Amazing, naprawdę amazing.

Powiedzmy, że zrzeszenie. Ogólnopolskie. Oferuje [imo iluzoryczną, no ale niech będzie, że] spójną, ogólnopolską politykę reklamową. I – uwaga! – możliwość przesyłania dokumentacji z aplikacji internetowej [co prawda niczym się toto nie różni od ftp czy załącznika w mailu, no ale]. I walki o kontrakty w obrębie zrzeszonych firm w Twojej wiosce. W zamian chcą naprawdę niewiele: comiesięcznej opłaty plus prowizji od każdego kontraktu oraz [opcjonalnie z naciskiem na mus] przekazania wszystkich danych o swoich klientach i swoim zatrudnieniu. Do zrzeszenia przystąpiło już kilkadziesiąt firm. Nazwy nie podam, choćbyście pękli.

Się zastanawiam się, czemu ja absolutnie ni chu chu, a inni oczywiście że, od kiedy. Wykształcenie, obycie życiowe, mentalność typu „za głupi jestem, mnie pan nie oszukasz*”, czy żydowsko – niemieckie [wamać… muszę to w końcu kiedyś sprawdzić] elementy na jakiejś odległej gałązce genealo?

* – odpowiedź pewnego chłopka – roztropka na umizgi biznesmena, próbującego sprzedać mu wieżę Eiffla. Rzeczony biznesmen wg tej anegdotki opchnął najpiękniejszą Paryżankę wszystkim mądrym i wykształconym vipom we wsi, co którąś już edycją tej notki dedykuję offtopicznie Wy Sami Wiecie, Komu [i nie mam tu na myśli bynajmniej Lorda Voldemorta…].

Marsze rtm. Pileckiego już dzisiaj!

Dzisiaj przypada 111. rocznica urodzin Witolda Pileckiego – weterana walk z bolszewikami, ochotnika do Auschwitz i organizatora ruchu oporu tamże, żołnierza AK, zamordowanego przez komunistów w 1948 roku. Na jego cześć od czterech lat w wielu miastach Polski w rocznicę jego urodzin odbywają się marsze pamięci – krakowski startuje w tym roku o godz. 15:00 z Placu Matejki. Zabierz żonę / męża / dzieci / znajomych i przychodź. Szczegóły o akcji w Twoim mieście tutaj. Do zobaczenia!

Prawa człowieka od podszewki.

Kiedy w 1999 r. Chiny przejmowały od Portugalii jej kolonię Makau, była to enklawa żyjąca z hazardu, prostytucji, narkotyków, a jej niekoronowanym królem był powiązany z mafią miliarder z Hongkongu Stanley Ho. Chińskie władze postanowiły przekształcić Miasto Grzechu w luksusowy kurort, gdzie partyjni funkcjonariusze będą mogli szastać pieniędzmi. Potrzebowały kogoś, kto rozbije hazardowy monopol Stanleya Ho i wniesie zachodnie standardy luksusu. *W 2001 roku wicepremier Qian Qichen spotkał się w tej sprawie z Sheldonem Adelsonem w Wieży Cynobrowego Światła, z której 500 lat temu cesarz Zhengde obserwował ćwiczenia wojsk. O licencję na prowadzenie kasyna w Makau starało się poza Adelsonem kilku innych Amerykanów. Jednak to on miał poważny atut w postaci koneksji politycznych. A tak się składało, że Pekin akurat ubiegał się o organizację olimpiady.

Wkrótce po spotkaniu z wicepremierem Adelson rozmawiał z burmistrzem Pekinu. Ten zwierzył mu się, że jest zaniepokojony przygotowanym w Kongresie USA projektem rezolucji wzywającej do odrzucenia kandydatury Chin z powodu gwałcenia przez nie praw człowieka. Jak wspomina Bill Weidner, biorący udział w spotkaniu ówczesny dyrektor wykonawczy Las Vegas Sands, Adelson zatelefonował do republikańskich przyjaciół w Kongresie, których kampanie wyborcze hojnie wspierał. Trzy godziny później Tom DeLay, szef republikańskiej większości, oddzwonił, by poinformować, że pilna ustawa o wydatkach na cele militarne uniemożliwi kongresmenom głosowanie chińskiej rezolucji. [Najbogatszy Żyd świata]

O Andrzeju Kernie i jego córce – opowieść znad brzegu rzeki.

Łonet przekleja artykuł z „Newsweeka” [oryginał] o historii, będącej kanwą „Uprowadzenia Agaty”. Siedemnastoletnia córka Andrzeja Kerna, jej miłość do zjawiającego się znikąd Macieja Malisiewicza, opór ojca – antykomunistycznego marszałka Sejmu, ucieczka Moniki z domu, zmasowana nagonka medialna na ojca, przedstawianego bez wyjątku jako skostniałego, wyrodnego satrapę [ach, te cytaty z „Gazety Wyborczej”! Danuta Waniek FTW!], realizacja jednostronnego filmu „Uprowadzenie Agaty” przez reżysera „Rejsu” [tajnego współpracownika SB zresztą], a po wygaszeniu świateł – zniknięcie Macieja, choroba i śmierć Andrzeja Kerna, wreszcie ten [i nie tylko ten] artykuł, będący swoistą spowiedzią Moniki. Polecam – koniec końców to wszak historia najnowsza – z paroma uwagami objaśniającymi.

Pierwsza – szykanowany Andrzej Kern, który stał się przedmiotem ogólnopolskiej nagonki, wg ziewnikarza z „Newsweeka” przynależał do „Porozumienia Obywatelskiego Centrum”. Otóż panie redachtorze, Porozumienie Obywatelskie Centrum to tylko komitet wyborczy. Śp. Kern należał do Porozumienia Centrum. TEGO Porozumienia Centrum, TEGO Jarosława Kaczyńskiego. Nie chciało przejść przez klawiaturę?

Druga – popełnić trzyekranowy artykuł o córce marszałka Sejmu, tamtych uwarunkowaniach politycznych i ani razu nie zająknąć się o tym, że cała rzecz wykazuje dziwną zbieżność z podejmowaną w tamtym czasie próbą nacjonalizacji mienia PZPR… duża sztuka, naprawdę duża sztuka.

Trzecia – bonus: katalog afer SLD.

Czwarta – Kerna w tamtych czasach wyzywano podobnie, jak dzisiaj wyzywa się Kaczyńskiego i Macierewicza, a stający po jego stronie podobnie, jak dzisiaj zwolennicy JarKacza i AnMaciera nazywani byli oszołomami i zwolennikami niczym nie popartych, bezzasadnych teorii spiskowych. Co podaję pod rozwagę moim PT Adwersarzom i o tym, jak będą postrzegani za dwadzieścia lat. O ile rzecz jasna komukolwiek na tym zależy.