14 thoughts on “Siedem zgonów smoleńskich.

  1. Hahaha, teoria spiskowa. Hahaha. Zieeeew. Z ciekawości: ile osób związanych jakoś ze sprawą musiałoby umrzeć nienaturalną śmiercią, żebyście przynajmniej pokazali jakieś zalążki zdziwienia, hahahaha? Konkretną liczbę prosz.

    Polubienie

  2. Nie chodzi tu konkretną liczbę nienaturalnych śmierci, tylko jej stosunek do liczby zaangażowanych osób. Z katastrofą smoleńską w taki czy inny sposób można powiązać całe rzesze ludzi. Więc i takich, którzy zginęli lub dopiero zginą nienaturalną śmiercią będzie sporo.

    Poza tym śmierć w wypadku drogowym — w Polsce — nie jest niestety aż tak bardzo nienaturalna.

    Polubienie

  3. Nie chodzi tu konkretną liczbę nienaturalnych śmierci, tylko jej stosunek do liczby zaangażowanych osób.

    Owszem, ale ludzi, dysponujących potencjalnie istotną wiedzą / umiejętnościami nie jest znów aż tak dużo. Szczególnie, jeśli wskutek kolejnego zbiegu okoliczności nie słychać jakoś o analogicznym „ciągu” po stronie osób, że tak to ujmę, popierających oficjalną wersję zdarzeń.

    Poza tym śmierć w wypadku drogowym — w Polsce — nie jest niestety aż tak bardzo nienaturalna.

    Owszem. Ale wątpliwości pozostają, tak jak chociażby w przypadku śp. Waleriana Pańki.

    Polubienie

  4. Owszem, ale ludzi, dysponujących potencjalnie istotną wiedzą / umiejętnościami nie jest znów aż tak dużo.

    Szczególnie na tej liście. Z całej siódemki tylko Gnyż mógł dysponować jakąś szczególną wiedzą – ale gdyby tak było, to miał aż nadto możliwości podzielenia się nią, pracując w telewizji (inna rzecz, że na miejscu katastrofy nie był sam, tylko w towarzystwie wielu dziennikarzy, więc mało prawdopodobne, żeby tylko on jeden zauważył coś szczególnego). Cała reszta miała zerowy lub przyzerowy związek ze Smoleńskiem i jak słusznie zauważył hcz, pod takie powiązania można podciągnąć rzesze ludzi, wśród których zawsze się znajdzie parę pasujących do teorii przypadków.

    Szczególnie, jeśli wskutek kolejnego zbiegu okoliczności nie słychać jakoś o analogicznym „ciągu” po stronie osób, że tak to ujmę, popierających oficjalną wersję zdarzeń.

    A kto z tego „ciągu” popierał „nieoficjalną wersję”? Tylko Tretjakov i Szpineta. Ależ ciąg, dwa przypadki przez dwa lata. Nawet jak na standardy tropicieli spisków bieda aż piszczy w tym tekście.

    Polubienie

  5. Z całej siódemki tylko Gnyż mógł dysponować jakąś szczególną wiedzą – ale gdyby tak było, to miał aż nadto możliwości podzielenia się nią, pracując w telewizji

    ROFTL 😀 Baczność, ekspert Cichy wypowiedział się autorytatywnie, kto MÓGŁ dysponować jakąś szczególną wiedzą, a kto nie. Rozejść się!

    [Weź człowieku skrobnij jakiegoś Komcia Ultymatywnie Wyjaśniającego Świat (TM), bo wobec nieujawnienia Twojej Wiedzy ogół ludzkości dalej nie może dojść sensu, powodu i takich tam, miotając się od paru tysięcy lat, a co to dla Ciebie? Jedna przerwa na kawusię i już.]

    A kto z tego „ciągu” popierał „nieoficjalną wersję”? Tylko Tretjakov i Szpineta.

    Trietiakow i Szpineta? A reszta czemu nie? Bo masz Wiedzę?

    Nawet jeśli moje linki [które po prostu tylko zamieściłem z pytaniem o „próg zdziwienia”, na które notabene dalej nie doczekałem się ani jednej odpowiedzi] muszą zostać algorytmem czytelników Aborczej z marszu zakwalifikowane jako teorie spiskowe, to wobec Twoich manewrów – autorytatywna wypowiedź dotycząca Wiedzy o Możliwościach oraz czar Arbitralnej Selekcji lvl15 – muszę bezwzględnie uznać Twoją wyższość w naginaniu faktów do poglądów. Czapka z głowy, naprawdę.

    Polubienie

  6. „Owszem, ale ludzi, dysponujących potencjalnie istotną wiedzą / umiejętnościami nie jest znów aż tak dużo. Szczególnie, jeśli wskutek kolejnego zbiegu okoliczności nie słychać jakoś o analogicznym „ciągu” po stronie osób, że tak to ujmę, popierających oficjalną wersję zdarzeń.”

    Jeśli posługiwać się takim kryterium to umieszczenie na liście biskupa Cieślara jest mocno naciągane.

    Polubienie

  7. Baczność, ekspert Cichy wypowiedział się autorytatywnie, kto MÓGŁ dysponować jakąś szczególną wiedzą, a kto nie.

    Tu nie trzeba być ekspertem, wystarczy zdrowy rozsądek, którego tropicielom spisków brakuje. Co szczególnego mógł wiedzieć jakiś ksiądz, którego jedyny związek ze Smoleńskiem polegał na tym, że miał objąć stanowisko po jednej z ofiar? Co mógł wiedzieć archeolog, który na miejsce katastrofy dopiero zamierzał się wybrać? Co mógł wiedzieć były kagiebista siedzący od fafnastu lat w USA? Gmyż był na miejscu katastrofy tuż po tym jak do niej doszło, więc w jego przypadku są podstawy sądzić, że mógł tam coś szczególnego zobaczyć, ale cała reszta żadnych takich podstaw nie daje.

    [Weź człowieku skrobnij jakiegoś Komcia Ultymatywnie Wyjaśniającego Świat (TM), bo wobec nieujawnienia Twojej Wiedzy ogół ludzkości dalej nie może dojść sensu, powodu i takich tam, miotając się od paru tysięcy lat, a co to dla Ciebie? Jedna przerwa na kawusię i już.]

    Od jakiegoś czasu przymierzam się do wysmarowania jakiegoś wpisu szczegółowo i po całości objaśniającego różnice między myśleniem spiskowym a racjonalnym, ale jakoś brak mi czasu, natchnienia i ochoty – jednak Twoja blogowa twórczość co i raz dodaje mi motywacji w tej sprawie, więc prędzej czy później powinno coś powstać. Stay tuned.

    Trietiakow i Szpineta? A reszta czemu nie? Bo masz Wiedzę?

    Bo mam rozum, w przeciwieństwie do wyznawców religii smoleńskiej. Michniewicz zmarł przed katastrofą, a bp Cieślar tuż po niej, więc stanowiska w sporze nie mieli okazji zająć. Co do pozostałej trójki – dopóki nie przytoczysz ich wypowiedzi na ten temat (lub wiarygodnych relacji osób trzecich o ich poglądach), nie masz żadnych podstaw do zaliczania ich do grona „zwolenników nieoficjalnej wersji”.

    Polubienie

  8. Tu nie trzeba być ekspertem, wystarczy zdrowy rozsądek, którego tropicielom spisków brakuje.

    Rzekłbym, że nie tyle zdrowy, ile spolaryzowany. No ale mniejsza.

    Co szczególnego mógł wiedzieć jakiś ksiądz, którego jedyny związek ze Smoleńskiem polegał na tym, że miał objąć stanowisko po jednej z ofiar?

    To jest faktycznie najsłabszy punkt tej listy.

    Co mógł wiedzieć archeolog, który na miejsce katastrofy dopiero zamierzał się wybrać?

    Oj, mógł np. zobaczyć coś, co ujdzie uwadze śledczego innej specjalności, albo co „zostało ujdzione”. Np. nieumiejętnie przerzuconą ziemię, łotewa. Nie jestem archeo, ani też najwyraźniej w przeciwieństwie do Ciebie NIE WIEM, czego wannabe-szef archeo [NIE] MÓGŁ ZOBACZYĆ.

    Co mógł wiedzieć były kagiebista siedzący od fafnastu lat w USA?

    Litwinienkę też sprzątneli po fafnastu latach. A branża jest raczej hermetyczna i nieszczególnie liczna…

    Gmyż był na miejscu katastrofy tuż po tym jak do niej doszło, więc w jego przypadku są podstawy sądzić, że mógł tam coś szczególnego zobaczyć, ale cała reszta żadnych takich podstaw nie daje.

    KNYŻ, wedle niusa, filmował podejście Tupolewa do lądowania, więc co ja paczę?

    Od jakiegoś czasu przymierzam się do wysmarowania jakiegoś wpisu szczegółowo i po całości objaśniającego różnice między myśleniem spiskowym a racjonalnym, ale jakoś brak mi czasu, natchnienia i ochoty – jednak Twoja blogowa twórczość co i raz dodaje mi motywacji w tej sprawie, więc prędzej czy później powinno coś powstać. Stay tuned.

    Nie mogę się doczekać, zaręczam.

    Polubienie

  9. Te przytyki na temat racjonalnego myślenia przypominają mi argumenty racjonalistów w temacie „nowych żydów XXI wieku”, bo sprzeciwianie się racjonalnym tendencjom jest nieracjonalne, nie ma więc na nie miejsca.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s