Referendum – notatka na marginesie.

W sprawie referendum trwa właśnie batalia sejmowa, a Tomasz Elbanowski ma wg niektórych szansę zapisać się w annałach jako ten, który obalił Tuska [chłopskie wróbelki pieprzyły coś o przedterminowych wyborach, choć równie dobrze może to być politbełkot obliczony na cośtam].

Merdia, jak to merdia, trąbią przeważnie o „referendum w sprawie sześciolatków”. Zupełnie jakby projekt referendum zawierał nie pięć, a tylko to jedno pytanie. Nie, to nie jest „skrót myślowy” – „referendum ws reformy szkolnictwa” też jest skrótem, a pozostaje dużo bliższe rzeczywistości. Ale może chodzi o to, żeby statystycznych zaprogramować tylko na percepcję tego tematu?…

18 myśli w temacie “Referendum – notatka na marginesie.

  1. Po przemyśleniach i dyskusjach ze zwolennikami referendum doszłam do wniosku ze nie pasuje mi dużo więcej w ich grajdołku. Ja się pod tym w każdym razie nie mam zamiaru podpisać i tyle. I nie dlatego że przekonała mnie strona rządowa tylko dlatego, że odrzuca mnie od oszołomstawa „obrońców maluchów”.

    Polubienie

  2. Nic. Pytania to pytania.

    „Nie zgadzam się z opinią, że 2+2=4, bo zwolennicy tego poglądu mają pryszcze i śmierdzą, a na dodatek kiepsko to uzasadniają”.

    Wyborne.

    Polubienie

  3. Wyborcza opuściła jedno słowo. Prezio powiedział „Czy chcesz, czy nie chcesz, żeby…”.

    A Elbanowski jest nieco za cienki w uszach, żeby obalić coś więcej niż buteleczkę wina z małżonką. Poza tym, to też niezły manipulator, ale zapomniał że manipulować to trzeba umić 😉

    Polubienie

  4. Ooo, double butthurt detected 🙂

    A Elbanowski jest nieco za cienki w uszach, żeby obalić coś więcej niż buteleczkę wina z małżonką.

    Pfrrr. Brakło ledwo paru głosów, a i to tylko dlatego, że chłopy zarządziły dyscyplinę klubową, co jak wiadomo jest standardową metodą w przypadku potyczek z „za cienkimi w uszach”.

    Poza tym, to też niezły manipulator, ale zapomniał że manipulować to trzeba umić 😉

    A u was biją Murzynów.

    @Ika:

    Elbanowski jak Elbanowski… Przy swojej żonie to blado wypada. Kobita jest mega koszmarem %-)

    Cóż… wszystkie w stanie furii zachowujecie się podobnie, więc doprawdy nie wiem, o co cho… przynajmniej afaik nie rzucała mięsem, jak zrobiłoby to w podobnej sytuacji wiele osób mających się za lepszych i fajniejszych 🙂

    btw.:
    @czarnobiaua:
    „Dwa pozostałe pytania są mało poważne i z pewnością zaznaczyłbym wielkie NIE.”

    @Ika:
    „Co do reszty pytań to część była tak bez sensu, że chyba nie publikowano tego z litości… :->”

    Czyli z polskiego na nasze: nie stać mnie normalnie na głos na „nie”, ale jeszcze muszę pomysł przeciwnika koniecznie zmieszać z błotem. Obywatelskość, demokratyczność i kultura dyskursu wylewa Wam się uszami i zalewa okoliczne wioski 😀

    Polubienie

  5. „Cóż… wszystkie w stanie furii zachowujecie się podobnie”

    Ciekawe masz doświadczenia… 😉
    Jednak nawet jeśli tak, to normalna osoba się publicznie potrafi opanować.

    „Czyli z polskiego na nasze: nie stać mnie normalnie na głos na „nie”, ale jeszcze muszę pomysł przeciwnika koniecznie zmieszać z błotem. ”

    Ich nie trzeba mieszać, sami sobie wystawiają świadectwo.

    Polubienie

  6. Jednak nawet jeśli tak, to normalna osoba się publicznie potrafi opanować.

    Ich nie trzeba mieszać, sami sobie wystawiają świadectwo.

    No dobrze. A może w końcu jakikolwiek konkret? Bo poza śmichami-chichami z Twoich komciów dowiedziałem się prawdę mówiąc niewiele, jeśli chodzi o merytoryczną stronę sprzeciwu.

    Polubienie

  7. Już się kiedyś na ten temat wypowiadałam i możliwe że napiszę osobny wpis na swoim joggerze. Nie chce mi się w tej chwili wałkować tego wszystkiego po raz kolejny.
    Ale jeśli chodzi o referendum to nie widzę powodów aby wyrzucać masę kasy na przedsięwzięcie, które większość społeczeństwa oleje (powinno iść 50%+1 tak? Już widzę te tłumy…). Po prostu doszłam do wniosku, że skoro z jednej strony jest marny rząd a z drugiej oszołomy to zwykły obywatel musi poradzić sobie sam 😛

    Polubienie

  8. Ale jeśli chodzi o referendum to nie widzę powodów aby wyrzucać masę kasy na przedsięwzięcie, które większość społeczeństwa oleje (powinno iść 50%+1 tak? Już widzę te tłumy…).

    No i co z tego? Powinno Cię / nas to cieszyć; im mniej głosujących, tym nasz głos jest ważniejszy.

    Co do „progowej” frekwencji… dzieci są dla większości na tyle istotne, a TE [cokolwiek czarnobiaua o nim nie sądzi] postacią na tyle energiczną, że wszyscy mogliby się zdziwić. Ale to oczywiście gdybanie.

    No i pytania w referendum były na tyle konkretne, że pomiędzy nimi, a wyborem jednego czy drugiego palanta, który i tak na ogół zrobi, co zechce, różnica jest znacząca.

    Po prostu doszłam do wniosku, że skoro z jednej strony jest marny rząd a z drugiej oszołomy to zwykły obywatel musi poradzić sobie sam 😛

    Pokrętna jakaś ta logika. „Radzenie sobie samemu” w takich przypadkach oznacza hendechoch i zdanie się na rząd. To tak, jak „rozumowanie” typu „jeśli jedni chcą zakazu aborcji, a drudzy jej ‚liberalizacji’, to ‚kompromisem’ będzie nicnierobienie” oznacza nie ‚kompromis’, tylko de facto liberalizację.

    Polubienie

  9. Mylisz się. Oznacza to tylko i wyłącznie przygotowanie się i ew. ominięcie prawa jeśli zajdzie taka potrzeba. Będzie to kosztowne (w szerokim znaczeniu tego słowa) ale niewątpliwie skuteczne. Na resztę świata można mieć wtedy wyje…ne.
    Jeśli już koniecznie chcesz o aborcji, to bardzo prostym rozwiązaniem problemu jest wycieczka na Słowację lub do Czech/Niemiec a i bratnie narody sobie zarobią. Proste i skuteczne. O ile oczywiście o takie rozwiązanie Ci chodziło… :->

    Polubienie

  10. Oznacza to tylko i wyłącznie przygotowanie się i ew. ominięcie prawa jeśli zajdzie taka potrzeba.

    A to przepraszam. Ale w takim razie, widzisz, różnimy się tylko stopniem zaangażowania i zupełnie nie pojmuję Twojej szyderki. Oczywiście, że rodzicielskiej troski o dzieci nie zastąpi żaden urzędas… w zasadzie oczywistym powinno również być branie spraw we własne ręce nie tylko pod kątem „mania w*ane na wszystko wokoło”, tylko również pod kątem próby zmiany otoczenia. Niekoniecznie tak, żeby się jakoś specjalnie wykrwawić, po prostu nie mieć sobie do zarzucenia niczego na swoim odcinku. Wsjewo mira nie pieriejebiosz, no strjemitsa nada, jak mawiają bracia Czesi.

    O ile oczywiście o takie rozwiązanie Ci chodziło… :->

    Nie wierzę, że nie jesteś w stanie ogarnąć roli analogii w moim poprzednim komciu. I choćbyś zaraz zaczęła mi tu wypisywać nieba sięgające sterty kretynizmów, dalej nie uwierzę… aczkolwiek czytanie tego będzie z pewnością zabawne 😛

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s