neuronów masz 10^11, nie znasz ich wag ani schematu połączeń i nie możesz sobie do woli testować tej sieci z powodu ograniczeń technicznych i etycznych. Realizacja Twojego „jednego ifa” może angażować np. milion neuronów, nawet nie tworzących jakiejś zwartej, odrębnej struktury, a szczegóły tej operacji mogą być materiałem na dziesiątki prac naukowych – które będą dopiero wstępem do szukania genów sprawiających, że to działa akurat tak, a nie inaczej. Tak więc jest to jak najbardziej skomplikowana sprawa i nie spodziewałbym się jej rozwikłania w bliskiej przyszłości.

    Lubię to

  13. No właśnie w kontekście instynktu IMO te podstawy są ciągle i wciąż bardziej życzeniowe, niż konkretne…

    Ale nie możesz oceniać całej teorii na podstawie jednej kwestii, w dodatku nie rozstrzygniętej, a nie – rozstrzygniętej na niekorzyśc tej teorii. To mniej więcej tak, jakbyś twierdził, że artymetyka jest bzdurą, ponieważ nie można dzielic przez zero, albo pierwiastkowanie jest bez sensu, bo nie ma (rzeczywistego) pierwiastka z liczby ujemnej. Albo bardziej ogólnie: że funkcje nieciągłe – to nie funkcje.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s