Kieliszek porto, baronie?

Piłem wczora z wieczora pierwszy raz, gatunek relatywnie najpodlejszy zwany Ruby [a samobójcy przed rzuceniem się pod pociąg to niby piją Ruby on Rails?…] Ale koncepcja alkoholu w zasadzie słodkiego, o kompromisowym woltażu 20%, wydaje mi się coraz sympatyczniejsza, zważywszy na mój antyalkoholizm. Na winie generalnie się nie znam, wytrawności moim chamskim podniebieniem, jak powiedziałby to pan Zagłoba, nie ogarniam, wódkę pijam z absolutnej, nazwijmy to, konieczności… Porto wydaje się spełniać moje, nazwijmy to, potrzeby, w zupełności. No i mimo swojej słodkości smakuje świetnie z kiełbasą wiejską i żółtym serem 🙂

5 thoughts on “Kieliszek porto, baronie?

  1. To nie tak! Wszystko pokręciłeś.

    Co to jest pierwsza pochodna z imprezy? Jest to ilość pozostałych po imprezie butelek wódki, które można sprzedać i za które można kupić następną wódkę.

    Co jest warunkiem koniecznym udanej imprezy? Druga pochodna różna od zera.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s