Pierwsze wrażenia z drugiej utraty dziewictwa.

Co? Przecież z co poniektórymi apostołami tutaj nie da się wytrzymać. Kupiłem w końcu tego kindla, no. I używam od wczoraj.

Chytry gryplan jest następujący: dopóki nie przekonam się do zastąpienia tym papieru, ściągał będę nań tylko i wyłącznie rzeczy nieosiągalne w druku albo coś, co kosztowałoby mnie fortunę za przesyłkę. Zupełnie krótkookresowo zakupiłem to pod dwa wiesemany [„59 sekund” i „Paranormalność”], których w calibre nie da się zupełnie czytać. W ogóle – uwaga, komunał – czytanie na czytniku a komputerze to niebo a ziemia. Teoretycznie to plus – tyle, że warunki porównania nieszczególne. Kalkulator sprzed 20 lat jest też całkiem fajnym narzędziem w porównaniu np. z młotkiem.

Do ergonomii przyczepić za bardzo się nie da: znać, że urządzenie przeszło przez prawie wszystkie aspekty UX i ciężko znaleźć dziurę w całym. „Ciężko” nie znaczy „nie da się”: na dzień dobry fizyczny przycisk do przewijania stron [kupiłem Toucha] jednak by się przydał. Ale to niewielki szczegół; bardziej irytuje niekalibrowalna [albo ja nie wiem, jak skalibrować, albo wymaga to wprawy] czułość na kliknięcie: średnio co parę stron zdarza mi się przeklikać o stronę za dużo.

Bajery pomniejsze cieszą zmysły. Waga, gabaryt [wreszcie pasuje do schowka w moim robionym na specjalne zamówienie BMW X7, ha!], poręczność, słowniki [jeszcze nieużywane], zakładki [either]… Ale nie aż tyle, żeby na fali zapału neofickiego brać się od razu za porzucanie papieru. Inna rzecz, że od wczoraj nie miałem jeszcze papieru w ręce. Może wreszcie przeczytam „Lód” i listy Mrożka?

Pożyjemy, zobaczymy. Całość mocno ciekawa, ale dygnięcia brewki siakoś nie ma, przynajmniej na razie.

8 thoughts on “Pierwsze wrażenia z drugiej utraty dziewictwa.

  1. Będzie drgnięcie jak się okaże że można na wakacje zabarć połowę biblioteki przy wadze mniejszej niż średnia książka.
    Minus że na basenie czy na plaży trzeba jednak trochę bardziej uważać niż na papierową gazetę 🙂

    Lubię to

  2. @daromar: a kto normalny [i po co?] bierze ze sobą na urlop całą bibliotekę? 🙂

    Minus w wannie może grać akurat większą rolę… Inna rzecz, że do potencjalnych zastosowań dopiszę chyba prenumeratę „Do Rzeczy”, bo kolekcjonowanie papieru jakoś mnie mierziło.

    Lubię to

  3. @torero: nikt normalny, ale mnie na ten przykład się zdarzało.

    Poza tym np. wspomnianego tu „Lodu” nie idzie wynieść z domu, a ja lubię czytać w podróży, nawet autobusem. W czytniku książka może mieć 10 000 stron i nie robi to żadnej różnicy.

    Wyjeżdżając w dłuższą podróż też nigdy nie wiadomo, ile książek zabrać. Nie wiadomo, ile i jak szybko się będzie czytać.

    Jedyny problem z czytnikiem jest taki, że wielu starszych tytułów po prostu nie ma w wersji cyforwej w sensowym formacie. PDF nie jest sensownym formatem, bo uwzględnia podział dokumentu na strony, co w przypadku czytnika jest niedorzeczne.

    Lubię to

  4. Bo można? Oraz jak w kindlu i tak masz wszystkie ksiązki to co za problem, decyzja które książki wziąść na wakacje ci odpada.

    W sumie do wanny czy na plażę można przetestować takie woreczki wodoodporne, na ebayu wpiszesz kindle waterproof i coś się powinno pojawić.

    Lubię to

  5. Bo można?

    Wybacz, nie jestem typem, którego przekonuje ta argumentacja. Mogę dużo – co nie znaczy, że choćby połowa z tych „możliwości” ma jakikolwiek sens.

    Zresztą abstrahując, to z urlopem też się dziwię. Na urlopie siedzę z rodziną, jeździmy zwiedzać, focę, wieczorem zdarza mi się zerkać kontrolnie na fabrykę, a jak nie jeździmy, to rzadko kiedy jest czas, żeby przeczytać więcej, niż 1 książkę. Ktoś pochłaniający książki na wyjeździe w nieodwiedzony teren przypomina mi informatyka na weselu, który zamiast tańczyć, wdaje się w branżowe gadki. Tzn. można i niekiedy bywa to nawet ciekawe, ale po co?

    @Świętomir: no właśnie amba. Po rozłożeniu czytnika przyszło mi do głowy, żeby poza wspomnianymi cegłami ruszyć również np. panakoneczną „Cywilizację bizantyńską”, a tu kamieni kupa [a papierowej wersji też nie da się czytać ze względu na fatalny skład, przynajmniej od Dybowskiego]. Nie podoba mi się „polaryzacja” rynku – po pierwszych dwóch dniach zauważam, że nowszych książek [choćby wspomnianego Wisemana] brakuje w papierze, a starszych – w wydaniach elektronicznych.

    A podczas prowadzenia samochodu czytać się nie bardzo da.

    Lubię to

  6. Nie każda funkcja kindle będzie zawsze czy dla każdego przydatna. To są propozycje, nie wszystkie znajdą zawsze zastosowanie, ja też nie wszystkie funkcje czytnika wykorzystuje. niektórzy z niego korzystają po prostu inaczej.
    Jasne ze to zależy od wyjazdu, teraz byłem tydzień na nartach i nie miałem czasu żeby dotknąć kindla, a innym razem byłem na 2 dniowej delegacji i miałem kilka godzin czekania na opóźniony samolot. Problem w tym ze nie zawsze to można przewidzieć ale możesz być na to przygotowany, tylko tyle i aż tyle.
    Wydawało mi się to oczywiste, wychodzi ze jednak nie 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s