Wieczorny ROTFL.

Te źródła żydowskie, to pewnie Flawiusz (mam nadzieję, że nie przekręciłem imienia). Dziś jednak wiemy, że jego tekst o Jezusie został… sfałszowany, gdzieś w Średniowieczu.

Pomiot liryczny w tym króciutkim wyimku prezentuje nam „core” gimnazjalnego ateizmu. Pisze cokolwiek, elementarnych rzeczy nie sprawdzi, ma nadzieję, że imienia nie przekręcił, ale generalnie i zasadniczo jest przeciw. Źródła nie podam, bo po pierwsze sami zaraz je zapewne podacie, a po drugie ktoś tu psiamać musi stać na straży poziomu, mharharharhar.

17 myśli w temacie “Wieczorny ROTFL.

  1. I kto to mówi – czołowy joggerowy specjalista od sensacji z jelita grubego wyjętych, obalanych zwykle w pół minuty przez wstukanie paru słów w Google. Przypowieść o szukaniu źdźbła w oku bliźniego sama się nasuwa.

    Polubienie

  2. Oj, a cóż takiego obaliłeś u mnie w pół minuty, z czego – jeśli sprawa była bezsporna i do czego nie miałem jakichkolwiek źródeł – nie wycofałem się z podkulonym ogonem?… Bo przecież obaj doskonale wiemy, że linki, które „obaliłeś” tylko dlatego, że przecież „tak być nie mogło / nie jest / nie będzie”, wsadzę sobie natychmiast w miejsce, w którym wg Ciebie rezydują moje „sensacje”… Dajesz.

    Polubienie

  3. Oj, a cóż takiego obaliłeś u mnie w pół minuty, z czego – jeśli sprawa była bezsporna i do czego nie miałem jakichkolwiek źródeł – nie wycofałem się z podkulonym ogonem?

    Podkulenie ogona po wpadce nie zmienia faktu, że do wpadki doszło – a że dochodziło wielokrotnie, podważać chyba nie zamierzasz, jeśli nie masz daleko posuniętej sklerozy.

    Polubienie

  4. Podkulenie ogona po wpadce nie zmienia faktu, że do wpadki doszło – a że dochodziło wielokrotnie, podważać chyba nie zamierzasz, jeśli nie masz daleko posuniętej sklerozy.

    Czy mógłbyś lenistwa umysłowego nie kompensować sobie konglomeratem insynuacji i argumentum ad baculum? To nie łamy „Gazety Wyborczej” i wypadałoby mieć czelność doprecyzować swoje wnioski, to już nawet insynuatorzy linkujący do „Bibuły” tak robią. Linki proszę, albo jest Was dwóch.

    Polubienie

  5. A propos „gimnazjalnego ateizmu”, hmm, czy w takim razie istnieje jakis inny niegimnazjalny i czy moglbys podac w miare znany, rozpoznawalny przyklad takiego ponadgimnazjalnego ateizmu?

    I o co wlasciwie chodzi, ze autor nie podal imienia, tylko walnal ksywke? Ze nie pokajal sie przed napisaniem tego i nie podparl zdania seria linkow nie do odparcia? Przeciez napisal powszechnie znana rzecz, fragment o Jezusie jest podwazany, bardzo niepewny i nie moze stanowic dowodu.

    Polubienie

  6. Czy mógłbyś lenistwa umysłowego nie kompensować sobie konglomeratem insynuacji i argumentum ad baculum? To nie łamy „Gazety Wyborczej” i wypadałoby mieć czelność doprecyzować swoje wnioski, to już nawet insynuatorzy linkujący do „Bibuły” tak robią. Linki proszę, albo jest Was dwóch.

    Linków nie chce mi się wydłubywać – nawet jeśli rzeczywiście masz sklerozę, to z pewnością pamiętasz wpis sprzed tygodnia o kotwicy Leppera, talibach w Klewkach i rzekomym braku śledztwa w tamtej sprawie (trzy wtopy w jednej notce, tylko pogratulować), niewiele dawniejszy o unijnym nakazie usuwania symboli narodowych ze strojów sportowców, rzekomą niemożność uzyskania obywatelstwa Izraela przez chrześcijan, atak Pudelka na Mellera, różne rewelacje okołosmoleńskie przeklejane totalnie bezrefleksyjnie, czy wreszcie wpis o śmierci Ratajczaka, gdzie AFAIR sam się przyznałeś do nieprzeczytania własnoręcznie podlinkowanego tekstu, w świetle czego niniejsza notka jest już nawet nie strzałem w stopę, tylko w oba kolana.

    Przykłady pierwsze z brzegu, jakie pamiętałem. Jeśli chcesz więcej, mogę oczywiście poguglać, ale wydaje mi się, że już w tej chwili jesteśmy na etapie kopania leżącego.

    Polubienie

  7. @tdudkowski: moim zupełnie prywatnym wyróżnikiem ateizmu gimnazjalnego jest imaginowanie sobie „poglądów” w oparciu o… właściwie nie wiadomo, o co. Może wspomniane „gdzieś, kiedyś”? Może medialne obrzucanie g* [danych oczywiście nie podam, ale dolary przeciw orzechom, że sednem g.a. dla wielu wiedzących niewiele jeszcze do niedawna był argument o o. Rydzyku „jeżdżącym Maybachem”]. Itd. itp. Ateizm ponadgimnazjalny to po prostu poglądy oparte na czymś więcej, niż na poziomie pn. „wiedza wyniesiona od kolegów z gimnazjum”. Oczywiście szanujemy go nieco bardziej, ale i nawet ten ateizm nie jest wolny od podstawowych błędów logicznych typu stosowanie metodologii nauk przyrodniczych do konstrukcji logicznych / teologicznych, no ale to już zupełnie inny temat i wielokrotnie wałkowany zarówno tu, jak i ówdzie.

    @Cichy:

    wpis sprzed tygodnia o kotwicy Leppera

    Poprawiłem się sam, nie idąc w zaparte – raz. Głównej myśli notki nie obaliło to ani na jotę [pisałem o reakcji mainstreamu, można doczytać] – dwa.

    trzy wtopy w jednej notce, tylko pogratulować

    Uch. Widzę, że tupetu Ci nie brakuje – niczym innym dziarskiego odpowiadania na swoje własne argumenty i ogłaszania tego jako sukces wyjaśnić nie potrafię, no i trzech „wtop” podobnych do notkowej doliczyć się nie umiem – ale takie teksty zachowaj sobie może jednak dla kogo innego.

    niewiele dawniejszy o unijnym nakazie usuwania symboli narodowych

    BEZCZELNIE ŁŻESZ JAK PIES, co może sprawdzić każdy zainteresowany:
    komentarz 15 i n.

    Nie dość, że nie pisałem ani słowem o nakazie usuwania, o czym zostałeś poinformowany, to jeszcze powielasz te brednie publicznie. To już zwyczajna bezczelność.

    rzekomą niemożność uzyskania obywatelstwa Izraela przez chrześcijan

    Gdzie? Primo oparłem się na linku. Secundo, mój komć # 25 zdawał się kończyć dyskusję…

    atak Pudelka na Mellera

    Gdzie wskazaną przez Ciebie recenzję Orlińskiego łyknąłem z marszu, a dalej była już tylko walka w parterze.

    czy wreszcie wpis o śmierci Ratajczaka, gdzie AFAIR sam się przyznałeś do nieprzeczytania własnoręcznie podlinkowanego tekstu

    Owszem. Mało tego, wytłumaczyłem to następująco [komć #5]:
    „Nie, nie raczyłem [przeczytać – przyp. 20111228]. Pisałem o nim tylko w kontekście metod przeciwników negacjonizmu. Częściowym uzasadnieniem mojego nieraczenia jest primo wzmianka, że mnie to nie interesuje [którą starannie pominąłeś], secundo zupełnie jakby inny temat tej notki…”

    Generalnie – słabo. Prośba o większą [ba! należytą] staranność pewnie przejdzie bez echa; cóż, linki podaję, kto zainteresowany, sam dojdzie prawdy. Indżoj.

    Polubienie

  8. Uch. Widzę, że tupetu Ci nie brakuje – niczym innym dziarskiego odpowiadania na swoje własne argumenty i ogłaszania tego jako sukces wyjaśnić nie potrafię, no i trzech „wtop” podobnych do notkowej doliczyć się nie umiem

    Fałszywa analogia z kotwicą, fałszywa analogia między talibami w Klewkach a tajnymi więzieniami CIA, wtopa z rzekomym brakiem śledztwa – jakby nie liczyć, wychodzi trzy. A wszystkie łatwe do uniknięcia, gdybyś poświęcił chwilkę na sprawdzenie co piszesz.

    BEZCZELNIE ŁŻESZ JAK PIES, co może sprawdzić każdy zainteresowany:

    OK, faktycznie, nie nakaz, tylko zalecenie. Co w najmniejszym stopniu nie zmienia faktu, że była to bujda na resorach, a wyguglać rzeczoną propozycję po nazwisku jej autora można było w pół minuty.

    Primo oparłem się na linku.

    Do tak szacownego źródła jak Bibuła – no faktycznie, szczyt rzetelności, jak ja w ogóle śmiem wymagać czegoś więcej.

    Gdzie wskazaną przez Ciebie recenzję Orlińskiego łyknąłem z marszu

    Po raz kolejny: przyznanie się do wtopy nie zmienia faktu, że do niej doszło, a uniknąć jej mogłeś symbolicznym użyciem Google.

    a dalej była już tylko walka w parterze.

    Na parterze to tam był tylko jeden z nas;-P. Gdybyś nie pamiętał, rzekomy „atak” polegał na jednorazowym wymienieniu nazwiska w zupełnie neutralnym kontekście. A do sprawdzenia tego faktu nie musiałeś nawet zaprzęgać Google, wystarczyło kliknąć link w tekście, na który się powoływałeś.

    „Nie, nie raczyłem [przeczytać – przyp. 20111228]. Pisałem o nim tylko w kontekście metod przeciwników negacjonizmu. Częściowym uzasadnieniem mojego nieraczenia jest primo wzmianka, że mnie to nie interesuje [którą starannie pominąłeś], secundo zupełnie jakby inny temat tej notki…”

    Jak już wtedy odpowiedziałem, o rzekomych metodach była tam ledwie wzmianka. Zresztą, co za różnica – link wstawiłeś, jak mniemam, dobrowolnie i celowo, a przeczytać go choć pobieżnie nie raczyłeś. Już samo to stawia Cię dość daleko w kolejce do wytykania komukolwiek niestaranności w sprawdzaniu faktów, nie mówiąc o pozostałych wspomnianych failach, będących zaledwie szczytem góry lodowej – a gdybym jeszcze zaczął wyliczać, ile razy na elementarnych zaniedbaniach złapał Cię Czajna czy jeszcze ktoś inny, to dnia by mi chyba nie starczyło.

    Polubienie

  9. @torero: Ateizm, ktory doskonale rozumie iz religia nie ma nic wspolnego z logika i rozsadkiem i uzywa dyrdymalow przeciwko dyrdymalom jest zabawka dzentelmenow popijajacych whisky z prawie pustych szklaneczek, tymczasem w realnym swiecie mamy do czynienia z religia ktora nieustannie zahacza o realny swiat. Ale mniejsza o to. Ja sie chcialem zapytac co w cytowanej przez Ciebie wypowiedzi jest tak ze sie wyraze „gimnazjalne”. Przeciez wiadomo do czego sie jej autor odnosi, jakiego Flawiusza ma na mysli, jaki slynny fragment tekstu i generalnie ma racje wytykajac jego slabosc jako dowodu. To byla potoczna wypowiedz, zawarta w komentarzu a nie kluczowy element dysertacji doktorskiej. Wiec reasumujac – co tam jest takiego ze az o wpis na blogu sie prosi?

    Polubienie

  10. @tdudkowski:

    Ateizm, ktory doskonale rozumie iz religia nie ma nic wspolnego z logika i rozsadkiem i uzywa dyrdymalow przeciwko dyrdymalom jest zabawka dzentelmenow popijajacych whisky z prawie pustych szklaneczek (…)

    Cóż, odbieram to jako stwierdzenie wyprzedzające wobec innego:
    http://torero.jogger.pl/2009/11/22/slowo-na-niedziele/ 😉

    Wiec reasumujac – co tam jest takiego ze az o wpis na blogu sie prosi?

    Ajtam. Po pierwsze, pochlebiasz mi. Jakaś selekcja tu jest, ale te zapiski nie są aż tak mocno ekskluzywno – selektywne, żeby na zamieszczenie tutaj czegokolwiek potrzebne było jakieś wielkie „aż” [tym bardziej, że osoby Publikatora domyślamy się tu chyba wszyscy i dał się On poznać jako ten, które wystające gdzieniegdzie w swoich wypowiedziach „aże” starannie tłamsi pod pretekstami dowolnymi]. Po drugie, swoją formą ów cytat – na zasadzie luźnego skojarzenia, jakżeby inaczej – przypomina mi mojego kolegę, z którym toczyłem boje światopoglądowe, pacholęciem licealnym jeszcze będąc. Kolega natenczas był archetypem MWzWMa. Przedyskutowałem z nim swego czasu parę godzin na temat bezsensu ZUSu, on go bronił, ponieważ oczywiście konserwowała go wtedy bodajże UD czy inny pomiot piekielny. Twardo był za jego utrzymaniem. Gdy po dłuższym czasie spytałem grzecznie: „Weź wytłumacz mi proszę, dlaczego tych pieniędzy nie mogę odkładać sobie sam, tylko muszę korzystać z pomocy państwa, które nie potrafi nawet odłożyć ich na oddzielną kupkę?”, usłyszałem zdziwione „A jak teraz jest?” I tym sposobem okazało się, że kolega w ferworze gorrrącej polemiki nie zdążył przeczytać o podstawach merytorycznych. Notkowy cytat oczywiście tego nie dowodzi – koniec końców Flawiusz nigdy nie figurował chyba w kanonie wykształcenia ogólnego – ale mimo wszystko wzmianki typu „cośtam powiedział Seneca [nie wiem, jak to się pisze]” słabo brzmią raczej. Oczywiście to kwestia brzmienia, nic [albo przynajmniej niewiele] więcej.

    Polubienie

  11. @Cichy:

    Fałszywa analogia z kotwicą, fałszywa analogia między talibami w Klewkach a tajnymi więzieniami CIA, wtopa z rzekomym brakiem śledztwa

    Zauważyłem brak śledztwa, odnośnie dwóch pozostałych – zwykłe DGCC [aka Twoje żałośliwe „analogia jest błędna! analogia jest błędna!”]. Odczep się.

    BEZCZELNIE ŁŻESZ JAK PIES, co może sprawdzić każdy zainteresowany:

    OK, faktycznie, nie nakaz, tylko zalecenie.

    Masz czelność zarzucać mi cokolwiek, a sam nie potrafisz nawet dokładnie przepisać swoich niegdysiejszych komentarzy? Czyżbyś pisał coś o belce i źdźble? Dziękuję za uwagę.

    Primo oparłem się na linku.

    Do tak szacownego źródła jak Bibuła – no faktycznie, szczyt rzetelności, jak ja w ogóle śmiem wymagać czegoś więcej.

    Och. W takim razie kolejny cytat, tym razem z TWOJEGO blogaska:
    http://cichyfragles.pl/2011/11/18/obietnice-tuska-na-druga-kadencje/#komentarze mój komć # 6 i n. Zarzuciłem Ci, że jeździsz po „Bibule” nie dostrzegając, że ona tylko to przedrukowuje, odpowiedziałeś, że nie zauważyłeś, że to przedruk. Teraz też oczka nie dopisały?…

    Gdzie wskazaną przez Ciebie recenzję Orlińskiego łyknąłem z marszu

    Po raz kolejny: przyznanie się do wtopy nie zmienia faktu, że do niej doszło, a uniknąć jej mogłeś symbolicznym użyciem Google.

    Ty w samym tym wątku przyznałeś się już do kilku, a ja dopiero przed chwilką napisałem o belkach i drzazgach. Doceń to.

    A PS merytorycznie: „symbolicznie” nie znalazłem żadnej recenzji WO, jedynie link do „Feminoteki”, a tego ścierwa żadną miarą do mainstreamu zaliczyć nie można. Wychodzi więc znów na moje, o Mellerze w kontekście buahaha rasistowskich konotacji Kydryńskiego przed jego rantem na Platformę nie napisało nic mainstreamowego, co możnaby znaleźć „symbolicznym” guglaniem. Chyba że wrócimy do wątku i spróbujesz mi jednak udowodnić coś przeciwnego.

    No i Feminoteka nie pisała przecież niczego o Mellerze, tylko o Kydryńskim. Mellera zaczęto z tym wiązać dopiero wtedy, kiedy ośmielił się bluznąć na Partię.

    Jak już wtedy odpowiedziałem, o rzekomych metodach była tam ledwie wzmianka.

    Notka była o śmierci Ratajczaka, nie o jego odnoszeniu się do negacjonizmu, i Twoje czepialstwo jest OKDP. Czytam i odnoszę się do tego, co jest mi w danym momencie potrzebne, nie bądź śmieszny.

    Jeszcze raz przeklejam moją ówczesną odpowiedź:
    „(…) Pisałem o nim tylko w kontekście metod przeciwników negacjonizmu. Częściowym uzasadnieniem mojego nieraczenia jest primo wzmianka, że mnie to nie interesuje [którą starannie pominąłeś], secundo zupełnie jakby inny temat tej notki…”

    Już samo to stawia Cię dość daleko w kolejce do wytykania komukolwiek niestaranności w sprawdzaniu faktów,

    Nic mnie nie stawia. Pilnuj szewcze kopyta i dobieraj staranniej argumenty, bo Twoje słabe są. I doceń, że osią argumentacji w przeciwieństwie do Ciebie nie robię zarzutu „jesteś zły, jesteś nierzetelny, nie myślisz jak ja”, powtarzanego po tysiąc razy z nadzieją, że za którymś razem nie będziesz miał cierpliwości, znudzi Ci się polemika i zostanie na moim.

    Odstąp, samemu zacznij pisać tak, żeby nie można było wściubić szpilki, wtedy pogadamy.

    Polubienie

  12. odnośnie dwóch pozostałych – zwykłe DGCC

    Nie, nie żadne DGCC. Analogie były bzdurne, co komentatorzy wypunktowali ponad wszelką wątpliwość.

    Masz czelność zarzucać mi cokolwiek, a sam nie potrafisz nawet dokładnie przepisać swoich niegdysiejszych komentarzy? Czyżbyś pisał coś o belce i źdźble? Dziękuję za uwagę.

    Jak wspomniałem parę komciów temu, przykładami sypnąłem z pamięci, a tą nie dysponuję tak sprawną, żeby pamiętać każdy niuans dyskusji sprzed tygodni czy miesięcy. Dla meritum nie miało to żadnego znaczenia, w przeciwieństwie do Twoich wpadek, dotyczących zwykle samego sedna sprawy.

    Zarzuciłem Ci, że jeździsz po „Bibule” nie dostrzegając, że ona tylko to przedrukowuje, odpowiedziałeś, że nie zauważyłeś, że to przedruk. Teraz też oczka nie dopisały?…

    Nie ukrywam, że jestem krótkowidzem. A na poważnie: niech będzie, że do Frondy, źródło tak samo szacowne jak Bibuła. Mam nadzieję, że na tym zakończymy łapanie się za słówka.

    A poza tym: dobrym zwyczajem jest linkowanie do źródła, a nie do jakiegoś przedruku.

    „symbolicznie” nie znalazłem żadnej recenzji WO, jedynie link do „Feminoteki”, a tego ścierwa żadną miarą do mainstreamu zaliczyć nie można. Wychodzi więc znów na moje, o Mellerze w kontekście buahaha rasistowskich konotacji Kydryńskiego przed jego rantem na Platformę nie napisało nic mainstreamowego, co możnaby znaleźć „symbolicznym” guglaniem.

    Hę? Proszę, przetłumacz ten wywód na polski, bo za diabła nie rozumiem, co „mainstreamowość” Feminoteki ma do rzeczy i co tu niby wychodzi na Twoje.

    Mellera zaczęto z tym wiązać dopiero wtedy, kiedy ośmielił się bluznąć na Partię.

    Nie, nie zaczęto. Tekst w Pudelku (BTW: czy mam rozumieć, że Pudelek to mainstream?) nie zawierał ani cienia sugestii, że Meller miał coś wspólnego z treścią wypocin Kydryńskiego.

    Notka była o śmierci Ratajczaka, nie o jego odnoszeniu się do negacjonizmu

    To było nie zamieszczać linku. Zamieściłeś, to cierp, zamiast się tłumaczyć, że czymś tam się nie interesujesz, bo to naprawdę niepoważne.

    Nic mnie nie stawia. Pilnuj szewcze kopyta i dobieraj staranniej argumenty, bo Twoje słabe są. I doceń, że osią argumentacji w przeciwieństwie do Ciebie nie robię zarzutu „jesteś zły, jesteś nierzetelny, nie myślisz jak ja”, powtarzanego po tysiąc razy z nadzieją, że za którymś razem nie będziesz miał cierpliwości, znudzi Ci się polemika i zostanie na moim.

    Pff. Wskazałem kilka wpadek tak ewidentnych, że ciągnięcie tej dyskusji zakrawa na masochizm z Twojej strony. W żadnym przypadku nie było to jakieś „nie myślisz tak jak ja”, tylko konkretne fakty, których ponad wszelką wątpliwość nie sprawdziłeś, a które (poza sprawą Ratajczaka) były głównym lub wręcz jedynym tematem notek.

    Odstąp, samemu zacznij pisać tak, żeby nie można było wściubić szpilki, wtedy pogadamy.

    Ani myślę twierdzić, że jestem doskonały – ale pod względem kalibru i częstotliwości wpadek na tle „nie chciało mi się sprawdzić w Google / kliknąć w link” akurat bardzo, ale to bardzo mi daleko do Ciebie.

    Polubienie

  13. Cichy, w kwestii ogarniania i możliwości akceptacji cudzej argumentacji przegrywasz sromotnie nawet z płytą gipsowo – kartonową.

    Idę się luzować, a Ty możesz na dole powtórzyć jeszcze parędziesiąt razy, jakiż to jestem masakrycznie nierzetelny i jak nieporównanie bardzo jesteś lepszy ode mnie. Ba, jest to nawet wskazane, bo Tobie jak widać robi się od tego zdecydowanie lepiej, a ja przecież ani trochę nie poczuję się gorzej, więc suma dobra w układzie wzrośnie.

    Szczęśliwego Nowego Roku!

    Polubienie

  14. Cichy, w kwestii ogarniania i możliwości akceptacji cudzej argumentacji przegrywasz sromotnie nawet z płytą gipsowo – kartonową.

    Nie sposób zaprzeczyć nie kłamiąc przy tym…

    Polubienie

  15. Zacytowany przez ciebie Torero (mam nadzieję, że nie przekręciłem nicku) tekst, to fragment komentarza. O tym łaskawie nie wspomniałeś. A powinieneś, bo tak się składa, że udzielałem go pisząc szybko i bazując wyłącznie na mojej pamięci. Imienia historyka nie przekręciłem, ale pewnie tego nie sprawdziłeś.
    Druga rzecz, zarzucasz mi, cytuje: „elementarnych rzeczy nie sprawdzi”, co jest błędem, bo sprawdziłem to już dawno temu. Zawracam tu uwagę, że nie podjąłeś tu żadnej polemiki, ani nie podałeś kontrargumentów, ani nawet tym bardziej żadnych źródeł. Żałosna próba „a po przedrzeźniam, może nie zauważą, że nie mam nic konkretnego do napisania”. Podkreśla to szczególnie zdanie o tym, co zwiesz „core gimnazjalnego ateizmu” – czyste „lamerstwo” (by udowodnić, że nie tylko ty znasz angielski), nie potrafisz odeprzeć ataków pierwszego lepszego gimnazjalisty – jak więc siebie określisz? „Przedszkolny obrońca wiary katolickiej”? No ale dość już o tym. Nie przeglądałem zbyt wnikliwie komentarzy, ale zauważyłem, że już w pierwszym zarzucono ci „przyganiał kocioł garnkowi”. Ba, nawet dobiję cię mocniej i przytoczę (bazując na pamięci, a co?) tytuł filmu, gdzie między innymi możesz znaleźć tą informację o Flawiuszu – „Bóg, którego nie było” – film może i jest dość jednostronny, ale jak na razie wystarczy.
    Podsumowując: ponownie (tak, zaglądam tu do ciebie, przecież od czasu do czasu) nie wykazałeś się.

    Polubienie

  16. @torero: A nie, nie mialem takiego skojarzenia. Z czym mi sie kojarzy rzymski katolicyzm nie bede pisal bo costam-costam. A wejscie na grunt metafizyki w dyskusji na temat religii mialoby byc moze sens gdyby ona sie tego gruntu trzymala. Ale to tez inna sprawa.

    Co zas do naszych baranow czyli Flawiusza i Seneki to tak sie sklada, ze w dyskusji o historycznosci Jezusa, w ogole o tym czy istnial, a jesli tak to ile mial wspolnego z przekazem biblijnym, a jesli tak to konkretnie z ktorym itd – jest zaledwie kilka, na palcach jednej reki mozna je policzyc, zrodel pozachrzescijanskich, ktore dotycza istnienia, nie samego nawet Jezusa co chrzescijan. Przekaz zas Flawiusza zajmuje wsrod nich miejsce szczegolne, bo wyjatkowo mowi o Jezusie wprost, tyle ze w sposob odejmujacy temu fragmentowi wiarygodnosci – cala skomplikowana dyskusje masz tu Josephus on Jesus. I wydawalo mi sie ze kazdy kto interesuje sie ta kwestia z takich czy innych powodow slowa kluczowe „Flawiusz o Jezusie” powinien znac i kojarzyc. Sigvatr kojarzy, ja kojarze, nie kojarzysz zas Ty, obronca religii, ktory z wlasnego rozbawienia niewiedza piszacego o Jezusie uczynil temat wspisu. Jednak Czechowa trywializujac – z samego siebie sie smiejesz. I tak to wlasnie wyglada.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s