KISS.

Dałem do naprawy Renię. Pomiędzy innymi felerami losowo przestawała trąbić. Panowie z warsztatu wzięli ją do środka i stwierdzili, że pipczy, więc odstawili ją na pole [sic!], a ona… przestała pipczeć. Panowie sprawdzili zwijacz [czy jak się to nazywa], elektrykę, kable, styki i wszystko inne, co przyszło im do głowy, klakson dalej nie działał. W ciężkiej desperacji wymienili sam klakson… i Renia odzyskała swój sygnał dźwiękowy. Unfuckingbelievable, rzekłbym.

* * *

Narzekacie, że na blogach brakuje gotowych pomysłów na biznes? Voila. Zróbcie dokumentację, zlećcie w Chinach i sprowadzajcie kompletny wlot powietrza do meganki. Plastikowy wytłok na skrzynkę, ze 30cm rury dostarczającej powietrze [filc? na drucianym szkielecie] i jeszcze prostszy chwytak rury z drugiej strony instalacji, materiał nie powinien kosztować imrho ponad 10-20pln. W detalu – sądząc po cenach zbliżonych skomplikowaniem i materiałem wynalazków w Castoramie. Oryginał Renault > 500 zł, jakiś nieuchwytny zamiennik – 120 pln, a mimo bandyckich cen – idą jak woda, bo psują się często. Na szczęście z pomocą mechanika z ludzkimi odruchami odkryłem jakiś czas temu taśmę izolacyjną…

UPDATE: oho, zdrożało. Standardowa praktyka #1: zmienili numery części, a za tym poszła podwyżka, że niby nikt się nie zorientuje. 580. Teraz nie macie już wymówki, żeby nie otwierać własnego biznesu.

21 myśli w temacie “KISS.

  1. Wynalazki z Castoramy różnią się od plastików do Renault tym, że te drugie mają specjalne atesty. Dzięki czemu nawet pięć LEDów z kablem kosztuje 200zł, chyba że ma dopisek „sprzęt oświetleniowy do wystaw sklepowych, nie używać jako świateł dziennych”.

    Polubienie

  2. W przypadku francuskich samochodów to najrozsądniej jest mieć chyba drugie na części. :>

    Powiedział, co wiedział… Za wyciek oleju [połączony z CAŁKOWITĄ wymianą rozrządu], wspomniany klakson, uszczelnienie podsufitki i dwie lampki kierunkowskazów zapłaciłem razem z częściami prawie dokładnie 1k. Taką większą naprawę robię na ogół raz na 9-12 mcy, poza tym nie zaglądam do bebechów. Auto ma 12 lat. Żadna z dwóch moich renówek NIGDY nie zepsuła się na trasie w stopniu uniemożliwiającym jazdę; łącznie przejechałem nimi jakieś 80k – niewiele, ale jakaś próbka statystyczna jest. W przeciwieństwie do salonowych VW czy innych fiatów znajomych.

    A Ty? Jeździsz autem francuskim czy wozem drabiniastym? :>

    Wynalazki z Castoramy różnią się od plastików do Renault tym, że te drugie mają specjalne atesty. Dzięki czemu nawet pięć LEDów z kablem kosztuje 200zł, chyba że ma dopisek „sprzęt oświetleniowy do wystaw sklepowych, nie używać jako świateł dziennych”.

    A pewnie, że atesty są, tylko nie jestem pewien, czy wymagają ich w przypadku każdej części. Naprawdę nie podejrzewam, żeby wszystkim ludziom ściągającym hurtowo każdą chińszczyznę chciało się robić jakiekolwiek atesty…

    Polubienie

  3. Powiedział, co wiedział… Za wyciek oleju [połączony z CAŁKOWITĄ wymianą rozrządu], wspomniany klakson, uszczelnienie podsufitki i dwie lampki kierunkowskazów zapłaciłem razem z częściami prawie dokładnie 1k. Taką większą naprawę robię na ogół raz na 9-12 mcy, poza tym nie zaglądam do bebechów. Auto ma 12 lat. Żadna z dwóch moich renówek NIGDY nie zepsuła się na trasie w stopniu uniemożliwiającym jazdę; łącznie przejechałem nimi jakieś 80k – niewiele, ale jakaś próbka statystyczna jest. W przeciwieństwie do salonowych VW czy innych fiatów znajomych.

    Hm, dwunastoletni samochód, wymiana rozrządu i naprawy prawie dwa razy w roku. Za 1k. I zrobione 80k dwoma samochodami.

    No to teraz ściągnięcie na ziemię: poprzedni samochód, Mercedes-Benz W123, popularna „Beczka”. 30 lat w momencie zakupu, 34 lata w momencie sprzedaży. 60k zrobiłem w pierwszym roku jazdy, potem jakoś lekko ponad 30k rocznie. Naprawy, których dokonałem: wymiana tarczy sprzęgła (siedziała oryginalna tarcza, od nowości) – 120 zł, wymiana górnego, przedniego wahacza – 80 zł, wymiana tulejek wahacza tylnego – 20 zł, wymiana szczotek rozrusznika, coś przy alternatorze – razem ze 40 zł. Wychodzi jakieś 300 zł, mogłem zapomnieć o paru pierdołach, które zamknęły się w kolejnych 100-150 zł. Tak – to były jedyne naprawy w ciągu tych czterech lat mojej kadencji, i nie zajeżdżałem tego samochodu, dbałem o niego, bo w końcu dużo jeżdżę.
    Teraz jeżdżę nieco młodszym W124 (17 lat), i oprócz wymiany kabli (które były bolączką silnika M104) za ~300 zł nie naprawiałem nic.
    Serio – może to kwestia przyzwyczajenia z Twojej strony, ale są samochody, którymi da się jeździć bez robienia dwóch napraw rocznie za 1k.

    Polubienie

  4. Rozrząd – który stanowił lwią część naprawy, musiałbym popatrzeć do rachunku – wymieniałem dla bezpieczeństwa i w ramach eksploatacji, nic mu nie było. W Twoich rachunkach tego nie widzę, meśki mają rozrząd niezniszczalny? :O
    W ramach tych napraw liczę również np. wymianę oleju, filtrów i takich tam, których Ty nie uwzględniłeś.
    Wszystkie naprawy zawieszenia obu reni, które kojarzę, to zdaje się raz tylko końcówki drążka 🙂
    Porównałeś mój samochód z 35-letnim Mercem. Kapkę nieuczciwe. Chcesz porównania z dziesięcioletnim BMW, niekoniecznie topowym?… Tam wystarczy jedna naprawa, żeby koszt przeważył parokrotnie. Podejrzewam, że ze wszystkimi szwabami [może poza golfem :P] w podobnym wieku wynik nie byłby taki „oczywisty”…

    Polubienie

  5. Z tego co pamiętam Merc ma łańcuch, więc 200k lekką ręką. Przy pasku praktycznie co 50k powinien być wymieniany profilaktycznie. Do tego beczka to disel i jeżeli się dba, to starczy na zawsze. Nowe benzyniaki to 5 letnie samochody i powinny iść do wymiany. Tak, że te 12 lat i to francuzem… nono, gratulacje!

    Polubienie

  6. Ford Mondeo – linka podnosząca półkę nad bagażnikiem – coś ca 50PLN (kawałek sznurka z plastikowym oczkiem na końcu), w każdym razie taniej dostałem amortyzator (zamiennik) od klapy tegoż bagażnika. Oczywiście, horrendalnie drogi sznureczek można zastąpić zwykłym sznurkiem z pasmanterii, o dwa rzędy wielkości tańszym. I bez plastikowego oczka, które znów może pęknąć.

    Polubienie

  7. @zdz:

    Hmm, klakson? Pewnie nawet bym nie zauważył, że nie działa – użyłem może ze 3 razy. Rzadziej niż raz na rok.
    Gdzie Ty jeździsz, że aż tak potrzebny?

    Nigdzie nie pisałem, że mi AŻ TAK potrzebny. Nie jestem typem buraka, trąbiącego w korkach, ani nie jeżdżę 60 kmph jednokierunkową na szerokość auta [choć wczorajszy dzień i incydentalną jazdę na pamięć pomińmy milczeniem… :P]. Używam go jakoś góra kilka razy w mcu. Po prostu lubię mieć auto sprawne w każdym istotnym elemencie, a nie na zasadzie „nie ma takiej potrzeby”. Bo potrzeba – szczególnie przy klaksonie – kiedyś może się błyskawicznie pojawić.

    @a_patch: dziękuję 🙂 Auta na razie nie zamierzam zmieniać… moją poprzednią iirc 17 letnią r19 sprzedałem tylko i wyłącznie dlatego, że po urwaniu rury [z winy wertepu 😉 nie auta per se!] facet stwierdził, że rama nie zawiera elementów metalowych nieskorodowanych, zdolnych *jeszcze* utrzymać nowe mocowanie rury 😉 Ale silnik i cała reszta były nie do zajechania.

    Zresztą o czym my tu mówimy? Nie dbałem o nią jakoś bardzo szczególnie, ale gdyby nie ten wydech, blachy spokojnie wytrzymałyby do dwudziestki bez ostentacyjnych plam rdzy czy wiązania sznurkiem czegokolwiek. A jadąc z czymśtam do blacharza zadzwonił kiedyś do mnie kumpel, chcący wziąć jego adres, bo wskutek rdzy potrzebował zmienić drzwi w swoim Punto. Pięcioletnim, salonowym.

    @vmario: a wiesz, że mi to też dokucza? Ta sama linka w mojej reni tak się dziwnie ściągnęła, że przy podnoszeniu klapy wywala mi półkę z zawiasów 🙂 Albo klapa po wymianie sprężyn bardziej idzie w górę 🙂

    Polubienie

  8. @Dandys: wedle mojej najlepszej wiedzy rozrząd w paskowcach wymienia się – wg reguł sztuki – w komplecie, razem z rolkami, napinaczami i całą resztą. Albo ktoś mnie okrutnie okłamał.

    btw. Naprawdę napisałem o końcówkach drążka w kontekście zawieszenia? Nie mogę w to uwierzyć 😀

    Polubienie

  9. @torero, @Dandys Nie, nie okłamał i z reguły wymienia się komplet już w momencie kupna używanego auta neizależnie od przebiegu i od tego co poprzedni właściciel mówi. Inaczej może się to skończyć się z z dziurą w bloku (z autopsji – w drodze na lotnisko).

    Polubienie

  10. @torero: nad tym to się zaczynam poważnie zastanawiać. Wychodzi na to, że nie mam szczęścia do „względnie nowych” aut. Czteroletni Focus i silnik mu cieknie. Kropelkami, ale zawsze. 3,5, czy 7 letnia gwarancja wygląda ciekawie, zwłaszcza, że człowiek teraz nastawia się wymianę samochodu co 5 lat.

    Polubienie

  11. @a_patch: Czekaj, nie ogarniam. Skoro wiesz, że mu cieknie, i zapewne wiesz skąd, to gdzie leży problem z naprawą?

    Gwarancja może i nie wygląda głupio, ale OTOH spróbuj wpaść w naprawę niegwarancyjną i nie kupić oryginału albo nie skorzystać dobrowolnie z usług nieautoryzowanej ASO…

    @lRem: na podobnej zasadzie nasi żółci bracia produkowali kiedyś telewizory 😉

    Polubienie

  12. @torero no właśnie nie wiem skąd, byłem u dwóch mechaników. Obaj otworzyli silnik i nic nie znaleźli. Gdyby to byl mój stary Taununs, to pewnie sam by się za to zabrał, ale te nowe cacka są niedostępne jak cholera bez specjalnych narzędzi, kluczy i komputerów. Stawiam na śruby dociskające głowicę, ale nie mam kluczy by ją odkręcić… na razie dałem sobie spokój. Kompresja jest OK, moc OK, spalanie OK, tylko teren znakuje (znaczy?)…

    Tego też nie jestem pewien, tzn słyszałem, że musisz sprawdzać auto w certyfikowanym serwisie, ale nie musi to być koniecznie serwis salonu firmowego. Części pewnie muszą być oryginalne, ale można je kupić samemu.

    Polubienie

  13. @a_patch: podane przez Ciebie objawy wskazują imo na konieczność wymiany… mechanika 😀 Luzik, w zeszłym roku też miałem coś z silnikiem i obdzwoniłem chyba z pięć warsztatów w CK grajdole, zanim któryś się zainteresował i odważył. Patrzyłeś po ogólnych warsztatach czy specjalizujących się [nie mam na myśli certyfikacji, tylko deklarowaną specjalizację]?

    Do kupna salonowca nie przekonanie mnie, choćby skały pękały – przynajmniej w najbliższych paru latach. Jeszcze nie upadłem na głowę tak mocno, żeby kupować auto, które przez rok traci ok. 25% wartości, a dodatkowo trzeba się trząść o każdą pierdołę i modlić się o awarie tylko objęte gwarancją. Tym bardziej, że kuzyn z kompem diagnostycznym w przypadku nowych zakupów czuwa 🙂

    Polubienie

  14. Niesetety nie jest tak pieknie. Na szukanie mechanika nie mam za bardzo czsu a i samochod jest niezbedny a nie kazdy mechanik zapewnia auto zastepcze. Nie ma haka zebym przezyl w tej dzungi bez auta przez trzy dni.

    Przyznam ci racje ale tylko polowicznie. Nowe auto raczej sie nie zepsuje. wieloletnie jest powiedzmy sprawdzone, ale te sredniewiekiem (2-6 lat) to wielka niewiadoma.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s