Na ósmą, na dziewiątą.

Chyba jedyną – ale za to przepotężną – zaletą wakacji w aktualnym Układzie jest dla mnie możliwość bieżenia do fabryczki na luźno pojęte okolice dziewiątej.

Przez całe poprzednie półrocze – i w sumie jeszcze dużo wcześniej – zdzierając się na ósmą z rozwozem Forków, miałem wielkie problemy z utrzymaniem symulacji ogarniania czegokolwiek w okolicach południa. Leczyłem je [te problemy znaczy] wpierw energetykami, później [po rezygnacji z energetyków] kawą, i nawet na początku nieźle mi szło, a potem… a potem wszystko wróciło do normy. To jest nienormalne, żeby w dzień spać, mówili. Zrób sobie badania na krew i cukier, mówili.

A potem przyszły wakacje. I nagle okazało się, że pomimo formalnie większego zapieprzu niż normalnie, kompensowanego „ledwo” zbieraniem się na dziewiątą, urlopu trwającego ledwo tydzień [pomniejszonego o czas spędzony za kółkiem kilkaset kilometrów i potrzebę odreagowania], południowa utrata świadomości i popołudniowe drzemki odeszły do lamusa nagle i stanowczo. Mało tego, nadganiając różne „todos” nieraz w pełnej kondycji zdarzało mi się wytrwać do wieczora, pracując po 12-14 godzin, a rano wstawać jak młody bóg. Paliwo z porannych kanapek wystarczało spokojnie do młodego popołudnia, dziewczęta olśniewały urodą, system podatkowy zachęcał do inwestowania i tworzenia miejsc pracy, a pogoda do optymistycznego spoglądania w przyszłość i podboju świata.

Dzisiaj znów pobudka na ósmą. Znów druga kawa pod rygorem nieprzytomności, znów wywijanie żołądka na drugą stronę kwadrans temu [i towarzysząca temu drożdżówka], znów rysujący się na horyzoncie imperatyw popołudniowej DT30 [Drzemki Technicznej 30 minutowej]. Wamać.

Cesarscy donoszą, że w jednym z CKGrajdołkowych liceów jakiś podzbiór masy uczniowskiej objęto w zeszłym roku imperatywem rozpoczynania dnia od drugiej lekcji. Na przeszkodzie poszerzeniu wynalazku, który okazał się nieprawdopodobnie efektywny [w postaci zwiększonej koncentracji uczniów choćby], stanęło jednak grono krów, muczących mantrę o „dłuższym dniu”.

Kolejna okazja do naprawy świata zaprzepaszczona.

4 thoughts on “Na ósmą, na dziewiątą.

  1. W sensie, czy lekcje dla wybrańców zaczynały się na drugiej lekcji [8:45 + przerwa], czy wszędzie od 9:00? Nie wiem [podejrzewam, że ze względów technicznych to pierwsze], aczkolwiek dziesięć minut w jedna czy w drugą stronę wobec godziny to problem doprawdy drugorzędny 🙂

    Polubienie

  2. Ej, nie marudź. Ja mam dokładnie na odwrót: robię, co mogę, żeby przyjść do pracy na siódmą, bo z doświadczenia wiem, że niezależnie od tego, o której przyjdę, i tak stracę przytomność po 16. Wolę już więc, żeby to nastąpiło w domu, gdzie mogę spokojnie się zdrzemnąć i wrócić do normalnego funkcjonowania. Zwłaszcza jeżeli normalne funkcjonowanie obejmuje turniej brydżowy, na który bez drzemki tak czy owak się nie wybieram. Zbyt wiele razy już ten błąd popełniłem i musiałem się potem wstydzić za efekty.

    Plus, jeśli dzień jest łaskawy, a ja wyjdę o 15, do utraty przytomności często nie dochodzi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s