Joggerowa braci, pomocy!

Choć może niektórych tym urażę… nie wierzę, że wszyscy znacie obce języki tak doskonale, że obcojęzyczne teksty w necie – nawet fachowe – wciągacie nosem, znając wszystkie słówka.

No właśnie. Nieznane słówka można sprawdzić w słowniku… i co dalej? Macie jakąś metodę na utrwalenie tego? Jakieś fiszki, zeszyt, jakieś aplikacje? Może kładziecie na to lagę i przy kolejnym pojawieniu się tego słowa sprawdzacie je ponownie? A może okaże się, że ze wszystkich zainteresowanych tylko ja muszę mieć do tego jakąś specjalną metodę, bo wszystkim innym wystarczy jednorazowe sprawdzenie i już pamiętają je do końca życia? Trudno… zaryzykuję 🙂

Federastom.

Jeśli nie układa mi się życie z drugim człowiekiem, mogę [w sensie technicznym; etykę chwilowo odłóżmy na bok] odejść, wystarczy do innego mieszkania w tym samym mieście.

Jeśli z jakichś względów nie układa mi się życie w jakimś państwie, zawsze mogę spróbować szczęścia w innym. Do niedawna zresztą pokrywało się to również z opuszczeniem piaskownicy, w której bawiło się kilka państw naraz.

* * *

Jak daleko trzeba będzie spieprzać, jeśli Wasza wyśniona UE okaże się jednak nie całkiem halo?…

I dokąd pójdziemy, gdy nie całkiem będzie podobał nam się rząd światowy, którego przecież federacyjna UE jest etapem [vide teoria konwergencji]?

A może z jakichś nieogarnialnych dla mnie względów jesteście przekonani, że na końcu naszej świetlanej drogi [hm… świetlistego szlaku?…] czeka nas wyłącznie samo dobro?…

Życie jak w komiksie.

Jak u Papcia Chmiela. Bo i był Tytus [w czerwonym], parę miesięcy wcześniej Romek, który różne Tytusy próbował uczłowieczać przez naukę… oby to wszystko nie skończyło się przysłaniem nam przez sąsiadów atomka.

* * *

Ten blogasek ostatnio się siakiś defetystyczny robi. Obiecuję, że następna notka będzie o malejącym zadłużeniu państwa polskiego.

Rule Britannia!

Jak uniżenie donosi modny ostatnio na różnych spiskowych blogach ZeroHedge,

Why bother with the one true barbarous relic – democracy – when good ole’ fascism will suffice. As The Telegraph’s Bruno Waterfield reports, „EU to avoid any votes – parliamentary or popular on treaty change – via obscure Lisbon Treaty ‚passerelle’ clause, Art. 126 (14) via protocol 12. „This decision does not require ratification at national level. This procedure could therefore lead to rapid and significant changes,” says confidential Van Rompuy text. Funnily enough, only Britain will have to have a parliamentary vote under the Tories recent Sovereignty Act even though it is eurozone only changes.” And that is how a bunch of corrupt kleptocratic incompetent eurocrats usurp all power in a regime now entirely controlled by Goldman Sachs. Unless, of course, the UK once again stops the insurgent takeover of the insolvent continent by the squid.

Bezczelnie zerżnąłem całą notkę, ale i tak macie motywację, żeby zajrzeć do oryginału… fajny obrazek. Indżoj.

Seria niefortunnych zdarzeń.

Dziwnie to wszystko się składa. Zdająca się zmierzać ku końcowi przepowiednia Malachiasza, koniec kalendarza Majów czy innych Czerwców [liczony – co trzeba faktycznie przyznać – różnorako], coraz częstsze znaki na niebie i ziemi wskazujące na możliwość globalnej megaruchawki [niekoniecznie wyłącznie finansowej] – ba! nawet globalne ocipienie [gdyby odłożyć na moment przesłanki poważne i skupić się na teoriach spiskowych] i przyszłoroczne ME w piłce nożnej na naszej ziemi… Your time is up, jak mawiała nasza anglistka, zabierając nam karteczki pod koniec sprawdzianu.