Na marginesie Comneya.

W sprawie „wyskoku” szefa FBI powiedziano już chyba wszystko i wylano ochaście pierdylionów łez [z czego fafnaście krokodylich]. Ponieważ wszystko już było, ja również nie napiszę niczego nowego – pozwolę sobie tylko autoreklamowo przypomnieć notkę sprzed ponad siedmiu lat. Od tego czasu zmieniło się niewiele, może za wyjątkiem nasilenia tematu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s