O rzetelności dziennikarskiej.

Pierwszy raz w życiu byłem naocznym świadkiem w tzw. centrum wydarzeń. A moje zdanie o dziennikarzach jeszcze się pogorszyło.

Objeżdżałem właśnie Rondo Grunwaldzkie. Kątem oka widzę, jak tramwaj lelawo wjeżdża na rondo… a na wprost niego, na torach, jedzie sobie lelawo [przejazd miała wolny] owa ciężarówka, zwana we wczesnych wersjach reportażu „samochodem dostawczym”. Pierwsza reakcja w ułamku sekundy: „WTF?” Dwa strzały znikąd i konstatacja: „Przecież to zaraz walnie”. No i walnęło.

Samochód dostawczy” zamiast ciężarówki – raz. Dwa – nie „w tramwaj wjechała rozpędzona ciężarówka”, tylko tramwaj wjechał w ciężarówkę, której prowadzenia z pewnością nie można określić mianem „rozpędzonej”. Zresztą temat „kto w kogo” można łatwo rozstrzygnąć, patrząc na miejsca uszkodzeń obu pojazdów. Na temat pierwszeństwa się nie wypowiem, bo pewien nie jestem – acz najprawdopodobniej miał je tramwaj.

No i patrząc na nieodebrane dokładnie w tym momencie połączenie – była 10:46.

Jeśli nawet w niezaangażowanej politycznie sprawie wypadku nie można liczyć na rzetelną relację… cóż, dalej słuchajmy się merdiów w sprawach dużo ważniejszych.

4 thoughts on “O rzetelności dziennikarskiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s