Ratunku, no.

Jutro minie tydzień, którego wbrew wcześniejszym wpisom mam serdecznie dość.

Tylko przez ostatnie siedem dni zdążyłem uratować własne mieszkanie przed sfajczeniem od palącego się kondensatora na płycie indukcyjnej, uratować mieszkanie sąsiadek przed całkowitym zalaniem, poinformować 112 o palącym się śmietniku, zatłuc mentalnie dwóch takich, co to wjechali przede mnie na grubość lakieru, zatłuc mentalnie tępą dzidę, która próbowała wymóc na mnie przejechanie dwadzieścia metrów przed skrzyżowanie, zawrócić i dopiero wtedy parkować tyłem w szeregu samochodów, żeby ona mogła wpierw przejechać [zamiast łaskawie cofnąć się o całe dziesięć centymetrów, miejsca miała jakieś półtora metra] i współodpalić samochód sąsiadce, który odpalić nie chciał z racji słabo nawazelinowanych styków [wiem o czym teraz myślicie, pogany, ale Was przejrzałem, więc się nie liczy].

Aua.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s