Zimny wychów potomstwa, cz. LXXXVIII – Z jasnego nieba.

– Tatuś, jak się mówi? „Grom z jasnego nieba” czy „gnom z jasnego nieba”?
– Spytaj wujka y., on mnie wprowadzał w świat literatury fantasy, więc niech teraz sobie radzi.
[Y]: – A wiesz, co to w ogóle znaczy? Niespodziewanie, nagle…
– Ty, ale ty tak dziecku weź nie tłumacz – musiałem jednak się wtrącić – bo do niespodziewanego opadu niebiańskiego to właśnie bardziej gnom pasuje, a nie grom.
– No faktycznie…
– Tatuś, a jak jest cała seria niespodziewanych zdarzeń – Dziecię najwyraźniej nie złapało żartu – to można powiedzieć, że „wali gnomem”?
– Nie bardzo. Gnomem to nie wali raczej na otwartej przestrzeni, tylko bardziej w jakiejś jaskini…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s