Z rozmówek biznesowych.

– Proszę mi przypomnieć, na ostatnich rozmowach wy byliście u nas, czy my u was?
– Państwo byliście u nas.
– Aaa, tak, już pamiętam. Byłam u was z takim grubym, łysym Chinolem, to jest mój szef. O k*^@, znaczy się przepraszam na moment. [szeptem] Come on, Chan, just kidding. You are a very handsome guy.

Produktywność, poziom radykalny.

LeechBlock shaczyłeś już dawno? Dałeś sobie spokój z blokowaniem dystraktorów, bo w przypływie prokrastynacji nauczyłeś się odblokowywać je szybciej, niż przełykać ślinę?

W sieci domowej jest na to sposób. W pracy robisz to na własną odpowiedzialność. Urzekające swoją prostotą jak wszystko, co genialne.

  1. Otwierasz $EDITOR.
  2. Wklepujesz dowolny, losowy ciąg znaków, packając palcami po klawiaturze w losowej kolejności.
  3. Otwierasz okno konfiguracji routera.
  4. Wprowadzasz pożądane blokady, zapisujesz zmiany.
  5. Do okna zmiany hasła routera kopypaścisz chaos z $EDITOR.
  6. Z największą prędkością, na jaką Cię stać, zamykasz bez zapisu $EDITOR – zanim się rozmyślisz.
  7. Cieszysz się dodatkowymi paroma godzinami dziennie.
  8. Usuwasz permanentnie przypadkowo zapisany jednak wcześniej plik z hasłem.

Oczywiście zawsze można się sproksować, zawsze routery wyposażone są w sprzętowy reset. Ale to zawsze pół minuty więcej na odsiecz kawalerii zdrowego rozsądku w nagłej potrzebie [bo przecież proxy dodałeś już wcześniej do blacklisty?]. A dla naprawdę zaciętych zawsze zostaje zalanie owego klawisza SuperGlue [ja do tego jeszcze nie doszedłem, ale też na razie nie było takiej potrzeby]. Nowy router i tak z pewnością wyjdzie Cię taniej, niż wszystkie godziny, stracone wskutek niezalania jego resetu.

Z zamyśleń wieczornych.

W sytuacji chwilowego kolapsu mojego świata dokoła dobrze jest ‚pobrać udział’ w toczących się dokoła bzdurach.

I właśnie podczas jednego z przedchwilowych ‚toczeń’ uświadomiłem sobie z przerażającą jasnością, skąd bierze się zapowiedź wojny cywilizacji, zderzenia kultur, fiaska multikulti na Zachodzie i paru innych zarzewi konfliktów.

Ze złych założeń systemu szkolnictwa w okolicach równika. Tam po prostu najwyraźniej za często każą za karę zostawać po lekcjach w kozie.

If u know what I mean.

Ci pedofile murarze.

List Podsekretarza Stanu, Stanisława Chmielewskiego, do Bogdana Borusewicza. Wyimek:

(…) Wg posiadanych danych na dzień 18 listopada 2013 r., w jednostkach penitencjarnych, karę pozbawienia wolności za wyżej wymienione przestępstwa o charakterze pedofilskim odbywało 1468 skazanych (…) 900 osób nie posiadało wyuczonego zawodu, około 70 wykonywało zawód murarza (…) Spośród nich zawód np. inżyniera, lekarza nauczyciela, pedagoga, duchownego wyznania rzymskokatolickiego, wychowawców w placówkach oświatowych, wychowawczych i opiekuńczych, wykonywały pojedyncze osoby. [podkr. – t., całość tu, o.]

A to ci niespodzianka! – skomentowała klerykalna rzeczywistość. – Teraz wiemy wreszcie, co tak naprawdę kryje się za programem premiera „Mieszkania dla młodych”. Rozwój budownictwa mieszkaniowego, psiamać.

„Infoafera to zabawa pensjonarek”

Ja mam wrażenie takie, że istnieje potężne lobby w Polsce, składające się z wyższych urzędników, z których część być może jest przestępcami, którzy lobbują i nie dopuszczają do tego, by przepisy były proste. Gdyby prawo było proste, to w ogóle byśmy dzisiaj na ten temat nie rozmawiali. W Polsce Ministerstwo Gospodarki stwierdziło swojego czasu, że przedsiębiorca ma 3712 obowiązków informacyjnych wobec państwa. Powołano komisję, która miała tę liczbę ograniczyć. Wie Pan o ile ograniczono tę liczbę? O 9. Polski przedsiębiorca poświęca średnio 8 tygodni czasu na tę papierologię, a według Banku Światowego jesteśmy na 114. miejscu na świecie pod względem wrogości i skomplikowania systemu podatkowego.

Jak by tego było mało, Kancelaria Premiera zablokowała przegląd prawa, który zrobiły wszystkie inne kraje UE: Niemcy, Włochy, Francja. Polegał on na tym, że robi się duży przegląd prawa i usuwa te przepisy, które są niepotrzebne. W Polsce komuś bardzo zależy na tym, żeby utrzymywać skomplikowane prawo, bo dzięki temu możliwe są te przekręty.

Fragment wywiadu z Cezarym Kaźmierczakiem, prezesem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Tu, o.

Z zamyśleń popołudniowych.

Natura nie znosi próżni. Dobranocki na TVP1 odeszły w niebyt, ale o 19:00 prawie wszyscy zasiadamy za to przed „Pingwinami z Madagaskaru”, bawiąc się niemożebnie. Kowalski, raport taktyczny proszsz. Bo podzielisz los Manfrediego i Johnsona. Powtarzane do womitu, ale wciąż oglądalne. Gdzieś z tyłu głowy smutno uśmiecha się kraina łagodności, żwirki i muchomorki i cała reszta reksiów, bolków i lolków. Chociaż nie… z tym żwirkiem i muchomorkiem to nadużycie semantyczne jest, zawierał elementy gore i powinien był być dozwolony 18+. A za krainę łagodności robią aktualnie jakieś truskawkowe ciastka, gadająco-bekające świnie, stado barbetek i kot kapusia. Jednak wamać.

Wczora z wieczora obejrzałem sobie „Pieśń wilków” z Akademii Pana Kleksa. Pomyśleć, że pacholęciem będąc sikałem przy tym mentalnie ze strachu [sądząc po komciach, z pewnością to samo robiła natenczas połowa ludności w wieku przedpoborowym]… a dzisiaj pewnie Forki obejrzałyby to jakoś pomiędzy jednym i drugim kęsem szarlotki. Pierniczejemy, a świat się zmienia, kapitanie Obvious.