Płatne praktyki studenckie.

Coraz bardziej jestem za. W zeszłym tygodniu usłyszałem od studiującej kołorkerki, że na studiach [płatnych] nie uczy się prawie niczego, a całą wiedzę wchłania w pracy.

Taaaak… to jest myśl. Bo niby skąd ci biedni studenci mają czerpać faktycznie użyteczną wiedzę, potrzebną im w późniejszej karierze?

Nie będziemy chyba szaleć z jakimiś wielkimi kwotami, w końcu wszyscy gramy do jednej bramki, nespa?… 800 zł netto od praktykanta za możliwość odbycia miesięcznej praktyki to chyba nieduża kwota. A Wy jak sądzicie?

Polska gościnność.

Stwierdzenie „Gazety Wyborczej”, że „światowe media oskarżają Polaków” nie wydaje się mi się trafne. W Europie przede wszystkim traktuje się wydarzenie jako marginalne – powtarzają się słowa „incydent”, bądź „incydenty”. We Francji prasa jest raczej przychylna Polsce. Np. dziś rano dziennik Liberation nie rozstrzygał winy, co w komentarzach raczej charakterystyczne: „Szkoda, że wyjazdy rosyjskich kibiców, nie oferują tak ładnego spektaklu, jak gracze ich drużyny narodowej na boisku. W piątek rosyjscy chuligani pobili stewardów we Wrocławiu, a we wtorek, w ciężkim kontekście polityczno-historycznym, przejście rosyjskich kibiców przez Warszawę skończyło się nowymi incydentami i interwencją sił porządkowych. Trudno powiedzieć kto zaczął te prowokacje. Aresztowano około setki osób, jest dziesięciu rannych.” (…)

„Moskowskije Nowosti” już w tytule korespondencji z Warszawy sugerują, że „rosyjska ekipa wpadła w pułapkę”. Dziennik opisuje, że jeszcze kilka dni temu polscy kibice z uśmiechem fotografowali się na tle autobusu Sbornej a w noc po meczu tłem dla fotografii stała się policyjna armatka wodna. Gazeta wini za taki stan rzeczy Wszechrosyjski Związek Kibiców, który – jak czytamy – “przygotował potwornie genialną prowokację” i zorganizował w Warszawie „marsz fanatyków”. (…)

Gigantyczny transparent, który kibice rosyjscy rozwiesili wczoraj na Stadionie Narodowym w Warszawie, był ewidentną prowokacją. Tym większą, że dokonano tego w czasie odgrywania hymnów narodowych. Wniesienie tak wielkiego i ciężkiego przedmiotu nie mogło się odbyć w sposób niezauważony przez służby porządkowe. Czy współpracowały one z prowokatorami? Powinna tym zająć się polska prokuratura. Przecież łatwo jest ustalić, kto stał na bramkach, przez które przepuszczano rosyjskich kibiców.

Źródło kompilacja z kompilacji.

QOTD.

64-letnia Zlata Blavatnik, była pracownica organizacji Conference on Jewish Material Claims against Germany, wraz z innymi pracownikami tej żydowskiej organizacji uczestniczyła w spreparowaniu – w zamian za łapówki – 3839 wniosków. Defraudację oceniono na 57 milionów dolarów.

Oprócz Blavatnik, od grudnia 2009 roku postawiono oskarżenia 30 innym osobom. Według Courhouse News Service, serwisu informacyjnego dla prawników, Blavatnik jest 12. osobą w tym procesie, która przyznała się do stawianych im zarzutów. (…) Rząd niemiecki wypłacał 3500 dolarów USA każdej osobie pochodzenia żydowskiego, która złożyła wniosek stwierdzający, że “uciekła” przed prześladowaniami nazistowskimi. Sprytni złodzieje skorzystali z tej okazji wysyłając tysiące aplikacji na prawdziwe nazwiska lecz ze zmienioną datą urodzenia, czyli osób nie mających nic wspólnego z okresem tzw. Holokaustu. [źródło]