Inkąpetąs – część dziesiąta.

Srogo dzisiaj było, oj srogo…

Dzwoniła wcześniej trzy razy, że by chciała. To ja do niej, że może początkiem września coś się wyszykuje się. Na stanowisko „junior ktośtam”, się umówmy się. To zadzwoniła, że chce, tom ją umówił. Zaczęła marudzić, że nie jest pewna, ale wrzuciłem to w koszty, bo z dalekiego kraju może się faktycznie jechać nie chciało, acz konwencja rozmowy już wygenerowała gęsi skórek, który żem zignorował, głupi ja. Nawet kwoty po dobremu podałem, czego nigdy telefonicznie nie robię. Zechciała. I przyjechała. No to ja do niej po angielsku… a Domina do mnie, że o tem potem, a teraz mam jej powiedzieć coś o pracy. Poważnie! Jajcusiowi już kiedyś pisałem, że chronicznie uskarżam się na brak ciętej riposty online, nie inaczej było w tym przypadku; zdążyłem tylko bąknąć coś o prawach rekrutera na rozmowie kwalifikacyjnej, a Domina do mnie, że w sumie tak, ale teraz mam coś powiedzieć o pracy enyłej, bo Ona po angielsku teraz gadać nie będzie i już. W*n żem się niemiłosiernie zrobił, zawołałem Wice z życzliwym szeptem: „Nie mam ochoty z nią gadać, a za wybitny jestem, żeby od razu ją wypieprzyć za drzwi; pokaż jej, kochanie, że w d* była i g* widziała, ale zrób to w dwie minuty, bo spieszy mi się”. Wice z anielskim uśmiechem na twarzy zaczęła mieszać Dominę merytorycznie z błotem… a Domina z tego błota wyskakuje cała uświniona [na żadne pytanie nie odpowiedziała oczywiście dobrze, bo niby jakim cudem, hahahaha…] i zaczyna do Wice pyskować, że się nie zna, bo Ona to robi inaczej i że Wice źle stawia pytania. Wice poczuła, że ulatuje pospiesznie z konwencji, więc z uśmiechem podziękowała i przekazała rozmowę mnie. Odzywam się tedy do Dominy z pytaniem, czy zechce może teraz łaskawie pogadać po angielsku, a Ona do mnie, że w zasadzie się zastanowiła i że nie chce już aplikować. Wziena i wyszła.

Kiedyś pijany zając włóczył się po rżysku,
A spotkawszy niedźwiedzia, naprał go po pysku.
Niedźwiedź wpadłszy do domu wrzasnął: – Leokadio!
Coś się chyba zmieniło, włącz no prędko radio! [A. Waligórski ofc]

* * *

Lektura prasy bieżącej.

Z rubryki „zainteresowania kandydatów”.

* * *

UPDATE: Aaaaaa! Dwie merytoryczne [por. wyżej] rozmowy dzisiaj i obie wiedziały, ile jest 36*37! Nie wiem, czy mam węszyć przeciek, czy anomalię statystyczną…

10 myśli w temacie “Inkąpetąs – część dziesiąta.

  1. Nie no, policzyły po dłuższym namyśle. Ale gdybym był
    na ich miejscu i znał rozwiązanie, też bym tak poudawał,
    więc to niczego nie dowodzi

    Ja chyba bym nie udawał. Zrobienie dobrego wywiadu na temat przyszłego pracodawcy to nie gorszy powód do dumy niż sprawne liczenie w pamięci. Poza tym można się czegoś o tym przyszłym pracodawcy dowiedzieć, obserwując jak na taką sytuację zareaguje.

    Polubienie

  2. @lRem: żadna afair tak jeszcze nie odpowiedziała, ale znając swój olimpijski spokój i kwiatolotosowatość pewnie poprosiłbym o doprecyzowanie. Wy to wszędzie sensację węszycie!

    @viatora: wcześniej twierdziła, że zna… w sumie nie ona jedna 😛

    @hcz: to jednak jeszcze nie ten poziom gierek międzyludzkich. Świeżutcy absolwenci, często pierwsza rozmowa w ich życiu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s