13 myśli w temacie “Kamil Cebulski nadaje…

  1. Nie jest. Patrzę na tytuł i zaczynam czytać tekst, po czym mam blok tekstu o czymś zupełnie innym, do tego przeplatany równie nieadekwatnymi reklamami. W pewnym momencie miałem już odpuścić dalsze czytanie tych bzdur, ale na szczęście właśnie wtedy zaczął się „tekst właściwy”.

    Polubienie

  2. Twoje nastawienie względem prywaciarzy zdążyłem już poznać u Foxa i Kosy, więc negatywna opinia jakoś mnie nie dziwi 🙂

    Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie Kosedowski, Cebulski i Fox to antyprzykłady prywaciarzy. Pierwszy i drugi specjalizują się w pisaniu tekstów robiących wodę z mózgów naiwnych ludzi. Fox zaś to książkowy przykład ofiary tego typu tekstów – naczytał się o sukcesie i technikach „biznesowych” opisanych przez ludzi, których jedynym sukcesem jest zysk z tych właśnie książek. Efekt jest taki, że przez rok nie miał ANI JEDNEGO klienta i prawdopodobnie wypłukał się z oszczędności życia (o czym co jakiś czas przebąkiwał). Jeżeli więc takich manipulatorów uważasz za esencję prywatnego biznesu, to gratuluję. Foksowi ironicznymi komentarzami próbowałem otworzyć oczy, ale jego przypadek ma już przyrośnięte do nich klapki.

    Nie mówię, że Kosedowskiemu czy Cebulskiemu nie zdarzają się dobre teksty. Problem w tym, że naprawdę praktyczne porady służą tam tylko do nadbudowania na nich całej tej dziadowskiej otoczki.

    Nie lubię, gdy robi się ze mnie (na siłę) idiotę. A podlinkowany wpis jest tego wspaniałym przykładem – zamiast skoncentrować się na meritum (które pokazuje absurdy rozdawnictwa unijnego), trzeba było oczywiście zrobić wstęp o dupie Maryni, żeby było gdzie wstawić reklamy. Oczywiście wszystko to pod pozorem „przypadkowego rozpisania się w innym temacie”.

    Być może Ty nie zwracasz uwagi na tego typu wstawki (zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, że przeszedłeś już inicjację w tej kwestii :>), ale u mnie takie bezczelne golenie idiotów wywołuje etyczny zgrzyt i obrzydzenie.

    Polubienie

  3. Cóż… na „bezczelnym goleniu idiotów” w opisany przez Ciebie sposób nie zarobiłem w życiu ani złotówki, więc sądzę, że mam moralne prawo się wypowiedzieć się. A wypowiem się w te Mańke, że niezależnie od tego, czy Ci się to podoba, czy nie, „motywatory” mają rację, o czym przekonuję się dopiero teraz. Pacholęciem będąc, podobnie jak Ty teraz uciekałem od „amerykańskiej psychologii” i „książek o sukcesie”, gdzie pieprz rośnie, a teraz dobrze jest to wszystko ponadrabiać. Nie twierdzę oczywiście, że cała półka w hurcie to złoto najczystsze, ale np. Kiyosaki, Allen czy spora część Tracy’ego to książki o tyle traktujące o komunałach, że… właśnie wiele osób szuka tam gotowców na biznes – nie wiedząc, że najważniejsze jest PODEJŚCIE – a nie znalazłszy, dochodzi do wniosku, że to stek komunałów, olewa je… i dalej robi źle. Nie wyłączając zresztą mojej skromnej osoby, tyle że ja staram się wdrapać na etap świadomej niekompetencji, a może i spróbować świadomej kompetencji, podczas gdy lwia część osób tkwi w nieświadomej niekompetencji i dobrze im z tym.

    Że jeden czy drugi żyją z pisania? No i co z tego? Autorowi podręcznika do matmy też zarzucisz brak doświadczenia matematycznego?

    Tematy przedstawiane w tych książkach są NAPRAWDĘ ważne, tyle że powszechnym błędem jest ich olewanie ze względu – powtarzam się – na oczywistość właśnie. Niby komunały, o których poczytać jest dowodem niesprawności umysłowej… a jakoś od trzech firm, do których zgłosiłem się [klient zgłaszający się dobrowolnie, bez wydanego grosza na reklamę] po projekt strony, nie dostałem ani jednej wyceny, ani jednego telefonu. Niby komunały… a jakoś telemarketerka w firmie sprzedającej meble biurowe nie potrafiła zadzwonić za parę godzin tak, jak obiecywała. Jestem wciąż zainteresowany [co zresztą deklarowałem], a szukając samemu pewnie w necie już ich nie znajdę. Starczy schylić się i słuchać, żeby mieć, a im się nie chce [z czego to cytat, e? :)]

    Właśnie o takie banały chodzi. Pojęcia pierwotne, rzekłbym. Pomysł. Cel. Wizja. Sprzedaż. Konkrety. KOMUNIKACJA. PLAN GRY. Tylko że jakoś dziwnym trafem potrafi to ogarnąć ledwo ułamek populacji…

    Paru znajomych dokoła chodzi i wzdycha od paru lat o własny biznes, że oni by bardzo chętnie, ale brak pomysłu. Więc urodził się pomysł, chodzę, proponuję, próbuję zainteresować, w zasadzie nawet mędzę. Wkład niewielki, na pewnym etapie postudenckim circa 5k znajdzie się u każdego mojego znajomego. Nic, null, regips. Jedno wielkie „eeeeeee”. Nie żeby nie miał tej forsy. Zamiast CHCIEĆ zaczyna wymyślać argumenty, dlaczego jeszcze NIE TERAZ. Każdy mnie nimi zarzuca i każdy prawdopodobnie ma rację. Oczywiście, że to komunały… Bo większość – nie wyłączając zapewne Ciebie – uważa czytanie o konieczności rozróżniania pomiędzy chęcią a niechęcią za debilne ćwiczenia erystyczne.

    Piszesz o Foksie. A ja znam człowieka, który powołując się na wskazania Kiyosakiego [którym mnie zaraził] zbudował jedną dużą firmę, wydelegował wszystkie obowiązki i teraz zabiera się za robienie drugiej [na zasadzie praktycznie hobby, bo pierwsza robi już u niego na chleb, masełko, waciki i całą resztę z naddatkiem]. W całkiem innej branży zresztą [wg RK nie ma to zresztą większego znaczenia]. Znam człowieka, który robi konkretne pieniądze na szkoleniach z komunikacji właśnie i też pewnie zgodziłby się z RK w 100%.

    OCZYWIŚCIE jeśli będziesz nastawiony na wynajdywanie negatywnych przykładów, z pewnością znajdziesz ich 10x więcej ode mnie, zawalisz mnie nimi i skończysz wątek w poczuciu moralnego zwycięstwa. I pewnie nawet tak to będzie wyglądało. Tylko że nawet takie dyskusje, których celem jest wykazanie słuszności własnej racji ZAMIAST poszerzenia swojej wiedzy to właśnie jeden z bezproduktywnych błędów, o których traktuje tak wzgardzana przez Ciebie literatura motywacyjna 🙂

    Polubienie

  4. Dandys: Robiłeś coś z perspektywą dłuższą niż miesiąc? Udało się? Zawsze uważasz, że jak się coś robi to od razu musi być idealne? Pozwalasz ludziom popełniać błędy?

    Polubienie

  5. @fox77, @torero: sam zaraziłem się RK, choć proponuję książkę MJ DeMarco („Millionaire Fastlane”), który opisuje tworzenie biznesu na własnych przykładach. Dużo bardziej spójny aniżeli RK, imo.

    Polubienie

  6. @Dandys: podaliśmy Ci przykłady z życia. Ty oczywiście masz swoje. Możesz się przegadywać i próbować wykazać, jaki Ty nie jesteś hoho i jak bardzo masz rację, a możesz spróbować z tej notki, z dyskusji i linku próbować wynieść coś dla siebie. Twój wybór.

    Nikt nie twierdził ani nie twierdzi, że taka wiedza całkowicie wystarczy albo chociaż zagwarantuje wzlot. Tyle że dziwnym trafem ludzie, których znam i którym się udało mają w większości podejście do życia zbliżone do prezentowanego tamże, nawet jeśli nie przeczytali ani jednej książki.

    @koziolku: dzięki za autora, kolektyw się przyjrzy się.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s