Jak pewny/a jesteś swojej algebry?

Powiedzmy… że dyrektor. Powiedzmy… że z Francji.

Dzwoni i potrzebuje „certificate of interest”. WTF? Aaaa, nic prostszego – zaświadczenia, że jakaś siedmiocyfrowa, no, może ośmiocyfrowa, suma… powiedzmy, że franków szwajcarskich z drugiego końca Europy… złożona na określony procent roczny da tyle i tyle. Bo to jest mu potrzebne do wyliczeń. I ile by to kosztowało. Znamy walutę, kwotę, czas, oprocentowanie.

– Z a r a z z a r a z ł e j t e m y n y t – mówię i staram się mówić naprawdę powoli i wyraźnie, zdania proste, tętno normalne, tylko simple present [choć może to był błąd?…]. – Chce pan, żebyśmy wystawili panu formalne potwierdzenie, mówiące, że ileś procent rocznie od paru milionów franków wynosi tyle i tyle. I nic więcej. I chce pan za to zapłacić. Dobrze zrozumiałem? Czy coś mi umknęło?…

Cisza przez dłuższą chwilę.

– Proszę pana. Ja naprawdę nie jestem idiotą. Naprawdę. Ja sobie to w pół minuty przeliczyłem na komórce. Nawet w banku mówią, że takie zaświadczenie nie jest konieczne. Ale to jest parę milionów franków i wolę mieć dupochron, który pewnie będzie kursował po całej Europie.

A teraz na trzy, cztery dławimy się ze śmiechu i rysujemy kółeczka. Gdziekolwiek. Nie wystawiłem mu tego zaświadczenia. Poważnie.

6 thoughts on “Jak pewny/a jesteś swojej algebry?

  1. Jakby to powiedzieć… może trochę na wyrost, ale czułem się jak ten chłopek roztropek, któremu jako jedynemu we wsi naciągacz nie sprzedał wieży Eiffela [a papiery miał w całkowitym porządku]: „Ja jestem za głupi, mnie pan nie oszukasz”. Bo siakoś mam dziwne przeczucie, że do zdania: „Zaświadcza się, że Xmln CHF na Y% p.a. daje po Z dniach Ż CHF” dla świętego spokoju musiałbym pododawać ochnaście pierdylionów zastrzeżeń prawnych. I tak, masz rację – sam nie wiem, dlaczego 🙂

    Lubię to

  2. Z jednej strony sprawa jest śmierdząca. Tak jak napisałeś, zaświadczenie należałoby opatrzyć pierdylionem zastrzeżeń, a i tak nie ma całkowitej pewności, czy jakiś kreatywny prawnik nie zdołałby z tego zmontować jakiegoś pozwu.

    Z drugiej strony, jeśli to był urzędnik (państwowy, czy korporacyjny, niewielka w sumie różnica), to ja go trochę rozumiem. Ludzie są różni, mądrzejsi, głupsi. Audytor, któremu przyszłoby go kontrolować lub prawnik, który musiałby go sądzić, niekoniecznie miałby dość oleju w głowie, by przeliczyć, samodzielnie, na ile taka lokata się opłaca, a na ile można by z tymi pieniędzmi zrobić coś sensowniejszego. A tak, papier z banku to zawsze jakiś dupochron właśnie.

    Ech, co za czasy. Coraz wyraźniej widać, że człowiek został stworzony do orania ziemi i poganiania bydła. A tu masz, każe mu się MNOŻYĆ jakieś abstrakcyjne cyferki. 😉

    Lubię to

  3. Z jednej strony sprawa jest śmierdząca. Tak jak napisałeś, zaświadczenie należałoby opatrzyć pierdylionem zastrzeżeń, a i tak nie ma całkowitej pewności, czy jakiś kreatywny prawnik nie zdołałby z tego zmontować jakiegoś pozwu.

    F* yeah, czaisz klimat, zią. „Jak poinformował rzecznik prasowy Interpolu, wczoraj w późnych godzinach wieczornych zatrzymano prezesa kancelarii podatkowej Wiesława J., któremu zarzuca się współudział w oszustwie na wielomiliardową skalę poprzez poświadczenie algebraiczne, dzięki któremu z Unii Europejskiej wypłynęły gigantyczne pieniądze”. Mam dokładnie to samo.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s