.

Pomysł na zanętę mieli dobry. Rzekomy list od potencjalnego klienta, pełen szczegółów technicznych, jak to przejął firmę po umierającym ojcu i nie umie sobie z tym wszystkim poradzić i dlatego jest zainteresowany podjęciem kontaktu… aby obejrzeć całość, wykup abonament do naszego serwisu ogłoszeniowego.

Znam te numery, ale szczegółowość zeznania napła [e, jak brzmi forma dokonana od czasownika „napawać”?] mnie niepokojem. Że a nuż widelec to nie fejk. I w zasadzie byłem skłonny wykupić abonament. Prawie.

Facet płacze i płacze. Spamerzy już fafnaście razy zdążyli mnie poinformować, że w serwisie pojawiła się nowa wiadomość. Nie dość, że facet non stop płacze identyczną manierą*, to jeszcze łośki poudostępniały strony konkurencji korzystającej, na których lament również jest widoczny… oblicz prawdopodobieństwo, że dwóch klientów wpadnie w podobne tarapaty na dwóch końcach Polski. Tak spieprzyć taki fajny pomysł… ech, całe życie z idiotami. Deleguj zadania, mówią. No to wydelegowali, aż nie ma co zbierać.

* – gdzieś u Sheckleya [EDIT: tu, o] ojciec jakiegoś kosmity wprowadzał syna w tajniki polowania na Obcych, ucząc go imitacji dźwięków zwabiających w pułapkę samców onych Obcych. Syn kosmity emitował te dźwięki kilkanaście godzin z rzędu, bezskutecznie, po czym zniechęcony wrócił do domu. Amerykańscy kosmonauci stwierdzili, że kilkugodzinny, monotonny, zawodzący krzyk „Ratunku, gwałcą!” nie brzmi jednak na tyle wiarygodnie, żeby ruszać się z bezpiecznej bazy.

5 thoughts on “.

  1. Ja czasem w ogóle mam wrażenie, że spamerzy nie są wiele mądrzejsi niż ich target. Ostatnio dostaję całe masy spamu o magicznych sposobach zarabiania pieniędzy, ewidentnie z jednego źródła (parę szablonów treści na zmianę) – i o ile mogę od biedy uwierzyć, że wysyłanie kilku maili dziennie na ten sam adres może być celowym zabiegiem a nie efektem nieumiejętności walnięcia distincta na tabeli z mailami, o tyle nie jestem w stanie pojąć, czemu w pierwszych słowach maila spamer przedstawia mi się innym nazwiskiem niż to w nagłówku. Polują już tylko na absolutnych kretynów?

    Lubię to

  2. @Cichy
    Czytałem kiedyś artykuł, którego autor twierdził, że te z daleka zalatujące lipą treści spamu, to element przemyślanej strategii. Chodzi o odsianie już na wstępie tych, którzy i tak się nie dadzą nabrać. Trafnie to ująłeś: polują tylko na absolutnych kretynów.

    Lubię to

  3. Strategie mają różne, jak widać. Część szuka naiwniaków, ale część stara się uwiarygodnić swoje działania (patrz http://monter.techlog.pl/olx-jest-pierwszy-odzew-na-pazernosc-serwisu-ogloszen/ ). I ludzie się nabierają.

    Być może jest to kwestia ilości rzeczy, które robię/serwisów z których korzystam, ale ostatnio dostaję parę takich spamów, że się poważnie zastanawiam, czy to fake. I kończy się na grzebaniu w nagłówkach i sprawdzaniu wpisów whois…

    IMO bardziej kwestia kwoty i prawdopodobieństwa. Żeby wywalić kilkanaście tys. dolarów na nigeryjskiego księcia, trzeba być mocno naiwnym. Żeby zweryfikować dane do konta w serwisie, z którego się korzysta przy pomocy SMS albo wykupić dostęp do ogłoszenia za parę zł – niekoniecznie.

    BTW co to za serwis z książkami? Poza tym, że cyrylicą, więc nieprzyjazne UI. 😉

    Lubię to

  4. @rozie: oczywiście, że to kwota i prawdopodobieństwo. Problem polega tylko na tym, że takich serwisów jest wengi wengi i jeśli nie chcesz ugrzęznąć w dylematach, czemu dostęp masz tylko tu, a nie tam, to możesz obudzić się z wydaną kwotą, która wcale nie jest już taka mała. Od jakiegoś czasu programowo omijam jednak takie serwisy szerokim łukiem… ale i tak nie jestem do końca pewien, czy robię dobrze. Zbyt wielu klientów złapałem naprawdę stuprocentowym fuksem czy zachowaniami wręcz antysprzedażowymi [z jednym współpracuję od paru lat, bo po jego niezbornym telefonie zadzwoniłem sam ponownie tylko po to, żeby wygarnąć mu koszarowe maniery i sposób prowadzenia rozmowy :)], żeby twardo twierdzić, że z takiego spamiszcza nie może wyjść nic dobrego. Oczywiście w granicy błedu statystycznego.

    Nie wiem, co to za serwis. Wpisałem „Sheckley gwałcą” i wyskoczył 🙂

    Lubię to

  5. Wysyłanie kompletnie idiotycznego spamu może być całkiem sensowym elementem strategii z kilku powodów:

    Zmyłka. Prowadzę dwie akcje spamerskie na tej samej bazie adresów. W jednej piszę kompletne bzdury, żeby druga wydała się barsziej wiarygodna.
    Odsianie półgłówków, bo ci są jeszcze za inteligentni, żeby wejść w nasz pomysł (to co napisał ktoś powyżej).
    Popatrz na przyrodę. Z jednej strony ludzie, którzy żyją kilkadziesiąt lat, wkładają mnóstwo energii i zasobów w spłodzenie i utrzymanie potomstwa, i mają go łącznie kilka sztuk, z których ogromna większość przetrwa i sama się rozmnoży. Z drugiej strony jakieś owady, które składają co roku setki tysięcy jajek, z których wykluje się kilka setek potomstwa, z których przeżyje i rozmnoży się kilka, czy kilkadziesiąt. I jedna i druga strategia na przetrwanie okazuje się całkiem skuteczna. Tak samo tu: po co wkładać trud w napisanie łzawej i prawdopodobnej historyjki, skoro można napisać tym samym kosztem 5 bezsensownych? Po co celować, skoro można walić seriami? 😉

    A czasownik „napawać” nie ma formy dokonanej tak samo jak np. „uprawiać”.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s