Krótka książeczka na pół dnia.

Andrzej zasiadł przy biurku w swoim boxie i uczynił zamaszysty znak krzyża. Wciągneliśmy głośno powietrze.
– Przestań – syknęliśmy. – Nie wiesz, że mamy rozdział Kościoła od korpo? Nie wiesz, że naruszasz neutralność światopoglądową tego miejsca? Nie bądź nietolerancyjny! Churchinguj sobie tak, żebyśmy tego nie widzieli. A najlepiej wcale, bo teraz, nawet kiedy nie będziemy tego widzieć, to możemy myśleć, że właśnie to robisz!
Nowy popatrzył na nas, ewidentnie nie rozumiejąc. Spróbował ratować sytuację. Sięgnął do torby.
– No już dobrze, macie tu na zgodę po świętym obrazku z Kaczafim.

– Przemawia przez ciebie zwykły antropocentryzm – wkurzyła się na Andrzeja Jagoda. – Wyobrażasz sobie, że ludzie są bardziej wartościowi od zwierząt, a to nic innego jak tylko pewna kulturowa umowność, narzucony nam paradygmat. A ja się z nikim na to nie umawiałam! Z nikim! Specjalnie nie będę dawać na dzieci, żeby zwrócić uwagę na ten problem, żeby pokazać, jak nasze społeczeństwo traktuje osobozwierzęta.
– One też mają prawa – zgodził się Andrzej, łypiąc chytrze i skubiąc wąsa. – Przede wszystkim mają prawo być smaczne.
Jagoda głośno wciągnęła powietrze, patrząc z niedowierzaniem.
– Ty zwyrodnialcu! Ty fashystoffska antropocentryczna świnio!
– Chcesz mnie obrazić, nazywając świnią? – niewinnie zdziwił się Nowy. – Przecież ona też ma uczucia.
– Nie łap mnie za słowa! Robisz to, bo jestem kobietą! Tylko dlatego mnie tak traktujesz! Patriarchalny oprawca!

– Będziemy mieć nowego frenda, studenta. Chyba z Erasmusa.
– A gdzie leży Erasmus? – spytała skołowana Maryna. – Sorry, geografię miałam ostatnio w liceum.
– Erasmus to taki program unijny – cierpliwie wyjaśnił Fabian. – Unia daje pieniądze studentom, żeby mogli zwiedzić inne europejskie miasta, studiować socjologię w Rzymie albo Berlinie, a nie w Rzeszowie czy Bydgoszczy.
– Jakie to piękne – westchnęliśmy chórem.
– Nie wzdychać mi tu chórem – burknął supervisor – bo zalatuje churchingiem.

Maryna omiotła nas płomiennym wzrokiem, falując biustem i trzymając dłonie na dolnych feminozaokrągleniach.
– Znów mam problem z waginoentuzjazmem – wyszeptał przestraszony Fabian. – Nie mówcie nikomu.

– To wszystko jest też winą telewizji – dodał kolega gej. – Telewizja pokazuje te wszystkie fashyzmy, i to ona jest odpowiedzialna za ich eskalację, za to, że brunatny hydrant polskiego nacjonalizmu podnosi znowu łeb.
– Chodzi ci o hydrę? – dopytała Grażyna.
– Chodzi mi o to, co powiedziałem – odciął się błyskawicznie kolega gej. – Telewizja promuje fashyzm.

I tak przez 283 strony, choć książeczkę daje się przeczytać, jak wspomniałem w tytule, w jedno popołudnie.

Jedna z krakowskich [KEHM!] outsourcingowych korpos. Do matecznika Młodych, Wykształconych i z Wielkich Ośrodków dołącza Nowy z Tarnowa [aka podkarpacia], usiłując pomóc im w realizacji planu sprzedaży pakietów internet + telefon. I zaczyna się. Jazdę bez trzymanki [albo raczej: po bandzie] opisują co tydzień w „Do Rzeczy” oraz – jakżeby inaczej – na fejsiku [o czym już kiedyś pisałem], ale teraz to wszystko doczekało się formy książkowej pod nieco zbyt dosłownym tytułem „Lemingi”. Dekonstrukcje polskości, dyskurs, walka z fashyzmem i wąsatymi januszami z podkarpacia oraz odsuwanie PiSu od władzy trwają w najlepsze. A w przerwach – wyimki z pamiętnika działacza opozycji antykaczystowskiej oraz z książki „Brzegiem Rzeki Wisły wracałem i truchlałem” autorstwa Pawło Kolejo. Mam nadzieję, że nie spoiluję za bardzo.

Przy tego typu lekturach ciężko na ogół jest utrzymać równy poziom cały czas. Tutaj od połowy akcja również siada, ale na szczęście nieznacznie. Oczywiście dla tych, których to bawi, bo książka stanowi – nomen omen – podręcznikowy przykład „satyry z kluczem” na prostej zasadzie: jeśli „Wyborcza” albo „Newsweek” [o dziwo relatywnie niewiele jest o TVN, dwa albo trzy razy przewija się tylko „Szkło kontaktowe” i Wojewódzki] z ich nowomową są dla Ciebie alfą i omegą, szkoda Twojego czasu. Nie jestem sobie bowiem w stanie wyobrazić np. relaksującej się przy lekturze ***, skoro jedna z czytanek w krzywym zwierciadle niemal kopiuje pewien Jej wpis o patriotyzmie prawackim i lewackim. Albo ***, którego uwielbienie dla Unii i proeuropejskość przebijają się w narracji zespołu przez calusieńką książkę. W przeciwnym razie prawdopodobnie ubawisz się setnie.

Książka wydana bardzo przyzwoicie, zarówno formatem, jak i szatą graficzną w niezamierzony [acz jak dla mnie przewrotny] sposób nawiązująca do ostatnich wydań „Mikołajka”. Jeśli w czyjejś duszy tli się mentalne podkarpacie, a nie ma jeszcze prezentu dla swoich bliskich falluso- czy waginoosób, „Lemingi” będą jak znalazł. Pendolino, kochani xD

One thought on “Krótka książeczka na pół dnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s