QOTM.

Lasciate ogni mangiare voi ch’entrate… czy jakoś tak.

Od kilku tygodni z rosnącym niepokojem obserwuję mój kraj, Polskę. Kiedy wróciłam tu parę lat temu po kilkuletniej (z przerwami) nieobecności, zachwycałam się każdym małym sukcesem. Jechałam krajową „siódemką” i niemal płakałam ze szczęścia, że jest tak dobrze. Widziałam zmiany, jakie nastąpiły w moim miasteczku – i znów łzy wzruszenia. (…)

Czas się ocknąć, drodzy nie-katolicy. Owszem, my jesteśmy zawsze ci mili, grzeczni i uprzejmi, jakbyśmy się bali być nadto widoczni. [link]

W pierwotnej wersji dzisiejszej notki był nius o jakimś Rumunie, który podał się do dymisji po stwierdzonej nieprawidłowości w ichniejszych wyborach, ale wyciąłem, bo zaraz doczytałem, iż dogoniliśmy Rumunię i jakiś nasz też się podał. A nawet przegoniliśmy, bo nasz zrobił to w poczuciu odpowiedzialności, a tamten nie, ha!

2 thoughts on “QOTM.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s