Garść niesprawdzonych niusów. Impresja wieczorna.

BTC na glebie [kup pan koparkę anyway], złoto w zasadzie również [a ileż przy tym interpretacyj i analiz mądrych i mundrych! do wyboru, do koloru!], Comex w zasadzie jedzie na oparach, ktoś gdzieś nie dobiegł, w eter idą niusy sprzed 11 lat [a lelije dziennikarskie kopypaszczą to tępo jak nie przymierzając jakiś torero z „Bibuły”]…

[EDIT: o, i jeszcze sterowiec spadł…]

Nic, tylko czytać gwiazdy. Tak, wiem, przeklejałem to już. Ale dzisiaj nie da się nie przekleić drugi raz.

Skucha.

W poprzednim wpisie bezzasadnie insynuowałem Aleksandrowi Kwaśniewskiemu [zresztą nie tylko ja] nawrót choroby filipińskiej i inne zespoły przeciążeniowe goleni prawej. A tu skucha. Jak wynika bowiem z oświadczenia rzecznika SLD, winę za przejściową nieciągłość grawitacji [czy raczej wprost przeciwnie] ponosi… tadam!…

… złe oświetlenie. Zawsze mówiłem, że wszystkiemu złu jest winien PiS, stawiający Aleksandra Kwaśniewskiego w niekorzystnym świetle.

Zdarzyło się dziewięć lat temu.

Media zdominowała oczywiście rocznica tragedii smoleńskiej. Dzisiaj jednak przypada również inna smutna rocznica – dziewięć lat temu najlepszy ze światów opuścił Jacek Kaczmarski. Dla okazyjnych słuchaczy znany głównie z epitafiów, murów i obław, Jacek miał również w swoim repertuarze piosenki o sprawach na tyle istotnych, że – jak sam wspominał – „płaci się za nie nazajutrz bólem głowy i wyrzutami sumienia”. I tylko żal, że nie mogę podlinkować fatalnego w jakości, ale nieporównanie lepszego w klimacie wykonu z kasety magnetofonowej pt. „Inaczej”. Cóż, indżoj enyłej.

Joggerowa agentura PituPitu.

Mi się tu niechcący robi. O, znowu. Proszsz.

Czy ktoś z was wie, gdzie jest Czernikowo?

Nie wysilajcie się. Nikt nie wie, gdzie jest Czernikowo, no chyba, że
akurat jest ze Steklina albo innego Zębówca. Poza tym nikt nie wie.
Ani po wielkich redakcjach, ani po ministerstwach, ani tym bardziej w
Starbuniach.

Tak więc Polska nic nie wie o Czernikowie, za to dzięki dzieciakom z
Czernikowa świat ma szansę dowiedzieć się o Polsce. Ale raczej się nie
dowie, chyba, że ruszymy dupska.

Laski z Czernikowa mają po 12-14 lat i dzięki nauce w swojej
wiejskiej, czernikowskiej szkole, nie tylko ogarniają więcej, niż cała
redakcja PP razem wzięta i rozumiały frazę “… rozwiązanie Problemu
Długoterminowego pod nazwą ‘’Zawiłości normalności””, to jeszcze
wygrały Mistrzostwa Polski w Myśleniu (czy jakoś tam), co kwalifikuje
je do finału Międzynarodowego Konkursu Twórczego Rozwiązywania
Problemów – Odyssey of the Mind na Michigan State University w USA.
Tadam!

Słyszeliście o tym? Na pewno nie słyszeliście, bo dzieciaki, nie będąc
ani sprawcami przestępstw, ani ich ofiarami nie mają szansy na
zainteresowanie dużych mediów. Jedna toruńska gazeta była łaskawa o
tym wspomnieć.

Ja nie będę rozważał, czy finał takiego konkursu to wielkie halo, czy
nic. Wiem tylko, że żaden z was, orangutany, nie ma szansy zostać
mistrzem świata w czymkolwiek, a już na pewno w myśleniu. One mają
szansę, bo mają talent, wiedzę i im się chce. W dodatku mając
trudniej, musiały zrobić wiele więcej, niż ci, którzy mają łatwiej.

Tak więc dziewuchy ze szkoły w Czernikowie maja szansę zostać
mistrzami świata w myśleniu, muszą tylko polecieć z Czernikowa do East
Lansing w USA i skopać tyłki innym gimbusom.

Rzecz w tym, że nie mają za co lecieć. Jest ich osiem plus trenerki, a
przewidywany koszt to coś kołu 8 K PLN na głowę. Nie do udźwignięcia
dla nich ani dla gminy. Lokalne urzędy obiecały jakąś pomoc, ale nie
deklarując żadnych konkretnych kwot. O sprawie dowiedziałem się od
miejscowego księdza, który ogłosił, że dziewczyny będą po niedzielnych
mszach stać pod kościołem zbierając datki, ale wiadomo, że to wszystko
razem wzięte nie wystarczy.

A przecież one nie będą tam reprezentować Czernikowa, tylko Polskę. A
finał już w maju.

Toteż gorąco was proszę, łapsy – wyskakujcie z kasy!

Nie ma chwili, ani złotówki do stracenia.
Bo jeszcze przez was skończą marnie w jakiejś Feminotece,
a tego przecież byśmy nie chcieli, prawda?

Przydatne linki:
Oryginał depeszy.
Konkurs.
Ekipa.
Numer konta.

Idźta, wpłacajta i wykopujta, jak mawiają w innych regionach Rzplitej. Ale już, szybciutko.

Boisz się śmierci?…

… módl się. Albo kup iPhona [kuźwa, co ja linkuję…].

Nic dziwnego, że firma [Apple ofc – przyp. t.] ma tylu wyznawców. Co się dzieje w ich mózgach? Ekipa BBC sprawdziła to na przykładzie Alexa Brooksa – redaktora portalu World of Apple. Analiza rezonansu magnetycznego wykazała u niego identyczne reakcje jak u fanatyka religijnego, tyle że nie na widok krzyża, lecz iPhone’a i innych produktów z nadgryzionym jabłkiem (ponoć niemającym nic wspólnego z rajskim owocem zakazanym).

Cóż… przypomina mi się niezanotowana niegdysiejsza prasóweczka. Twoja żona ma iphona, twoja córka ma iphona, twoja kochanka ma iphona? Bądź mężczyzną, wybierz Blackberry.

To, że lęk przed śmiercią skłania do głębszego sięgania do kieszeni, widać było w Ameryce dotkniętej traumą terroryzmu. Tam też powstał pogląd, że najlepszym sąsiedztwem dla supermarketu jest zakład pogrzebowy.

A w Polsce?

– Nie ma aż takiej zależności – a przynajmniej moje badania jej nie wykazały – przyznaje Tomasz Baran. – Może dlatego, że Polacy są nacją bardziej religijną. A religijność osłabia postawy konsumenckie.

Jeszcze jeden powód, żeby chrześcijan winić za całe zło świata…

Kochana, ranisz mnie. Aua!

Panie i Władco! Samcza, homosceptyczna mendo społeczna! Chopie! Do Ciebie mówię!…

nudzi Ci się? Idź się uwolnij! Czytamy na czczo, żeby nie było, że nie ostrzegałem, w przeciwnym razie istnieje niezerowe prawdopodobieństwo niechcącego uwolnienia się od niestrawionego jeszcze pokarmu.

A właściwie pawdopodobieństwo. Taaak. To dobre słowo. I nie rańcie mnie, proszę, negatywnymi komentarzami, bo Wam się tu zaraz rozemocjonuję i nie będę mógł zasnąć.

A potem słuchamy muzyki.

Wiosna srosna.

Zaprawdę powiadam wam, oto nadchodzi wiek miecza i topora, wiek wilczej zamieci. Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireádh, Czas Końca. Świat umrze wśród mrozu, a odrodzi się wraz z nowym słońcem. Odrodzi się ze Starszej Krwi, z Hen Ichaer, z zasianego ziarna.

A tak w ogóle to invaerne cáen me a’báeth aep arse.