Migawki edukacyjne.

Zadania na konkurs matematyczny starszego dziecka. W pewnym momencie pojawia się 4x/5 = 32. Zacięcie. „Mieliście równania z jedną niewiadomą?” „Taaak.” „No masz x+11 = 16. Ile wynosi x?” „No 5”. „Ale jak się to liczy?” „No po prostu x=5 i już”. Nie wie nic o przenoszeniu wyrazów na drugą stronę równania, o działaniach na obu stronach równania. Ale równania z jedną niewiadomą mają przerobione, odfajkowane i generalnie pozamiatane. Dziecko na ogół szóstkowe, szkoła z gatunku raczej lepszych, więc uwagi nie na miejscu wsadźcie sobie gdziekolwiek.

Na wieczornym biciu Ruska – znajomi z córą w pierwszej licealnej. Córa w liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCYM, jako jedyna klasa [matfiz] będzie mieć fizykę dłużej, niż pierwszy rok. W świecie, gdzie baza wiedzy ogólnej nabiera szczególnego znaczenia w kontekście przebranżowień, przyszły zawód trzeba niemalże wybierać już przy wchodzeniu do liceum, bo późniejsza zmiana kategorii jawi się niemal jako mission impossible. A z mojej klasy matfizowej ludzie pozdawali bezproblemowo na medycynę, dziennikarstwo, jakieś egzotyczne filologie… Ale wtedy było to liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCE, a nie kuźnia kadr dla restauracji i barów szybkiej obsługi.

Niech najjaśniejszy i najgwałtowniejszy szlag trafi Platformę Obywatelską.

I cytata, naprawdę również z wczoraj:

Ci programiści to jak dzieci są. Owszem, świetni fachowcy. Ale powiedzieć takiemu 2,5k EUR na rękę to za mało. Muszę mieć najlepszych albo przynajmniej dobrych, więc kupuj im konsole, masaże, coworking 24h, bo każdy pracuje w innych godzinach, a i tak rekruterzy dzwonią do każdego dwa razy w tygodniu. Znajoma kiedyś weszła do takiego biura, wyszła blada i wykrztusiła do mnie: „Ty prowadzisz firmę software’ową… czy przedszkole?”

A poza tym jest świetnie. Wg najnowszych sondaży, poparcie dla Platformy Obywatelskiej przekroczyło już piętnaście tysięcy procent i dalej rośnie.

13 thoughts on “Migawki edukacyjne.

  1. To chyba słowa załamanego człowieka. 😉

    Załamanego i owszem. Ale akurat system szkolnictwa przed ’89 uważa[łe]m zawsze i wszędzie za parę klas wyższy od tego, co ma miejsce obecnie. A razem ze mną pewnie stanowojenna fala emigracji, umiejąca z solidnym wykształceniem znaleźć sobie miejsce w wyuczonych zawodach na całym świecie.

    Polubienie

  2. Po co fizyka skoro dzieciaki mają po 2 godziny w tygodniu przez caly okres edukacji lekcje religii? 😛
    Musze sie zgodzić „komuno wróć” ale tylko w szkoljictwie i bez Lenina bo to strasznie nudne było 😉

    Polubienie

  3. Bo rzeczywiście wymagano wiedzy, nie przepychano dzieciaków na siłę i nie każdy musiał mieć maturę. Bo uczono matematyki aż do pochodnych i całek, a nie to, co jest teraz. Bo fizyka i chemia rzeczywiści ebyły trudne, a nie takie gry i zabawy jakie mamy obecnie. Do tego, co zauważyła Ika, a nie taki antyklerykał jak ja – teraz przez całą edukację jest znacznie więcej zajęć z religii niż z fizyki.
    To, co poszło do przodu to zajęcia z polskiego i chyba jeszcze historii i wosu… Przynajmniej z czasów gdy sam byłem w szkole (rocznik 87). Nikt mnie nie zmuszał do udowadniania, że Stalin wielkim człowiekiem był. Zamiast Stalina byli Mickiewicz i Sienkiewicz, oraz wytwory ich pióra.

    Polubienie

  4. @Ika: daruj, ale nie widzę związku. Chyba, że wykażesz go pomiędzy lekcjami religii a kolejnymi zmianami podstawy programowej. Z zawężeniem hasła o powrocie komuny… cóż, nie sądziłem, że ktoś tego disclaimera będzie się explicite domagał 🙂

    @ibrahim: to jest generalnie temat na cały wątek, ale postaram się streszczać, choć będzie lekko chaotycznie.

    Aktualna kultura testów, dla łatwości oceniania poświęcająca myślenie i rozumienie.
    Przejście z optyki „nauczyciel – uczeń” na podejście typu „partnerskie przekazywanie wiedzy”; co nie jest błędem [i może być nawet zaletą] w przypadku świadomego studenta, jest katastrofą na poziomie podstawówki [a już kompletnym holokaustem dla nauki języków i koniecznością zakuwania słówek].
    Zatrzymanie się w urynkowieniu oświaty w pół drogi. Na wolnym rynku generalnie chodzi o to, żeby klientowi było łatwiej… w oświacie o to nie chodzi; powiedziałbym nawet, że wprost przeciwnie. Ale żeby na wolnym rynku zaistniały liczące się podmioty, adresujące swoją ofertę do tych, którzy to rozumieją [a pies trącał resztę, szczerze mówiąc], potrzeba a) możliwości wyboru szkoły [co jest, ale tylko częściowo], b) możliwości wyboru programu [czego nie ma zupełnie].
    Praktyczna nieusuwalność nauczycieli, konserwująca często mamtowdupizm.
    Aktualny flirt szkolnictwa z ogólnym trendem, że ma być lekko, łatwo i przyjemnie.

    To, co pisze wyżej mt3o, to oczywiście prawda – z tym, że On opisał moim zdaniem skutki, a ja leżące „wyżej” przyczyny. Każda reforma „na plus” przewróci się przy aktualnie wyznaczonych, powyższych celach.

    Polubienie

  5. Ika, Twoje pisanie mocno przypomina mi ten kawał o Żydzie, który najbardziej ze wszystkiego lubił czytać gazety antysemickie. Bo w syjonistycznych było samobiczowanie się Żydów, wieczne narzekanie i ogólnie horror, dramat i żużel, natomiast w antysemickich – przedstawianie Żydów jako supermenów, dążących do dominacji nad światem 🙂

    Polubienie

  6. @torero

    Zatrzymanie się w urynkowieniu oświaty w pół drogi.

    A może lepiej było w ogóle tą drogą nie iść. Raz, że prywatne szkoły nie odsysałyby najlepszych nauczycieli z publicznych (wzmacniając tam selekcję negatywną), dwa, że klasie średnio-wyższej bardziej by wtedy zależało na publicznej edukacji i byłby większy opór przed obniżaniem jej poziomu.

    Co do pozostałych punktów trudno się nie zgodzić, niestety.

    @Ika

    Aby opłacić nauczycieli religii obcięto fundusze na naukę np fizyki

    Przypuszczam, że nie w kasie rzecz (bo tu zwykle jest jakaś swoboda manewru), tylko w liczbie godzin lekcyjnych – dodatkowych dzieciom nie dołożysz, więc dwie na religię to dwie mniej na inne przedmioty. No i warto też zauważyć, że jak masz dwie godziny religii, a jedną fizyki, to wiele to mówi o priorytetach MinEdu i pośrednio jakiś miękki wpływ na mentalność wywiera, wszak przykład idzie z góry. Co nie znaczy, że można mizerię edukacji tłumaczyć tylko religią – to zaledwie jedna z wielu cegiełek…

    Polubienie

  7. @Ika: No kuleje mi matematyka, nie da się ukryć. Bo jakoś nie umiem sobie policzyć, dlaczego religię wprowadzono raz, a skutki tej decyzji są tak katastrofalne, że co i rusz trzeba obcinać i debilizować kolejne podstawy programowe.

    Idem, nie rozumiem również, jakim cudem dwie dodatkowe lekcje mogą odpowiadać za postępującą nieustannie degenerację niemal całego programu szkolnego w ochnaście lat po ich wprowadzeniu.

    @Cichy:

    A może lepiej było w ogóle tą drogą nie iść. Raz, że prywatne szkoły nie odsysałyby najlepszych nauczycieli z publicznych (wzmacniając tam selekcję negatywną), dwa, że klasie średnio-wyższej bardziej by wtedy zależało na publicznej edukacji i byłby większy opór przed obniżaniem jej poziomu.

    Nie jestem jakoś przekonany, że odsysanie do prywaciarzy następuje. Na poziomie szkół wyższych – owszem. Ale niżej nie ma pokrycia w [moich] faktach. Nauczyciele w stricte prywatnych szkołach nie podpadają AFAIK pod Kartę Nauczyciela, ergo benefity mniejsze, kasa nieszczególnie się różni [też przynajmniej w znanych mi przypadkach], więc nie wiem, czy faktycznie ktokolwiek kogokolwiek odsysa.

    Co do „zależenia” – klasa wyższa zawsze znajdzie enklawy. Albo puści dziecko na korepetycje, albo wybierze raczkujący całkiem nieźle homeschooling, albo skorzysta z placówek typu krakowska ISK, których nigdy nie wyplenisz w zupełności [bo choćby dyplomaci]. Ergo niekoniecznie będzie zależało.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s