Ołówek.

Dobrze znana [chyba] legenda miejska głosi, że w erze podboju kosmosu powstał problem zapisywania notatek. Amerykanie wyłożyli całą górkę dolarów na opracowanie technologii długopisów działających w stanie nieważkości, na co poszła również – poza wspomnianą górką baksów – jeszcze większa górka czasu. A Ruscy dali kosmonautom ołówki.

Bawiło mnie to do wczoraj.

* * *

Serwer terminali po którejś popsujce MS odmówił płynnej współpracy z webmailem. Szarpało, blokowało, errorami certyfikatów rzucało i ogólnie pocztę sabotowało. Poddałem się po miesiącu. Wynajęci fachowcy [sprzedali mi serwer, więc miałem podstawy tak to traktować] poddali się po trzech tygodniach.

A człowiek z ulicy wziął i kazał mi wdrożyć Thunderbirda z IMAPem.

[Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że mentalnie z epoki POP3a łupanego siakoś od razu przeskoczyłem do webmaili i etap rzeczonego IMAPa najzwyczajniej mnie ominął. Ale niesmak pozostał.]

8 thoughts on “Ołówek.

  1. Co do tej legendy miejskiej, to w rzeczywistości Amerykanie nie musieli opracowywać żadnej technologii, bo odpowiednie długopisy dawno już istniały (stosowano je do jakichś tam innych celów, nie pamiętam konkretnie) i NASA po prostu zakupiła większą partię; z kolei Rosjanie używali ołówków tylko na początku, bo okruchy grafitu w stanie nieważkości rozlatywały się po kabinie i stwarzały różne problemy, więc zaraz też się przesiedli na długopisy.

    A co do webmaili – jeśli nie masz jakichś wielce tajnych informacji do ukrycia przed NSA, to najprościej użyć gmaila i mieć święty spokój ze wszystkim.

    Polubienie

  2. @torero
    Mam na myśli ten, w myśl którego popełniasz fundamentalny błąd w rozumowaniu. Ty zakładasz, że produkty Micro$hitu są po to, żeby działały, że one są dla Ciebie. Nic bardziej błędnego. One nie są dla Ciebie. One są dla Micro$hitu, a niedziałanie jest fundamentalnym celem ich egzystencji. Pozwala bowiem Micro$hitowi wysysać z Ciebie kolejne dolary na wsparcie techniczne i naprawy. To się ładnie nazywa strategia biznesowa, a brzydko – dymanie klienta tak, żeby był zadowolony. :p

    Polubienie

  3. Z tym CUPS-em przestało mi działać ledwie kilka razy przez ostatnich kilka lat, a naprawa w najbardziej tragicznych przypadkach ograniczała się do wywalenia pliku konfiguracyjnego i stworzenia nowego (Gentoo!)… I działa z drukarką, która ma kilkanaście lat na karku, i której nie potrafię zmusić do działania pod aktualnie panującymi Windowsami od 7 wzwyż. I konfiguracja zabiera góra kilka minut… 🙂 I jest za darmo…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s