Nowości biznesowe.

Zainteresowani słyszeli jeszcze nie tak dawno o Krajowym Rejestrze Pracowników i Pracodawców – spółce wysyłającej do osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą pisma stylizowane na urzędowe i takoż brzmiące, w którym w oparciu o przepisy prawne [ponoć notabene ZDW – tl;dr] wzywali do uiszczenia 115 zł za jakiś „wpis do rejestru”.

Pomysł w sumie niegłupi technicznie [choć oczywiście nie do przyjęcia etycznie] – kupujesz bazę niechby i 100 tysięcy adresów, rozsyłasz to, i nawet przy nikczemnym feedbacku rzędu 2-3% starcza na waciki.

Dla każdego coś miłego. Dzisiaj fabryka otrzymała pismo z „Kancelarii Odpisów z Krajowego Rejestru Sądowego”. Z grubsza – to samo, tylko kwota inna – 300 zł [FYI: skrócony odpis z KRS to 30 zł offline albo od jakiegoś czasu bezpłatnie online]. Istnienie takich firm jest żywym dowodem prawdziwości krążących po necie od jakiegoś czasu plotek, że Stolica Apostolska planuje poszerzenie listy grzechów wołających o pomstę do nieba o pozostawianie pieniędzy przy frajerach. Misiaczki dorobiły się nawet działającego na GoldenLine działu PR… Bezczelność pana Lucjana przechodzi już wszelkie granice, powiadam.

Bonus: do czego stworzona jest Służba Celna? Do sprawdzania legalności oprogramowania.

Zimny wychów potomstwa, cz. LXXVI – Szczoteczka do zębów.

Z gumowaną [a może to jakiś plastik?] rączką, w części przeciwpołożnej do włosia – w kształcie nieco wydłużonych dwóch kotów. Większy zajmuje ok. połowę rączki, mniejszy sięga większemu do klaty. Nóżki płaskie, dzięki czemu szczoteczkę można postawić jak na przyssawce na półce. Fork Starszy jest zachwycony.

– Zobacz, mamusiu, na tej szczoteczce jest kot! Tu ma uszy… tu łapki… tu ogon… a tu małego.

Się pożarło się.

Ajajajaj! Żakowski nie jest już intelektualistą, za to uprawia risercz ziemkiewiczowy i pisze o czymkolwiek, wizualnie udając mądrego, a w rzeczywistości ignorantem będąc, „Polityka” w porównaniu do „GW” to porażka jest, a Środa to już w ogóle tylko oczko za Olejnikową, feminizm jej resztki zdrowego rozsądku zupełnie już przesłonił. Skąd się dowiedziałem o tych rewelacjach? Z blogaska redaktora Steca [zarówno notki, jak i komciów], skądinąd bardzo sympatycznego i czytanego w zasadzie namiętnie… ale żeby takie brudy już można było publicznie prać tak o? Czego te redukcje etatów z ludźmi nie robią… Ech.

QOTE.

ONZ oraz inne organizacje jego pokroju mają [w kontekście propozycji 1% podatku dla osób z majątkiem >USD1mld – przyp. torero] komiksową wizję tego, czym naprawdę jest bogactwo. Na większość dzisiejszych majątków nie składają się stosy banknotów i sztabek złota. Globalni miliarderzy nie wyglądają jak Sknerus McKwacz z disnejowskiej kreskówki siedzący na sejfie i liczący monety. Spora część ich majątku ma charakter efemeryczny, to zwykła wycena aktywów, których wartość zmienia się nieustannie. Akcje Facebooka należące do Marka Zuckerberga warte są dzisiaj ok. 20 mld dolarów, co oznacza, że musiałby na rzecz ONZ zapłacić 200 mln dolarów. Ale taka wycena zakłada, że Zuckerberg i kompetentni managerowie będą spółką nadal zarządzać. Co by się jednak stało, gdyby spółkę przejął inny podmiot, dajmy na to Postal Service? I co, jeśli Facebook nie wypracuje zakładanych przychodów i zysków? (…) Wojownicy klasowi zakładają, że majątek służy wyłącznie konsumpcji. W rzeczywistości większość jest inwestowana i reinwestowana. Zabieranie go osobom, które wiedzą, jak go wytwarzać i jak nim zarządzać, to jak podlewanie pustyni. [„Forbes”, 08/2012]

Z serii „Przygody Kapitana Obviousa”. Niestety spora część osób [a i niezerowa liczba tutaj] pcha to między płyty z serialem „Sposób na życie”.

Ten podły prywatny biznes.

W CK grajdołku powstaje kolejna estakada, tym razem – jak donosi nius – finansowana w całości przez „jedną z sieci hipermarketów”. A to wszystko z parszywej chęci zysku, żeby można było dojechać do jednej z galerii handlowych.

Szkoda, że nie mam koncepcji, jak dobrać się do wyceny tej estakady. Porównanie jej kosztów z kosztami budowy istniejącej po sąsiedzku państwowej estakady na Rondzie Ofiar Katynia mogłaby dostarczyć pewnie pola do paru chwil porządnego libertariańskiego rechotu. No nic, będzie przynajmniej można porównać terminy.