Na brzegu rzeki Piedry usiadłem i paliwo lotnicze popijałem.

Z racji chwilowej niemożności accomplishmentu misji ambitniejszych, wykorzystałem weekendowy wypad w okolice Łącka do zaopatrzenia się w śliwowicę 70%. Pachnie cudownie, co potwierdza F., ale woltaż nieco wypalił nowicjuszowi gałki oczne, więc do powtórek zachęca raczej średnio. Do ukończenia tej części drzewka rozwoju postaci pozostały mi więc jeszcze tylko rakija, płyn do mycia szyb samochodowych i wspomniane paliwo lotnicze [bo absynt na płonącym cukrze też już zaliczony dawno temu, a jakże] i wreszcie będzie można zająć się czymś innym.

One thought on “Na brzegu rzeki Piedry usiadłem i paliwo lotnicze popijałem.

  1. Rakija jest paskudna. W zasadzie nie ma nawet znaczenia, z czego się ją robi, bo alkohol i tak zabija wszelki smak. Mogliby ją pędzić ze starych skarpet i nikt, podejrzewam, nie zauważłby różnicy. 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s