Jak rozmawiać z przeciwnikiem teorii spiskowych.

Jakiś czas temu przeczytałem gdzieś [memoria fragilis est… hm, może u Cichego?] wielki „fundamentalny” rant na wszelkiej maści teorie spiskowe [artukuł IIRC był ogólny i nie traktował o żadnej konkretnej, tylko o koncepcji TS jako takiej]. Pomyślałem sobie wtedy, że dobrze byłoby dać odpór, ale lenistwo i zalatanie zwyciężyły. Ale ponieważ w myśl znanej zasady problemy pozostawione same sobie mają tendencję do samorozwiązywania, a w myśl innej zasady przy dostatecznie długim szukaniu w internecie da się znaleźć wszystko….

Podczas porannej prasóweczki natknąłem się na artykuł „Jak rozmawiać z człowiekiem negującym istnienie spisków” [oryginał tutaj]. Jest tam generalnie wszystko, co napisałbym w takim odporze, i jeszcze ciut więcej. Niech link leży i pozostanie jako prawie-mój głos w dyskusji. Enter.

8 thoughts on “Jak rozmawiać z przeciwnikiem teorii spiskowych.

  1. Długie to, może na później sobie zostawię lekturę. Pytanie mam zasadniczo takie, czy ma to zastosowanie do takich teorii spiskowych jak „chemtrails” lub „NWO i machinacje Illuminatów”? 😉

    Lubię to

  2. Nie rozumiem określenia „czy ma zastosowanie”. Art jest ogólnie o pewnych kalkach myślowych typu „nieuleganie teoriom spiskowym” czy „racjonalne podejście do świata” i pewnego rodzaju gotowcem wobec zarzutów skierowanych do „zwolenników” takich teorii [cudzysłowy świadome]. Poza ilustracjami art jest tylko i wyłącznie ogólny, jeśli jakoweś TS się pojawiają, to w charakterze przykładów, a nie tez do obrony. Naprawdę polecam.

    Lubię to

  3. U mnie na pewno „wielkiego rantu” nie było, co najwyżej mały, ale tam akurat dawałeś odpór. A ten rant podlinkowany w notce niestety wieje nudą (większość tekstu to powtarzanie tego samego na różne sposoby) i chochołem („Dlaczego nie ufasz internetowi a jednocześnie tak mocno wierzysz telewizji?”), sam sobie przeczy („Czy wiedziałeś że Henry Ford, Thomas Edison i Bobby Fischer wierzyli w teorię globalnego spisku? Czy to byli głupi ludzie?” – po czym kilka akapitów dalej „Czyli według twojej pokręconej logiki, fakt że niektóre teorie są fałszywe, oznacza że wszystkie teorie muszą być fałszywe? Jestem zdumiony że wyjechałeś z tak głupią i uwłaczającą analogią.”), a momentami prezentuje głębię przemyśleń godną nastolatka, więc to bardzo słaby głos w dyskusji.

    Ale jedno zdanie z pewnością warto zapamiętać:

    Wierzę tylko w rzeczy, które mogę zweryfikować, w takie które są zgodne z moim rozumieniem tego czym jest logika.

    No właśnie, nie z logiką, tylko z „moim rozumieniem”. Jakże celny samobój.

    Lubię to

  4. A ten rant podlinkowany w notce niestety wieje nudą

    Nie powinieneś tego był pisać. To są odpowiedzi na pytania „antyspiskowców”, które tym samym klasyfikujesz jako… no, jako co?… 🙂

    chochołem („Dlaczego nie ufasz internetowi a jednocześnie tak mocno wierzysz telewizji?”),

    Dopisałbym „… i prasie”. Jak zwykle czepiasz się słówek. I możesz wyciągać tutaj chochoły, ale i tak nic to nie pomoże. Czy np. Ty jesteś w stanie powiedzieć, w którym obszarze rzeczywistości Twoje postrzeganie głównych wydarzeń różni się jakoś znacząco od obrazu prezentowanego przez mainstream? Na ile ogarniam Twoje widzenie świata i na ile sporadycznie zadaję się z mainstreamem – nie dostrzegam takowych różnic. O zgodności Twojego z Twoją opcją nawet nie wspominając.

    sam sobie przeczy („Czy wiedziałeś że Henry Ford, Thomas Edison i Bobby Fischer wierzyli w teorię globalnego spisku? Czy to byli głupi ludzie?” – po czym kilka akapitów dalej „Czyli według twojej pokręconej logiki, fakt że niektóre teorie są fałszywe, oznacza że wszystkie teorie muszą być fałszywe? Jestem zdumiony że wyjechałeś z tak głupią i uwłaczającą analogią.”)

    Gdzie tu widzisz jakieś zaprzeczanie samemu sobie?

    a momentami prezentuje głębię przemyśleń godną nastolatka, więc to bardzo słaby głos w dyskusji.

    Primo, non sequitur. Secundo ROTFL.

    Wierzę tylko w rzeczy, które mogę zweryfikować, w takie które są zgodne z moim rozumieniem tego czym jest logika.

    No właśnie, nie z logiką, tylko z „moim rozumieniem”. Jakże celny samobój.

    Dlaczego śmieszy to akurat Ciebie? Odwołując się do analogi z puzzlami – jeśli np. Ty po ułożeniu 30 kawałków nie chcesz dostrzegać kawałka niedźwiedzia, tylko wciąż widzisz plażę, sam zapraszasz „osobiste rozumienie logiki” do gry.

    To formalnie rzecz biorąc. A nieformalnie – mam wrażenie, że znów czepiasz się słówek, choć kwestię z racji braku przykładu w arcie pozostawiłbym nierozstrzygniętą.

    Lubię to

  5. Nie powinieneś tego był pisać. To są odpowiedzi na pytania „antyspiskowców”, które tym samym klasyfikujesz jako… no, jako co?

    Też nie wiem. To, że tekst jest nudny, znaczy, że tekst jest nudny, nic więcej. Poza tym to nie są pytania antyspiskowców, tylko pytania, które im przypisuje autor.

    Czy np. Ty jesteś w stanie powiedzieć, w którym obszarze rzeczywistości Twoje postrzeganie głównych wydarzeń różni się jakoś znacząco od obrazu prezentowanego przez mainstream?

    A co to jest „obraz prezentowany przez maintream”? Czy media do niego zaliczane (co prawda przydałoby się z grubsza ustalić, które to i dlaczego) nie różnią się poglądami między sobą? Czy Wyborcza i Rzeczpospolita mówią to samo? Ba, czy w samej Wyborczej nie ma różnicy poglądów między Żakowskim a Gadomskim albo między Orlińskim a Turnauem? Który z nich jest tym mainstreamowym? A jeśli wszyscy, to w jaki sposób moje poglądy miałyby znacząco odbiegać od wszystkich naraz?

    Gdzie tu widzisz jakieś zaprzeczanie samemu sobie?

    Tam, gdzie autor nazywa „głupią i uwłaczającą analogią” rozumowanie, które chwilę wcześniej sam zaprezentował.

    Dlaczego śmieszy to akurat Ciebie? Odwołując się do analogi z puzzlami – jeśli np. Ty po ułożeniu 30 kawałków nie chcesz dostrzegać kawałka niedźwiedzia, tylko wciąż widzisz plażę, sam zapraszasz „osobiste rozumienie logiki” do gry.

    Problem w tym, że tropiciele teorii spiskowych dobierają sobie te 30 kawałków wyłącznie pod kątem przypominania niedźwiedzia i próbują je wyłącznie pod tym kątem układać – ignorując setkę innych, które niedźwiedzia nijak nie przypominają, a układają się w całość bez potrzeby dociskania na siłę.

    Lubię to

  6. To, że tekst jest nudny, znaczy, że tekst jest nudny, nic więcej.

    Oh really? I naprawdę pytania nie mają na to wpływu? Podaj proszę rozwinięcie pi do pięćdzesiątego miejsca po przecinku. Odpowiedź musi zawierać elementy suspensu, akcji, seksu i przemocy.

    Poza tym to nie są pytania antyspiskowców, tylko pytania, które im przypisuje autor.

    Wiesz, czytając to naprawdę czułem momentami, jakby autor rozmawiał np. z Tobą.

    A co to jest „obraz prezentowany przez maintream”? (…)

    Obraz prezentowany przez mainstream. Po prostu. W ogóle, nie w szczególe. Zauważ, że od dość dawna – przy innych okazjach – funkcjonuje pojęcie „światopoglądu GW”, a Ty nagle teraz odkrywasz, że jest on wewnętrznie zróżnicowany.

    Dostrzegasz może jakąkolwiek istotniejszą różnicę w postrzeganiu jakieś ważniejszej teorii spiskowej między publicystami „GW” chociażby?

    Tam, gdzie autor nazywa „głupią i uwłaczającą analogią” rozumowanie, które chwilę wcześniej sam zaprezentował.

    Wybacz, ale dalej nie widzę, gdzie „głupia i uwłaczająca analogia” miałaby odnosić się do tego, co zaprezentował wcześniej.

    Problem w tym, że tropiciele teorii spiskowych dobierają sobie te 30 kawałków wyłącznie pod kątem przypominania niedźwiedzia i próbują je wyłącznie pod tym kątem układać – ignorując setkę innych, które niedźwiedzia nijak nie przypominają, a układają się w całość bez potrzeby dociskania na siłę.

    A do tej opinii nijak nie mogę się odnieść. Chyba rozumiesz, dlaczego.

    Lubię to

  7. Oh really? I naprawdę pytania nie mają na to wpływu?

    Pytania autor sam sobie dobrał, i to mocno tendencyjnie: „Mówisz jak wariat od teorii spiskowych”, „Naprawdę wierzysz w te brednie?”, „To są bzdury. Nie wierzę w teorie spiskowe.” – trzy razy to samo, o zerowej wartości merytorycznej, chochoł jak się patrzy. „Nie da się ukryć takiego przedsięwzięcia”, „Nie są zdolni do takiej konspiracji”, „Nie jesteś w stanie przekabacić tak wielu ludzi” – znowu trzy razy to samo. „Nie wszystko co dzieje się na świecie jest częścią spisku”, „Nie masz żadnego szacunku i współczucia dla rodzin pomordowanych” – naprawdę ktoś używa takich argumentów?

    A pytań trochę trudniejszych już sobie nie raczył zadać. Np. „Co by cię przekonało o nieistnieniu spisku?”, „Skoro spiskowcy są tak potężni, pozbawieni skrupułów, kontrolują media i wszystko, to czemu tolerują ludzi demaskujących ich spisek?”. Na to sensownych odpowiedzi jakoś nigdy nie usłyszałem.

    Obraz prezentowany przez mainstream. Po prostu. W ogóle, nie w szczególe.

    Ale w jakim ogóle? Ponawiam pytanie: czy obraz z GW nie różni się od obrazu z Rzepy? Zdefiniuj ten maintream na tyle konkretnie, żebym chociaż wiedział, od kogo właściwie miałbym się odróżniać. Od wszystkich naraz się nie da, chyba że się wyznaje jakiś skrajny światopogląd.

    Zauważ, że od dość dawna – przy innych okazjach – funkcjonuje pojęcie „światopoglądu GW”, a Ty nagle teraz odkrywasz, że jest on wewnętrznie zróżnicowany.

    Ja to wiem od zawsze, może dla Ciebie to niespodzianka…

    Lubię to

  8. „Nie wszystko jest częścią spisku, co nie oznacza że spiski nie istnieją. Nie uważasz że powinniśmy rozpatrywać każdy przypadek osobno i z otwartym umysłem?”

    Wow, jakie fajne przesunięcie skali z „czasami mamy do czynienia ze spiskiem” na „nie znaczy, że spiski nie istnieją”. Oczywiście to tylko przykład, ale myślenie tego typu przewija się tam wielokrotnie.

    „Nie posiadam wszystkich elementów układanki. Mam ich jednak wystarczająco dużo aby wiedzieć że wersja rządu i mediów jest fałszywa.”

    To, że media oficjalne czasem mijają się z prawdą/kłamią (częściej: upraszczają), nie oznacza, że powinniśmy wierzyć każdemu, kto znalazł „sprzeczność”. Cudzysłów, bo sprzeczność może być tylko pozorna.

    Ale tak, widzenie wszędzie spisku jest bardzo wygodne. Szczególnie, że w końcu się sprawdzi (tj. gdzieś faktycznie będzie spisek). Podobnie jak milion małp przy maszynach do pisania w końcu napisze wszystkie dzieła Shakespeare’a.

    Pytanie, ile razy Awiator musi się jeszcze skompromitować, by trafić na ziarnko prawdy?

    PS. Projekt Manhattan jako przykład. Jasne, skromny budżet i środki mieli. Hrhrhr.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s