Lubię wolniej.

Takiej treści naklejkę [odnoszącą się do powolnej jazdy samochodem, żeby nie było niedomówień] zobaczyłem dzisiaj przyklejoną na tylnej klapie czegośtam, jadącego przede mną. I zacząłem się zastanawiać. Owszem, czasem warunki zmuszają nas do niespiesznej jazdy, ale żeby zaraz to lubić i się tym chwalić? Wychodzi na to, że bezambitne karzełki stają się liczącym się targetem marketingowym, przynajmniej na tego typu naklejki. Tylko czekać, aż pojawią się „Kocham swoją mikroskopijną pensję za 12 godzin w robocie”, „Mam 5 cm i dobre serce” oraz „Żona mnie bije, ale za to nie przepija wypłaty”.

19 thoughts on “Lubię wolniej.

  1. Autostrada to autostrada. Tam się jeździ szybko, bo od tego właśnie one są i tam właśnie zbyt wolna jazda może czasem wręcz okazać się niebezpieczna. Na pozostałych drogach zwykle jednak jest odwrotnie, więc na nich nie widzę żadnej potrzeby, by reperować swoje ego pokazywaniem wszystkim, jakie to się ma jaja do szybkiej jazdy kiedy nie ma realnej potrzeby do pośpiechu.

    Lubię to

  2. Na pozostałych drogach zwykle jednak jest odwrotnie, więc na nich nie widzę żadnej potrzeby, by reperować swoje ego pokazywaniem wszystkim, jakie to się ma jaja do szybkiej jazdy kiedy nie ma realnej potrzeby do pośpiechu.

    To nie jest kwestia jaj. Pojeździsz parę razy służbowo przez pół Polski [szczególnie DO domu], to wrócimy do rozmowy o genitaliach, realnych potrzebach i relaksowaniu się za kółkiem.

    Aha, nie uważam się za tzw. wariata drogowego, parę razy zdarzyło mi się jechać krajówką 30 kmph, wlokąc za sobą półkilometrowy korek, acz do ograniczeń prędkości stosunek mam raczej ambiwalentny. Ale w ŻADNYCH okolicznościach CHLUBIENIA SIĘ zamiłowaniem do powolnej jazdy nie zamierzam uważać za coś normalnego 🙂

    Lubię to

  3. Pojeździsz parę razy służbowo przez pół Polski [szczególnie DO domu], to wrócimy do rozmowy o genitaliach, realnych potrzebach i relaksowaniu się za kółkiem.

    Zamierzasz przykleić nalepkę o treści „Lubię dalekie podróże służbowe”? Chyba nie mówimy o konieczności, tylko o preferencjach.

    A argumenty za budową autostrad Was przekonują, czy uważacie to tylko za element kampanii wyborczej?

    Droga inwestycja, ale wygodna. Szkoda tylko, że w Szczecinie jest tylko jedna – w kierunku Berlina.

    Lubię to

  4. @klausa:

    Aha, nie uważam się za tzw. wariata drogowego

    Nikt się nie uważa. I w tym właśnie leży problem.

    Czyżbyś z tego wywodził, że jednak nim jestem? Gratulacje. W takim razie wszyscy nimi jesteśmy – oczywiście poza tymi, którzy się za takich uważają.

    @remiq:

    Zamierzasz przykleić nalepkę o treści „Lubię dalekie podróże służbowe”? Chyba nie mówimy o konieczności, tylko o preferencjach.

    Moją preferencją jest dotarcie z punktu A do punktu B w możliwie – ograniczonym warunkami drogowymi, stanem dróg, pogodą, moimi umiejętnościami i poczuciem bezpieczeństwa, a czasem nawet przepisami – najkrótszym czasie. I zdaje się, że temu właśnie pierwotnie miał służyć samochód. Od cieszenia się z powolnego pokonywania odległości to góry są.

    Aha – i jeszcze jedno. W zasadzie ta kwestia podpadałaby pod DGCC… gdyby dobrowolne umiłowanie powolnej jazdy jednego nie przekładało się na przymusowe umiłowanie powolnej jazdy czasem kilkudziesięciu innych.

    Czy zastanawiałeś się, że wskutek Twojego cieszenia się niewymuszoną niespieszną jazdą [bo wymuszona warunkami, pogodą, etc. to zupełnie inna sprawa, czego zdajecie się nie dostrzegać, bo tak Wam w dyskusji wygodniej] ktoś za Tobą zobaczy się ze swoimi dziećmi np. piętnaście minut później?

    Lubię to

  5. Nie mam zamiaru oceniac przez internet twoim umiejetnosci za kolkiem – wiem jedynie ze deklaracje w stylu ‚nie uwazam sie za wariata drogowego’ polaczone z pogladem ktory mozna podsumowac ‚ludzie jezdzacy wolno to idioci’, nie wrozy niczego dobrego. I nie wiem co ma do tego jazda w zlych warunkach – jezeli postulowalbys szybka jazde w nich, to znaczyloby ze jestes skrajnym kretynem, a wbrew pozorom Cie o to nie posadzam. Ty z kolei zdajesz sie zapominac, ze istnieje cos takiego jak manewr wyprzedzania.

    Lubię to

  6. Poza przypadkami ekstremalnymi nie mam w zwyczaju wyzywać nikogo publicznie od idiotów; pomiędzy kwestionowaniem sensowności czyichś przekonań a jazdą ad personam widzę jednak różnicę. Umiłowanie wolnej jazdy jest jak dla mnie kuriozalne, ale – jak napisałem – DGCC… o ile nie musiałbym za kimś takim wlec się czasem kilkanaście minut. A czasem muszę, nie mogąc wyprzedzić, ot co. A czasem – pośród ogółu jadącego średnio znacznie szybciej – wolna jazda oznacza nawet niedostosowanie prędkości do sytuacji na drodze i stwarza dodatkowy stres i niebezpieczeństwo.

    Aha, remiq & dos: czy na tych nielicznych autostradach pomykacie / pomykalibyście zgodnie z przekonaniami 70 kmph [wolno Wam!], czy jednak odkładacie / odłożylibyście je do kąta i deptalibyście w okolicach 120 kmph?

    Lubię to

  7. torero, te argumenty takie troszke masz belkotliwe, mijajace sie z celem. Jesli jest mowa o sytuacjach niewymagajacych pospiechu, to chyba oczywiste jest, ze nie chodzi o „jak najszybsze dojechanie”, tylko o „calkiem szybkie, ale bezpieczne dojechanie”. Ale jesli chcesz, to moge podac argument na Twoja korzysc:

    W tym kraju wystarczy tylko przestrzegac ograniczen predkosci i jechac najszybciej jak prawo pozwala, zeby kretynsko wyprzedzajacy sznur samochodow o malo co nie spowodowal wypadku. Taka sytuacja spotkala mnie juz kilka razy, szczegolnie podczas samej nauki jazdy.

    Problemem nie sa ludzie jadacy wolno czy tez szybko. Problemem sa kretyni za kierownica, ktorzy za wszelka cene musza dojechac te 5 minut wczesniej, bo tak. Nawet ryzykujac swoje zycie, zycie ewentualnych pasazerow, moje zycie i zycie innych, przypadkowych osob.

    Lubię to

  8. Oj, torero, chyba przesadzasz. Nikt nie mowi o slimaczeniu sie 70km/h na autostradzie, czy 30km/h na krajowej. To jest taki sam debilizm, jak szarzowanie 100km/h tam, gdzie ograniczenie wynosi 60. Z tym, ze jak juz mowilem – na naszych drogach jazda z maksymalna dozwolona predkoscia juz jest postrzegana jako wolna…

    Lubię to

  9. torero, te argumenty takie troszke masz belkotliwe, mijajace sie z celem. Jesli jest mowa o sytuacjach niewymagajacych pospiechu, to chyba oczywiste jest, ze nie chodzi o „jak najszybsze dojechanie”, tylko o „calkiem szybkie, ale bezpieczne dojechanie”.

    Słowa, słowa, słowa. Nigdy nie jedzie się na tyle powoli, żeby zwolnienie o dalsze 5 kmph nie „poprawiło bezpieczeństwa”. Zaczynając dyskusję od bezpieczeństwa, łatwo skończyć na 20 kmph na prostej i flejmić o konieczności bezpiecznej jazdy.

    Zwierzę pn. „bezpieczna jazda” NIE ISTNIEJE. Istnieje tylko stwarzająca mniejsze prawdopodobieństwo wypadku, a takie – wg mnie – zapewnia nie tyle jazda wolniejsza w oderwaniu od reszty uczestników ruchu i za wszelką cenę, ile jazda przewidująca i przewidywalna. Jazda 100 kmph przez gęstą wieś nie spełnia tego kryterium, bo jest nieprzewidująca. Jazda całą drogę 40 kmph i gwałtowne przyspieszenie, bo coś sobie przypomniałem i trzeba wyprzedzić furmankę, również tego kryterium nie spełnia, bo jest nieprzewidywalna.

    Z tym, ze jak juz mowilem – na naszych drogach jazda z maksymalna dozwolona predkoscia juz jest postrzegana jako wolna…

    Wiozłem kiedyś do Kielc teściową. Jechałem po swojemu [naprawdę bez wodotrysków, choć macie pewnie inne zdanie], więc miała ans. Po którymś ansie poniosło mnie i zacząłem jechać ściśle wg przepisów. Wytrzymała wszystkiego może 10 minut, po czym otwartym tekstem stwierdziła, że ona już woli, jak jadę po swojemu.

    Lubię to

  10. Mówisz „słowa, słowa, słowa”, ale to właśnie Ty ściśle trzymasz się tych słów. Jasne, można dalej zwalniać, ale trzeba też brać pod uwagę płynność ruchu i to, że inni kierowcy niekoniecznie będą chcieli się dostosować. A to z kolei zmniejsza bezpieczeństwo, zamiast zwiększać. Jeśli twierdzę „wolę jeździć wolno” to nie znaczy, że jestem tak zaślepiony, by jechać wolno za wszelką cenę. Po prostu nie przesadzam z prędkością gdy nie trzeba, tyle.

    Lubię to

  11. Jeśli twierdzę „wolę jeździć wolno” to nie znaczy, że jestem tak zaślepiony, by jechać wolno za wszelką cenę. Po prostu nie przesadzam z prędkością gdy nie trzeba, tyle.

    Aha. No ja w sumie też. EOT? 🙂

    Lubię to

  12. No ok, EOT. Ja się po prostu odezwałem, bo w notce wrzuciłeś wszystkich tak twierdzących do jednego wora pt. „ślimaki”, a ja odniosłem wrażenie, że w całym tym haśle „Lubię wolno” wcale nie o to chodzi, by być zawalidrogą 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s