Back in The Game.

Yeah! Po sześciu latach znów zacząłem kodzić! Co prawda incydentalnie i dorywczo, co prawda na potrzeby własne, ale za to z wykorzystaniem regexpów, o których siakoś zawsze miałem pojęcie gorzej, niż mizerne, i z użyciem pythona, którego uczę się właśnie na bieżąco. Życie jest piękne.

QOTD.

Na świecie jest zaledwie pięć ośrodków filmowych, które nie potrzebują mecenasów państwowych. Do samowystarczalnej elity zaliczają się: amerykańskie Hollywood, indyjskie Bollywood, chińskie Hongkong i Szanghaj oraz nigeryjski Lagos. Pozostałe filmowe aglomeracje nie zarabiają na siebie. [„Kino centralnie sterowane”, Forbes 05/2012]

A może inaczej?

Na świecie są zaledwie cztery państwa tak ubogie, że nie stać ich na finansowanie państwowej filmoteki i gdzie pozostawieni samym sobie filmowcy radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Do kapitalistycznej biedoty zaliczają się USA, Indie, Chiny oraz Nigeria. Pozostałe państwa mają szmalu jak lodu, nadwyżkę budżetową, długowiecznych emerytów pławiących się w luksusach, wspaniałe autostrady i wolne środki, pozwalające na odważne finansowanie kina moralnego niepokoju i innych arcydzieł. [torero.jogger.pl, 27/04/2012]

QOTD.

Poszliśmy [Ryszard Rynkowski – przyp. mój] z Andrzejem Koziołem zwiedzać miasto i oczywiście wylądowaliśmy na Wawelu. Kopciliśmy sobie papierosy na dziedzińcu – wtedy jeszcze paliłem – na który w pewnym momencie wpadła jakaś szkolna wycieczka. Wszyscy zaczęli się rozglądać i nagle ktoś skierował rękę w naszą stronę, krzycząc „O, tam!”. Cała grupa jak jeden mąż pognała w naszym kierunku. Odwróciłem się wtedy do Andrzeja i powiedziałem: „No to będziemy mieli autografów do rozdania…”. Nie rozdaliśmy ani jednego – okazało się, że dokładnie nad naszymi głowami był napis ze strzałką: „WC w lewo”. [źródło]

Test na ojcostwo.

A dokładniej na miłość ojcowską sensu stricte i rodzicielską sensu largo.

Nie jestem chyba dobrym ojcem. Ale po tym, co ujrzałem wczoraj, lewa strona skali porównawczej przesunęła się tak, że mogę się czuć na wyciągnięcie ręki od ideału.

Daleki jestem od szyderki z jakiegokolwiek nazwiska oczywiście. W zasadzie nazwisko Papryczka jest w sumie przecież sympatyczne.

Ale żeby małemu, ufnemu chłopczykowi noszącemu nazwisko Papryczka [w przeciwieństwie do dziewczynek bez szans na zmianę bez specjalnych zabiegów w ramach Układu], któremu – jak każdemu dziecku – relacja do świata, życzliwego bądź szyderczego, kształtuje się najbardziej w pierwszych latach życia – dawać jeszcze na imię Tytus? Tytus Papryczka?

E no, chyba się jednak nie znam. Z pewnością to celowe działanie rodziców, chcących wychować dziecko na twardziela. Bo z chłopczyka, zwącego się Tytus Papryczka, którzy przeżyje szkołę i grupę rówieśniczą, może wyrosnąć tylko megatwardziel, przy którym krzyżówka genów Chucka Norrisa, Michała Drzymały, Marvina Heemeyera i Jarosława Kaczyńskiego okaże się chucherkiem z charakterem giętkim, jak trzcina na wietrze.

* * *

Ach, zapomniałbym. Tytus Papryczka ma brata. Doriana Papryczkę.

OfficeDepot strikes again!

Jakiś czas temu, dwa joggi dalej, pisałem o promocjach w Office Depot, które lepiej zrobiłby chyba pijany zając.

Spieszę donieść, że dział marketingu w było nie było międzynarodowej korporacji ma się dobrze, jeśli nawet nie lepiej. Ichniejsze machiny zaniepokoiły się widać moim nieskorzystaniem z promocji, bo przysłały mi maila: „Witamy spowrotem”.

Z prac rządu PO/PSL.

Ministerstwo tzw. Sprawiedliwości spogląda sympatycznie na pomysły policji i prokuratury, postulujące podniesienie progu przestępstwa przy kradzieżach z dotychczasowych 250 zł do 1000 zł.

I każdy mówi o zabezpieczeniu interesów poszkodowanych, o „kalkulacjach”, w których koszty postępowania przewyższają kwotę sprawy. A nie spotkałem nikogo, kto zająknąłby się choć słowem o tym, jaki wpływ będzie to mieć na przestępców. Oczywiście na ich liczbę ma wpływ zarówno wysokość kary, jak i jej nieuchronność – kara śmierci za niewłaściwe parkowanie przy zerowej wykrywalności będzie mieć taki sam, zerowy skutek, jak penalizacja tegoż niewłaściwego parkowania karą 10 groszy przy stuprocentowej wykrywalności – ale do tępych, zakutych, peowskich łbów najwyraźniej to nie dociera.

Kiedy lepiej zaryzykować i skroić kogoś z, powiedzmy, 800 zł? Kiedy w razie wpadki będzie Ci grozić „areszt, ograniczenie wolności lub grzywna” [Art. 119 kodeksu wykroczeń] czy kiedy będzie Ci grozić „kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5” [art. 278 KK]? Misiaczkom, próbującym wbić mi się na wątek ze smętnymi morałami na temat nieistotności wysokości kary, proponuję wyobrazić sobie popyt na bilety MPK w sytuacji dotychczasowego zakanarowienia i opłaty karnej w wysokości 4 zł za jazdę bez biletu.