Ratunku, no.

Jutro minie tydzień, którego wbrew wcześniejszym wpisom mam serdecznie dość.

Tylko przez ostatnie siedem dni zdążyłem uratować własne mieszkanie przed sfajczeniem od palącego się kondensatora na płycie indukcyjnej, uratować mieszkanie sąsiadek przed całkowitym zalaniem, poinformować 112 o palącym się śmietniku, zatłuc mentalnie dwóch takich, co to wjechali przede mnie na grubość lakieru, zatłuc mentalnie tępą dzidę, która próbowała wymóc na mnie przejechanie dwadzieścia metrów przed skrzyżowanie, zawrócić i dopiero wtedy parkować tyłem w szeregu samochodów, żeby ona mogła wpierw przejechać [zamiast łaskawie cofnąć się o całe dziesięć centymetrów, miejsca miała jakieś półtora metra] i współodpalić samochód sąsiadce, który odpalić nie chciał z racji słabo nawazelinowanych styków [wiem o czym teraz myślicie, pogany, ale Was przejrzałem, więc się nie liczy].

Aua.

Z notatnika szafiarza.

Żre dzisiaj, oj, żre…

Od rzemyczka do koniczka dokopałem się – i udostępniam bardziej zalatanym lub bardziej odpuszczającym merdia – do nieco przykurzonych już [12 godzin, do kroćset!] zeznań blogerów modowych na Warsaw Fashion Weekend, wpuszczonych brzydko przez niewątpliwą mendę społeczną pn. Filip Chajzer. Ów Filip Ch. postanowił zapuścić kwerendę dot. trendów wśród rodzimej śmietanki modowej na okoliczność najnowszych kolekcji stworzonych przez takich projektantów, jak Helmut Kohl, Karel Gott czy szwajcarski duet Schleswig & Holstein. Odpowiedzi były fachowe i rzetelne, znamionujące głębokie obycie w branży i wyczucie stajla.

Powyższy link to ledwo omówienie, do oryginalnego nagrania musicie się dokopać samodzielnie [EDIT: albo i nie]. W trakcie brauzowania towarzyszyć Wam może ścieżką dźwiękową niezawodny w takich razach Bukartyk, którego dawno już miałem z tym wkleić, ale nie było okazji. Indżoj very macz.

QOTE.

W realu, jak to w realu, ale przynajmniej w necie dzisiaj śmiesznie. A to jakąś notkę na joggerze przeczytam… a to na mistrzowie.org zajrzę… a to na łonet wdepnę:

Na 220-km odcinku Bugu, oddzielającym Polskę i Ukrainę, hydrolodzy z Wołynia zanotowali 119 odcinków, na których mają lub będą mieć miejsce zmiany w korycie rzeki. Jak podkreślają, w efekcie Ukraina traci część swojego terytorium na rzecz Polski. [link]

a pod spodem – komentarz przeczytam:

No i dobrze. Wracamy po swoje w sojuszu z przyrodą. Tak nam dopomóż Bug.

Dobranoc!

Z porannej prasóweczki.

– Hasło ma ponad 30 dni. Wprowadź nowe hasło.
(róża)
– Hasło za krótkie.
– (różowa róża)
– Hasło musi zawierać minimum 1 cyfrę.
– (1 różowa róża)
– Hasło nie może zawierać spacji.
– (1różowaróża)
– Hasło musi zawierać co najmniej 10 różnych znaków.
– 1pieprzonaróżowaróża
– Hasło musi zawierać co najmniej jedną WIELKĄ literę.
– 1PIEPRZONAróżowaróża
– Hasło nie może zawierać kolejno następujących po sobie wielkich liter.
– 1Pieprzonaróżowaróża
– Hasło powinno mieć ponad 20 znaków długości.
– WsadzęCiwTyłek1PieprzonąRóżowąRóżęJeśliMiNieDaszDostępu!
– Hasło uprzednio używane.

* * *

– Kochanie, z jakim krajem ci się kojarzę?
– Z Włochami.
– Bo jestem strzelistą, opaloną brunetką?
– Nie. Boś głupia jak but.

Z wieczornej prasóweczki.

Komitet noblowski ma dylemat: czy nagrodzić Putina pokojową nagrodą za to, że ocalił Syrię przed napaścią ze strony innego laureata nagrody pokojowej?

* * *

Nocą prąd jest tańszy. Dlatego wiercę o 3:00 w nocy.

* * *

Jeżeli Tusk rzeczywiście chce, żeby ludzie przestali przekraczać prędkość, powinien ogłosić, że dochody z fotoradarów zasilą fundusz wyborczy PO.

Ci zresztą za granicą.

Chłopku małorolny a w rozumie nieprędki, granatem ode pługa oderwany, walką z analfabetyzmem z przyczyn nieodgadnionych do tej pory nieobjęty,

„Ci” jako zaimek grzecznościowy, przy zwracaniu się do rozmówcy w 2 os. l.poj, piszemy dużą literą. Przemówiłbym Ci do rozsądku, ale mi się nie chce. „Ci” jako zaimek wskazujący w 3 os. liczby mnogiej, piszemy małą literą. Nie podobają mi się ci, którzy mimo dyplomów nie są w stanie tego ogarnąć.

Za granicą – może dziać się akcja najnowszego filmu z Dżejmsem Bondem [oł, James!] Z zagranicą – jako oddzielnym rzeczownikiem – możemy utrzymywać takie czy inne stosunki, ALE nie wyjeżdżaj do pracy za granicą, jeśli nawet z polskim nieszczególnie dajesz sobie radę.

Z resztą może być tylko dzielenie. A zresztą nie chce mi się już dalej tego ciągnąć.

Za uwagę dziękuje zespół redakcyjny blogaska torero.jogger.pl.

* * *

Na co mi przyszło, żebym musiał pisać takie notki… o tempora, o mores, o k*a.

QOTD.

Bry. Wie pan co, nie będę ukrywała, dzwonię od konkurencji. Czy mogę zadać pytanie? [Ależ proszę bardzo] Mam klienta, spółka martwa od parunastu lat, trzeba im wyczyścić papiery. Pracy z tym niedużo, ale nigdy tego nie robiłam. Może mi pan pomóc i powiedzieć, na ile mam ich wycenić?

I nawet się na kawę nie umówiła, co za ludzie. Zna ktoś jakieś szkolenia, pomagające przekuć rolę wyroczni rynkowej na wyciągi bankowe?

QOTD.

Jak powiedzieć, że liczymy się tylko z dużymi rynkami / klientami, stwarzając jednocześnie wrażenie, że zależy nam na wszystkich?

McDonald’s, która często najdotkliwiej odczuwała krytykę skierowaną na branżę restauracyjną za kuszenie klientów apetycznym i często wysokokalorycznym jedzeniem poinformowała, że do 2020 roku wprowadzi takie propozycje na wszystkich 20 najważniejszych [podkreślenie moje – t.] międzynarodowych rynkach. [link]

Mistrzostwo świata, chylę głowę.