Inkąpetąs – część jedenasta.

Tym razem będzie refleksyjnie.

Przyjechała z dalekiego kraju – w sumie rzutem na taśmę, bo już domykałem grupkę. CV zacne, się wpasowujące się niemal idealnie. Na rozmowie – trochę gorzej, ale w sumie też solidne, tylko kapkę drogo. Na pytanie, za ile moglibyśmy kupić u niej namiastkę świętego spokoju na kilkanaście – kilkadziesiąt miesięcy [czyt. zadowalająca ją kasa za ok. rok]… odpowiedziała. Nieco za dużo, no ale DGCC. Czyhające mendy społeczne informuję, iż jest to zabieg celowy; swoje widełki mam i mógłbym powiedzieć [czasem nawet mówię], ale akurat na tym stanowisku zależy mi na kwocie spontanicznej, żebym nie usłyszał wymuszonego kontekstem „tak”, zakończonego odejściem po paru miesiącach.

Wybraliśmy inną, nieco tańszą i w sumie równie dobrą chyba. A tamta napisała maila, czy już koniec rekrutacji [wiem, świnia jestem… kiedyś próbowałem każdemu odpisywać, ale nie dałem rady i od tej pory każdego szczerze z góry przepraszam jeszcze na rozmowie, no]. Więc mając na względzie daleki kraj grzecznie odpisałem, że na wakat zatrudniliśmy kogoś [cyt.] „o lepszej relacji umiejętności wykazanych na rozmowie kwalifikacyjnej do oczekiwań płacowych” [ja pierdziu, rzecznikiem rządu mógłbym normalnie być, no]. I dopisałem, że w zasadzie moglibyśmy negocjować i pewnie coś by z tego wyszło, ale nie moglibyśmy raczej polubić się na dłużej za zauważalnie niższą kwotę, bo to by w sumie niepoważne było. Wszystko ąę, grzecznie i kulturalnie.

A ona do mnie, że właśnie tak się jej zdawało, że za dużo powiedziała, no ale że mleko się rozlało i nam również życzy wszystkiego.

A potem przysłała jeszcze jeden mail. Że jeśli nierealne jest, żebyśmy się wzajemnie polubili na dłużej za tyle, ile napisała, to ona w zasadzie będzie nas równie mocno i równie bezwarunkowo lubić za 40%-50% mniej. A przecież nie mówimy o odchyleniach od najniższej krajowej. Ocipieję, kochany pamiętniczku. Jak bum cyk cyk, ocipieję.

4 thoughts on “Inkąpetąs – część jedenasta.

  1. @zażenowany: absolutnie nie twierdzę, że pojadłem wszystkie rozumy, a nawet nie będę upierał się przy ich ułamku; dzielnie polemizujesz z czymś, co nie zostało powiedziane. To raz.

    Nie przyznaję się do żadnego z rekruterów, więc nie widzę również powodu, żeby jakikolwiek rekruter – ani Ty – przyznawał się do mnie albo czuł się w jakikolwiek sposób mną urażony. To dwa.

    Ostatnio i przedostatnio dostaję niezamówiony newsletter, w którym człowiek z pewnej agencji HR próbuje mnie przekonać do swych nowych metod rekrutacyjnych. Metody te są brand new, więc logicznym jest, że stare metody są już nic nie warte. Ale nie zdążyłem jeszcze doczytać, więc póki co rekrutuję, jak umiem. To trzy.

    Miło mi się z Tobą gaworzy, a gaworzyłoby mi się jeszcze milej, gdybyś był uprzejmy powstrzymać się od wtrętów osobistych, kimkolwiek jesteś – i nie mam tu na myśli bynajmniej ad personam, bardziej ostatnią linijkę, którą wraz z resztą komcia dopadł był pechowo seryjny samobójca. Sapienti sat. To cztery.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s