Dlaczego płaca minimalna jest zła?

Zwięzły tekst o tym, dlaczego płaca minimalna – oraz jej podwyżki – obracają się w efekcie przeciw pracownikom gorzej wykwalifikowanym. Krótko, po angielsku i na temat, choć w zasadzie nie wiem, po co to wklejam – przecież gdyby gorzej wykwalifikowani pracownicy znali język angielski, nie byliby już aż tak niewykwalifikowanymi pracownikami, hahahaha! – a dobrze wykształceni pracownicy, którzy pomimo swojego dobrych kwalifikacji pozostają przy lewicowych pomysłach, to przypadek jeszcze gorszy…

7 thoughts on “Dlaczego płaca minimalna jest zła?

  1. Nadal próbujesz wskazywać, „gdzie która ze stron świata leży”… 😉

    Zawsze w takich razach przypomina mi się kolega ze studiów, z którym stale wybieraliśmy się pod katedrę prawa pracy w celu uroczystego odśpiewania „Międzynarodówki”. Szkoda, że w końcu nigdy nie zrealizowaliśmy tego pomysłu. Chociaż… uniwerek stoi, znajomi profesorowie nadal tam siedzą, więc może jeszcze nie wszystko stracone?

    I tyle wystarczy w sumie za cały mój komentarz do tego i jemu podobnych wpisów. :p

    Lubię to

  2. „Prawda jest kwestią formy”. Zauważ, że gdybym puścił link bez odautorskiego komentarza, w stricte informacyjnej formie, Twój [żeby ograniczyć się tylko do Ciebie] odbiór byłby zupełnie inny. Znów dałeś się podpuścić jak sztubak 😛

    Dlaczego chcieliście papugom śpiewać „Międzynarodówkę”? Czy to miał być Wasz głos w ocenie genezy niemiłościwie panującego nam systemu prawnego?

    Lubię to

  3. dobrze wykształceni pracownicy, którzy pomimo swojego dobrych kwalifikacji pozostają przy lewicowych pomysłach, to przypadek jeszcze gorszy

    O, to ciekawe, rozwiń.

    Nie bardzo wiem, co tu rozwijać… Lewicowość [mam na myśli ideolo, a nie „koślawą” 😉 implementację typu Wilczka czy Millera] oznacza głównie wzrost obciążeń fiskalnych, a popieranie takich zachowań przez osobę dobrze zarabiającą jest zachowaniem łagodnie mówiąc nieracjonalnym – kto myślący z własnej woli chce się opodatkować np. 32% zamiast 18% i twierdzić jeszcze, że to dla własnego dobra? Nie spotkałem np. NIKOGO, kto przewidując swoje dochody powyżej pierwszego progu i mając możliwość podatku liniowego nie chciałby skorzystać z tej opcji. A z paroma osobami miałem okazję o tym rozmawiać, uwierz.

    Alternatywnym motywem wobec zachowań nieracjonalnych jest zwykła ludzka zawiść, której występowanie u osób jako tako uposażonych jest też pewną anomalią – „swoje narzuty na płacę uważam za dobrane w sam raz, ale ten krwiopijca obok z pewnością płaci za mało i sprawiedliwie byłoby, gdyby płacił więcej”.

    Lubię to

  4. Jakbym już zarabiał z żoną sumarycznie powiedzmy 200k rocznie, to nie płakał bym aż tak bardzo, że zapłaciłem 40k, a nie 36k podatku. Stać by mnie było.
    Oczywiście wolałbym nie płacić żadnego podatku, ale lubię drogi, lubię szpitale i tego typu zdobycze cywilizacyjne i nie przeszkadza mi myśl, że idą na to moje pieniądze. Zwłaszcza by mi nie przeszkadzała, jakbym już zarabiał te 200k.
    Bym się ucieszył, gdyby to moje +4k oznaczało sensowne zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Na co dzień drażni mnie fakt, że kasjerka w biedronce, pracując dużo więcej, niż mi się kiedykolwiek zdarzyło (i pewnie zdarzy), ma drastycznie niższy poziom życia ode mnie.
    Jeśli sądzę, że google, lpp i tego typu firmy powinny płacić u nas tyle procentów, ile jest w ustawie (tak jak ja to robię), od kasy, którą u nas natrzepali, a nie tyle, ile im się udało „zoptymalizować”, to to się według ciebie też kwalifikuje jako zwykła ludzka zawiść?

    Lubię to

  5. Cóż… cecha osobniczo zmienna. Znam ludzi, którzy zarabiają podobne pieniądze i liczą każdą złotówkę – znam też takich, którzy z chęcią dadzą na prywatne inicjatywy parędziesiąt procent pensji, a potem włączają TV, słuchają o tym bezhołowiu i stwierdzają, że organizacji złodziejskiej pn. aparat państwowy nie dadzą ani złotówki więcej ponad absolutną konieczność. Uważam po prostu, że dobroczynność / dobro wspólne własnymi pieniędzmi można realizować również we własnym zakresie, czyniąc to przy okazji znacznie efektywniej – abstrahując od ideologii chociażby z prostego, matematycznego powodu mniejszej liczby pośredników.
    Wszyscy lubimy zdobycze cywilizacyjne [nie piszę o gender…], ale nie chodzi o to. Idzie bardziej o racjonalizację wydatków. I kategorycznie protestuję przeciw utożsamianiu dbania o dobro wspólne z chęcią płacenia jak największych podatków.
    Ale właśnie zwiększenie kwoty wolnej od podatku to – wbrew deklaracjom – nijak nie jest postulat lewicowy! Bo przecież właśnie „braknie na szpitale, szkoły, itd.”, bo trzeba „chronić”, bo trzeba „walczyć”, itd, itp. To po 3a.

    Po 3b – nie jest na ogół ani Twoją, ani moją zasługą ani winą, że pani siedzi na kasie, a Ty tworzysz pekab za dużo większe pieniądze. Zresztą nie widzę problemu – chcesz pomóc, to możesz jej pomóc; będzie to zresztą dużo efektywniejsze od rozwiązań formalnych, bo Twojej pomocy nie przeżre zresztą nikt po drodze [podobnie zresztą, jak każde „private charity”].

    Umów się z nią na miesięczną dopłatę powiedzmy 500 zł „kwoty wolnej od podatku” i wszyscy będą zadowoleni.

    Szczerze? Nie mam zdania. Tym bardziej, że wszystko robione jest AFAIK zgodnie z prawem, tak, jak robisz to Ty.

    Z dużymi pieniędzmi NIE JEST tak, jak w szmoncesie – „Ja to mam jedną koszulę na całe życie, dyrektor banku to pewnie zmienia ją raz na tydzień, a Rotszyld to pewnie wkłada i zdejmuje koszulę, wkłada i zdejmuje koszulę…”. Użyteczność krańcowa. Duży pieniądz krąży i robi [na ogół] po drodze pożyteczne rzeczy, więc opodatkowania koncernów nie uważam jakoś specjalnie za przystrzyżenie spaślaka, bardziej za hamulec w cyrkulacji pieniądza. Choć oczywiście każdy przypadek jest indywidualny.

    Jeśli różnica w opodatkowaniu wynosi powiedzmy 2M zł, wówczas nie jest to kwestia typu „dać 2M pln państwu polskiemu, czy nie”. To jest kwestia typu: czy moje 2M pln przeżre w dużej części aparat urzędniczy po to, żeby w następnych wyborach bandy nierobów mogły licytować się, kto zrobi nam lepiej za nasze własne pieniądze, czy DLA WŁASNEGO EGOIZMU lepiej będzie, jeśli motywowany tym egoizmem prywaciarz puści te 2M ponownie w obieg, rozwijając biznes, zatrudniając ludzi i w ostatecznym rozrachunku i tak część z tego oddając do państwowej kasy?

    Lubię to

  6. „Prawda jest kwestią formy”. Zauważ, że gdybym puścił link bez odautorskiego komentarza, w stricte informacyjnej formie, Twój [żeby ograniczyć się tylko do Ciebie] odbiór byłby zupełnie inny. Znów dałeś się podpuścić jak sztubak 😛

    Oj tam, oj tam. Lubię Twoje odautorskie komentarze. Lubię marudzić i krytykować je. Przywyknij. :p

    Dlaczego chcieliście papugom śpiewać „Międzynarodówkę”? Czy to miał być Wasz głos w ocenie genezy niemiłościwie panującego nam systemu prawnego?

    Nie mogę ręczyć, że trafnie rozumiem intencje kolegi. Nie dyskutowaliśmy tego specjalnie. Raczej któryś z nas to raz wymyślił żartem, a potem ja przypominałem co roku na przełomi kwietnia i maja,. :p

    W mojej intencji miał to być wyraz mojej opinii o genezie oraz racji bytu prawa pracy jako takiego, niekoniecznie tej czy innej implementacji.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s