O żesz.

Nowe życie zaczęło się przy ulicznej reklamie biletów lotniczych. Kupił bilet do Indii. Żonie powiedział, że jedzie na kilka dni w góry, przemyśleć parę spraw, nabrać energii, odpocząć. Spakował bochenek chleba, jedną konserwę, kilka zupek w proszku i poleciał do Delhi. (…) Kilka dni zajęło mu oswajanie się z Indiami. Dopiero potem zadzwonił do żony. Nie uwierzyła. Myślała, że pije, gdzieś z kumplami w gołębniku. Najpierw groziła, potem prosiła, tłumaczyła, żeby nie pił, bo przecież bierze lekarstwa. Dopiero, kiedy w słuchawce usłyszała jakiegoś Hindusa, którego Mietek zaciągnął do telefonicznej budki i kazał mówić, dała wiarę mężowi.
– Jezus Maria – zalamentowała do słuchawki. Mietka zobaczyła dopiero za pół roku. [Źródło]

Fragment historii Mieczysława Bieńka. A Ty dalej boisz się zmienić pracę.

5 thoughts on “O żesz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s