Kochana, ranisz mnie. Aua!

Panie i Władco! Samcza, homosceptyczna mendo społeczna! Chopie! Do Ciebie mówię!…

nudzi Ci się? Idź się uwolnij! Czytamy na czczo, żeby nie było, że nie ostrzegałem, w przeciwnym razie istnieje niezerowe prawdopodobieństwo niechcącego uwolnienia się od niestrawionego jeszcze pokarmu.

A właściwie pawdopodobieństwo. Taaak. To dobre słowo. I nie rańcie mnie, proszę, negatywnymi komentarzami, bo Wam się tu zaraz rozemocjonuję i nie będę mógł zasnąć.

A potem słuchamy muzyki.

15 thoughts on “Kochana, ranisz mnie. Aua!

  1. [komentarz usunięty przez autora]
    [komentarz usunięty przez autora]
    [komentarz usunięty przez autora]
    [komentarz usunięty przez autora]
    [komentarz usunięty przez autora]
    [komentarz usunięty przez autora]
    [komentarz usunięty przez autora]

    🙂

    Polubienie

  2. Niestety nie ma się z czego śmiać. Stary model małżeństwa już nie działa, bo kobiety się rozwijają i zmieniają. Z reguły mężczyźni nie potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości. To główna przyczyna tak dużej liczby rozwodów w dzisiejszych czasach. Dla „prawdziwych” mężczyzn może się to wydawać śmieszne, ale oni prędzej czy później lądują z ręką w nocniku czytając pozew rozwodowy.
    Smutna informacja jest taka, że stary model małżeństwa już nie działa, a nikomu nie udało się wypracować nowego. No ale trzeba próbować…

    Polubienie

  3. Hieny to padlinożercy, więc ta piosenka to nietrafiona. :p

    A co do artykułu, cóż. Rzygać na pewno nie będę, ale trochę racji w tym jest. Tylko po co od razu wyrzucać pieniądze na warsztaty? Gdzieś tu miałem poduszkę do siedzenia… ;]

    Polubienie

  4. @3B|: działa, działa – po liftingu, ale to wciąż stary model. Tylko trzeba umieć szukać i poszerzyć „blacklistę w researchu” 😉 A faceci gubią się nie przez nieodnajdywanie się w nowej roli, tylko uleganie bredniom. Dzieci trzeba oczywiście dopilnować i wychować, a gary pomyć [z braku zmywarki :P], ale odpowiedzialności z nas nie zdejmie nikt – a nawet jeśli, to tylko werbalnie [a jeśli nie tylko werbalnie… co to za facet i po co się żenił?]

    @Świętomir: trafiona nietrafiona, doskonałe rymy były, to i podlinkować musiałem 😛 Co do sensowności takich szkoleń / warsztatów – o ile jestem w stanie zrozumieć szkolenie z rzeczy naprawdę podstawowych [motywacje, Ika, FTW! :D], to szkolenie z sensu życia… cóż. Jeśli jesteś zagoniony, może zamiast takiego odkrywczego szkolenia weź po prostu dwa dni prawdziwego urlopu? Taniej wychodzi… no chyba, że trafi na kogoś, kto nie szanuje niczego, na co nie wydał kasiory.

    Polubienie

  5. torero: Te szkolenia są na ogół prowadzone przez te same osoby co prowadzą szkolenia motywacyjne. To wszystko jest mniej więcej na jedno kopyto, tylko, że na „prawdziwym mężczyźnie” możesz zapłacić za to że polatasz w mokrych skarpetkach po lesie i jeszcze uznasz ze to doskonale wydane pieniądze.
    Grunt to przekonać ludzi że czegoś bardzo potrzebują 😉

    Polubienie

  6. Ika: otóż właśnie. 🙂 Rzecz w tym, że chodzi o to, żeby na chwilę rzucić codzienne sprawy i się trochę zastanowić nad sobą. Problem w tym, że nikt tego ludzi nie uczy; każdy ze szkołą na czele wymaga tylko natychmiastowych odpowiedzi, najlepiej podpartych nazwiskiem. To, w jaki sposób skłonimy tych ludzi do zastanowienia się, to sprawa zupełnie drugorzędna.

    Rzecz w tym, że w Europie (zapewne jest to spuścizna Oświecenia, choć może przesadnie upraszczam?) najlepiej sprzedaje się to, co jest opakowane w naukową otoczkę i niezrozumiałą dla przeciętnego śmiertelnika terminologię (patrz „psychologia zorientowana na proces”). Im dłuższy i bardziej zawiły termin, tym lepiej.

    Pod podlinkowanym artykułem ktoś ładnie podsumował to stwierdzeniem, że idzie postudiować strzelanie z AK-47 zorientowane na trafianie w cel. ^^ Dlatego wspomniałem o poduszce, która daje to samo (a nawet więcej) znacznie taniej. 😉

    Polubienie

  7. Świętomir: „To, w jaki sposób skłonimy tych ludzi do zastanowienia się, to sprawa zupełnie drugorzędna.”
    Jasne, bo pierwszorzędna rzecz to to, że nam zapłacą :->

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s