Inkąpetąs, część dwunasta.

Będzie nudno, szaro i generalnie bezbarwnie.

Przysłała CV; dzwonię z zaproszeniem, ale nie może rozmawiać, bo jest z dziewczynkami w sklepie. Ale zadzwoni później.

Zadzwoniła. Chce wrócić z wychowawczego. A ja chcę zamknąć sprawę, więc umawiam się na poniedziałek, na 11:00. – Ojej – mówi. – Chyba się nie da, bo nie będę miała z kim zostawić dziewczynek. – Żaden problem, może pani przyjść z nimi, sam mam niewiele starsze dzieci, więc wiem, jak jest – mówię. – Świetnie – odpowiada – bardzo panu dziękuję, w takim razie będę. I spróbuję jeszcze przyjść z koleżanką, żeby nie robić problemu.

Prawie dałem się nabrać. Nie przyszła ani ona, ani koleżanka, o dzieciach nie mówiąc; dzwoniłem cztery razy, telefon nie odpowiada, bo i po co? No chyba, że ją coś zeżarło; wypadki chodzą po ludziach, a w szczególności po nietrzymających ustaleń kandydatach do pracy.

* * *

Cztery wersje puenty – o chamstwie, moim nastawieniu do wracających do pracy matek z dziećmi, o nastawieniu tychże matek do pracy [a i owszem, uogólniam i co mi zrobisz?] i o stopniowym twardnieniu pewnej części ciała [opozycji do miękkiego serca] – zostały usunięte, to samo spotkało fajne koncepcyjnie porównanie – w aspekcie podejścia do wykonywanej pracy – ludzi i komarów.

3 thoughts on “Inkąpetąs, część dwunasta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s