Zimny wychów potomstwa, cz. LXXVIII – Oddajmy głos dorosłym.

Nie mam usposobienia histerycznego i czasem tego nawet żałuję, bo mógłbym sobie powrzeszczeć. A tak tylko syczę.

– No ładnie – sssss, sssss. – Człowiek cały czas uczy się nowych rzeczy. Przez cztery lata byłem przekonany, że to katolickie przedszkole. – Ssss, sssss. – Mogę wiedzieć, dlaczego moja córka dostaje do kolorowania karteczki z wielkim „666”? Ssssprawa w zasadzie nadaje się do dyrekcji.
Cóż, określenie „blady jak papier” jednak nie jest przesadzone. Sssssss.
– To nie tak – odparła słabo siostra zakonna, opiekująca się grupą Forka Młodszego. – To odwrotnie ma być. 999. Uczymy ich telefonów na pogotowie.

Różnica między syczeniem a zejściem powietrza polega w sumie tylko na sposobie artykulacji…

4 myśli w temacie “Zimny wychów potomstwa, cz. LXXVIII – Oddajmy głos dorosłym.

  1. Już się czuję lepiej! Napisałem przecież półwyraźnie, że potrzebuję alternatywnych form ekspresji, niż flejmy, a ten mi tu jakieś konwersje binarne przeprowadza 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s