12 myśli w temacie “Z popołudniowej prasóweczki.

  1. @pecet:
    Odmawiasz czarnej kobiecie prawa do bycia alkoholiczką? Nie bądź rasistą, każdy ma takie samo prawo napić się wódy. Poza tym kto powiedział, że czarna kobieta pracująca w ambasadzie Czadu nie może być Polką.

    Polubienie

  2. Zadziwiające, jak ludziom żyjącym w małym świecie łatwo przychodzi pisanie rasistowskich wpisów w Internecie. Jeśli mogę, to przypomnę, że alkoholik-złodziej to stereotyp Polaka zagranicą. Kogoś, kto tak powie nazwiesz idiotą. Jak kiedyś dorośniesz, to odkryjesz, że sam nim kiedyś byłeś.

    Polubienie

  3. @yy: ojtam ojtam. Każdego dziwi co innego.

    Mnie np. dziwi, jakim cudem ludzie mają na tyle [bez]czelności, żeby wchodząc tu w zasadzie anonimowo [bo nie, onomatopeja oddająca procesy myślowe u co poniektórych NIE JEST przedstawieniem się] móc bez najmniejszego nawet zderzenia neuronów a) wypominać rozmiary świata b) komuś, o kim nie chciało się NAWET przeczytać notki w prawej kolumnie [inaczej apriorycznie nie wypominałoby się wieku] c) trzęsąc przy okazji portkami z obawy o posądzenie „obrażenia” kogokolwiek [przy okazji: dowcipy o Polaku, Rusku i Niemcu też boisz się już opowiadać?] d) zupełnie bezzasadnie zakładając, że to akurat moje poglądy muszą być etapem, a nie finałem [FYI: parę lat temu napisałbym właśnie dokładnie to samo, co Ty teraz], oraz e) będąc całkowicie wypranym z luzu i poczucia dystansu, reagując quasi-histerycznie na dowcip, zawierający w treści jakąkolwiek barwę.

    btw. Stereotyp Polaka ZA GRANICĄ. Bliską zagranicą jest dla nas Białoruś albo Ukraina, dalszą – Urugwaj. Jak kiedyś dorośniesz, wyłapiesz tę subtelną różnicę.

    Polubienie

  4. Widzę, że zawsze musisz mieć ostatnie zdanie. Już nawet nie chce mi się dyskutować, bo wiadomo, że skończy się kolejnym mało znaczącym potokiem słów.

    Tylko proszę, nie udawaj, że nie jesteś w stanie pojąć w jaki sposób ten żart (raczej mierny, ale nazwijmy to „żartem”) może kogoś obrazić. To nie jest kolejny dowcip o Polaku, Rusku i Niemcu. Oczywiście, że byłbyś obrażony gdyby Niemiecki bloger napisał podobny żarcik o Polaku (bo to, rozumiem, bolałoby Cię najbardziej).

    Dla ścisłości YY to moje inicjały (nie urodziłam się w Polsce). W takim razie nie wiem, czy bardziej „anonimowa” nie jest osoba, która pisząc bloga od ośmiu lat używa jedynie wymyślonej ksywki.

    Nie ma potrzeby odpisywać – obiecuję, że nie wejdę już tutaj nigdy więcej. To powinno oszczędzić nam oboje nerwów.

    A tak przy okazji: neurony raczej się zderzać nie powinny, ale czasem słyszę, że tzw. „szare komórki” to potrafią.

    Polubienie

  5. Widzę, że zawsze musisz mieć ostatnie zdanie.

    Oj, a skąd ten wielki kwantyfikator? Nie doczytałaś się nawet mojego wieku, ale za to już „widzisz”, że „zawsze” cośtam?

    Tylko proszę, nie udawaj, że nie jesteś w stanie pojąć w jaki sposób ten żart (raczej mierny, ale nazwijmy to „żartem”) może kogoś obrazić. To nie jest kolejny dowcip o Polaku, Rusku i Niemcu.

    Jest. Mierny, nie mierny, DGCC, przerażająca wolność słowa na tym blogasku dopuszcza uznanie czegoś za nieśmieszne [nie dotyczy peceta]. A tak konkretnie, to kogo obraża, dlaczego, i dlaczego uważasz, że jest to dowcip, hahahaha, „rasistowski”, a nie np. antyczadyjski [hm… antyczadowy?], czy np. wymierzony w dyplomatów?…

    FYI#2: w kręgu kulturowym, w którym się obracam, użycie w stosunku do czarnoskórego określenia „czarny” NIE JEST obraźliwe. I doprawdy nie wiem, kto jest większym kretynem: rzekomi „rasiści”, używający tego słowa na przekór ewangelistom ze szklanego okienka i nieumiejący się „podporządkować” dyktującym język, czy bezmózgowie translatorskie, tępo przekładające 1:1 amerykańskie realia kulturowe na polski.

    Oczywiście, że byłbyś obrażony gdyby Niemiecki bloger napisał podobny żarcik o Polaku (bo to, rozumiem, bolałoby Cię najbardziej).

    Czy ja wiem? Nie znam żadnych „polish jokes”, opartych na kalamburze czy grze słów [a takowe dowcipy podobają mi się najbardziej, takie moje gusta… choć pewnie jakieś oparte o dwuznaczność „pole” czy „polished” z pewnością się znajdą], nie jestem więc w stanie stwierdzić, czy takowe by mnie obrażały. Zresztą co to ma do rzeczy? To, że komuś podobają się np. dowcipy o zdradzanych żonach, nie ma nic wspólnego z faktem, że ktoś takową zdradzoną żoną chciałby kiedykolwiek być.

    Dla ścisłości YY to moje inicjały (nie urodziłam się w Polsce). W takim razie nie wiem, czy bardziej „anonimowa” nie jest osoba, która pisząc bloga od ośmiu lat używa jedynie wymyślonej ksywki.

    Jakby Ci to powiedzieć… osiem lat [w rzeczywistości więcej, ale co mi tam] pod jednym nickiem to dość trwałe skojarzenie z treściami, wiadomościami i znajomymi w necie – a jeśli ktoś się nieszczególnie uprze, można swobodnie doszukać się lepszego powiązania danych. Swoich wypowiedzi rzadko się wstydzę i komu one się nie podobają, zawsze może założyć filtr czy w inny sposób skorzystać z mojej „stabilnej” obecności w necie. Choć oczywista z połową lurkerów nie spotkam się pewnie nigdy w realu. Tak widzę anonimowość. Twoje inicjały, z jednorazowym komentarzem, nie niosą żadnej informacji, sorry. Przynajmniej na razie – ale wziąwszy pod uwagę Twoje deklaracje o niezaglądaniu tutaj…

    Nie ma potrzeby odpisywać – obiecuję, że nie wejdę już tutaj nigdy więcej. To powinno oszczędzić nam oboje nerwów.

    Zapewniam, że z mojej strony nie ma żadnych nerwów 🙂 Nie dotarłaś nawet do przedmieść granicy, za którą uważam kogoś za personę non grata… I to jest komplement. Krzywy, ale nie umiem prawić komplementów.

    Odpisuję nie tylko Tobie, ale jako głos w dyskusji, ot co.

    A tak przy okazji: neurony raczej się zderzać nie powinny, ale czasem słyszę, że tzw. „szare komórki” to potrafią.

    Potraktuj to proszę jako figurę retoreroryczną 🙂

    Polubienie

  6. Ksenofobiczny dowcip ode mnie (owszem, suchar):

    You should polish up your English!
    No, I dont think so, my English is Polish enough.

    Żeby nas, Polaków, bardziej jeszcze ubodło można dodać, że mówi to hinduski właściciel londyńskiej knajpy do swojego pracownika, odwalającego czarną robotę na zmywaku.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s