Ostatnie takie lato?

Podczas porannej prasóweczki zaatakował mnie artykuł, dotyczący czegoś, co możnaby nazwać początkiem spodziewanego Global Resetu – przejawiającego się na razie w zauważalnym wzroście oprocentowania narodowych obligacji. Rzecz nie jest nowa, od kilku lat napotykam jedynie te czy inne domysły, typujące „kiedy” [na czym przejechał się np. obstawiający zakład za wcześnie prof. Rybiński ze swoim Eurogeddonem] – dyskusja o „czy” praktycznie nie istnieje.

Linkowanie całego panikarskiego contentu mija się oczywiście z celem, uwadze SzPaństwa polecam jedynie dość niepokojące kalendarium podobieństw pomiędzy upadkiem Lehmanów w 2008 a aktualną [wg daty publikacji arta] sytuacją w Deutsche Banku. TL;DR – tylko na samym początku poprzedniego tygodnia dwóch VIPów ze ścisłego zarządu ogłosiło swoją rezygnację, a 9.06 S&P zdegradował ranking DB do poziomu BBB+ [trzy oczka wyżej śmieciowego]. Idem – Lehmany nigdy [oczywiście do momentu bankructwa] nie odnotowały tak niskiej oceny ratingowej.

W tymże artykule poziom ekspozycji DB na derywaty szacowany jest na 54 biliony dolarów. Dla porównania – PKB strefy euro wynosi 9.6 biliona dolarów.

* * *

A teraz wyobraźcie sobie, że – ogólnie mówiąc – z dnia na dzień świat dowie się, że parę firm, paru emerytów i parę rządów nie dostanie przynależnej im mamony w wysokości PIĘCIO[i cośtam]KROTNOŚCI PKB strefy euro. Potrąćmy sprzedaż padliny i jakiś 1% ocalały z haircutu, mam gest. A to tylko samo bankructwo DB na derywatach, za tym pójdą następne, bo nawet Kowalski nie może bezboleśnie w swoim raporcie taktycznym ująć konsekwencji zniknięcia tak nieistotnej kupki pieniędzy. Za tym idzie służba zdrowia, szkolnictwo, emerytury, policja… wszystko.

* * *

Pomysły są różne, DwaGrosze wspominają na przykład o zaawansowaniu prac dot. dyrektywy bail-inowej. W skrócie: ratowanie zbankrutowanego banku Twoimi podatkami jest już passe, Szczurek i spółka mają dwa miesiące na wdrożenie [nie „opracowanie”; wdrożenie – jeszcze jeden przejaw tak zwanej „suwerenności”] prawa, umożliwiającego – w razie bankructwa banku – ratowanie go Twoimi pieniędzmi z konta. Tak właśnie – bankrutuje bank, zapłacisz Ty ze swojego konta. Może całością, może karnym domiarem [jak na Cyprze], może jednorazowym podatkiem… Do wyboru, do koloru. Miałeś na koncie 50,000 zł? Budzisz się i masz 45,000. Albo 20,000. Albo nie masz nic, poza wyrazami poparcia. No i nie zapominaj, że jeśli wszystko się przeciągnie jeszcze parę miesięcy i w międzyczasie „przeforsuje się” ban bądź znaczne ograniczenie gotówki, jako obrona przed rabunkiem pozostanie Ci jedynie zagłosowanie na tych, którzy rabunek zaproponują w nieznacznie mniejszym stopniu.

W tle Grecja [potencjalne źródło nieodzyskiwalnego szmalu] wciąż bez rozwiązania, ale za to Ameryka wyładuje u nas więcej sprzętu, whoah!

* * *

Wróbelki ćwierkają, że wszystko już było. Że był 1929 i daliśmy radę. Pewnie, że tak, teraz też damy radę. Tyle, że w 1929 i skala długu była nieporównanie mniejsza, i wierzycielami nie byli dysponenci emerytur Waszych rodziców i dziadków. I za kupę rzeczy płaciło się własnymi pieniędzmi.

Damy radę, spokojnie. Mam tylko nadzieję, że bez bombardowań i obozów koncentracyjnych. Korzystajcie z tegorocznego lata, drugiego takiego może długo nie być. Choć oczywiście naprawdę chciałbym nie mieć racji. Serio serio.

8 thoughts on “Ostatnie takie lato?

  1. To takie typowo libertariańskie [ostatnio]. Zasiać panikę i czekać na wyznawców. Prawie jak świadkowie z wyznaczaniem daty końca świata.
    W końcu strach i tragedia najlepiej sprzedaje informacje.
    Europa i USA mają mechanizmy odpowiedniego kształtowania ekonomii. Problem w tym, że USA walczy o dominację dolara. I im to coraz gorzej wychodzi. Cała reszta to prowokacje by świat odpowiednio spolaryzować.

    Polubienie

  2. @sprae: ale osso chozi? No offence, ale gdybym miał na celu szukanie wyznawców, już dawno przeniósłbym się na jakąś popularniejszą platformę, nie mówiąc o usunięciu szlabanu na indeksowanie w guglu.

    Europa i USA mają mechanizmy odpowiedniego kształtowania ekonomii.

    Otóż uważam, że wiecznie ekonomii gwałcić się nie da. Prędzej czy później nieustanne podawanie sterydów [dodruku choćby] musi się zemścić. Oczywiście im większy stopień globalizacji, tym większa bezwładność i tym dłużej pewne farsy można ciągnąć.

    I oczywiście to, komu na rękę jest / będzie kryzys, to zupełnie inna opowieść.

    Problem w tym, że USA walczy o dominację dolara. I im to coraz gorzej wychodzi.

    Zaprzeczasz sam sobie. Albo mają [w domyśle skuteczne, bo nieskuteczne to mam nawet ja :P] te mechanizmy kształtowania ekonomii, albo idzie im to coraz gorzej, czyli tak, jakby ich nie mieli.

    Polubienie

  3. ja się tylko boje jednego – że moje oszczędności stracą siłę nabywczą… a może w przypadku upadku DB złotówka będzie miała większą wartość?

    Myślę że już Merkelowa nerwowo drepcze i razem z Obamą zastanawiają się jak uwalić jeszcze bardziej Ruskich… i przy okazji Chińczyków (którzy mają sporo gotówki w rezerwach i nie chcą się dzielić).

    Polubienie

  4. E tam, zgadzamy się. Tylko ja jestem ten bardziej zgryźliwy. Inaczej byłoby nudno.

    Wydaje mi się, że libertarianie patrzą zbyt wąsko na świat. Tak na serio problemów nie ma. Elity zawsze sobie poradzą. Ale mają służyć społeczeństwu, utrzymać je w jakiejś równowadze. Społeczeństwo nie lubi zmian. Zatem rozgrywają to co jest, tak by to jakoś utrzymać przy życiu.

    Merkel jak i większość Europy pragnie handlu z Rosją i Chinami. Chiny są teraz największym światowym inwestorem. Szczególnie w Europie i Afryce. Chiny to rynek o największym prawdopodobnym wzroście. Niby czemu ktoś miałby od tego uciekać?

    Polaryzacja nas i Rosji/Azji to głównie sprawka USA. Ich dyplomacja najbardziej naciska na restrykcje z Rosją. Próbują podpisywać górnolotne umowy o „wolnym” handlu z masakrycznymi zapisami ograniczającymi konkurencyjność. Boją się utraty dominacji dolara, bo wtedy czeka go duża utrata wartości.

    Wydaje mi się, że robienie oszczędności jest głupie. Lepiej zainwestować w 10 losowo wybranych przedsięwzięć na raz.

    Polubienie

  5. Elity zawsze sobie poradzą. Ale mają służyć społeczeństwu, utrzymać je w jakiejś równowadze.

    O ile nie są zbyt wyalienowane i/lub prezentują jakiś poziom moralny. Aktualnych elit bym o to żadną razą nie podejrzewał [starych po prawdzie też nieszczególnie, ale mimo wszystko jednak bardziej].

    Chiny są teraz największym światowym inwestorem. Szczególnie w Europie i Afryce. Chiny to rynek o największym prawdopodobnym wzroście. Niby czemu ktoś miałby od tego uciekać?

    Bo zagrażają pozycji USA, podobnie jak kilkadziesiąt lat temu Japonia. W tej chwili są [jeszcze] do ogrania na morzu, stanowiącym filar hegemonii USA, co niestety jest kolejną przesłanką do wojny wcześniejszej niż późniejszej.

    btw. Misie z 0H panikują dalej.

    Polubienie

  6. Misie z 0H nie panikują, wystarczy przez parę tygodni pośledzić równolegle 0H i RT żeby zauważyć korelację i dojść do wniosku za czyje pieniądze 0H jest robione

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s